niedziela, 29 października 2017

Diagnostyka serca: Rozdział 23

Diagnostyka serca
Rozdział 23


tumblr_mzx36dXVl21s7tmbto1_500.gif

*Chayeon*

            Jedząc śniadanie próbowałam analizować jak wiele zmieniło się w jadalni. Nie widziałam niczego takiego. Wszystko było jak dawniej. Nawet to, że jadłam je sama z Yulem było jak kiedyś. Mama bowiem zawsze o tej porze spała, a ojciec dawno siedział w firmie. Nie było w tym nic złego. Obiad i kolacja, to były posiłki przy których zazwyczaj rozmawialiśmy. Bałam się tego pierwszego, bo czułam jak będzie niezręcznie. Wprowadziłam bowiem do domu wieczorem unikając rozmowy z kimkolwiek. Tylko Yul posiedział w salonie z rodzicami. Ja potrzebowałam przemyśleć wszystko w swoim pokoju. Zgodziłam się wrócić do domu, by ratować mój związek z Jongdae, by ratować jego karierę również. Może wyglądało to jak zbyt wielkie poświęcenie dla tak krótkiej relacji, lecz nie mogłam pozwolić, by to co tyle lat budował i poświęcił dla tego życie, legło przeze mnie w gruzach. On może i uważał inaczej. Mógł myśleć, że jakoś się ułoży, wytwórnia go obroni. Nie chciałam, by ryzykował. Nie chciałam oczekiwać od niego takiej reakcji. Przecież byliśmy od niedawna razem i naprawdę jeszcze na to nie zasłużyłam, by robił tak wiele.
— Chayeon. Będzie dobrze — wyszeptał Yul, pewnie martwiąc się o mnie. Uśmiechnął się delikatnie. Jak ja byłam mu wdzięczna, że zgodził się na to, o co go prosiłam. Był cudownym bratem. — Dzisiaj mama chce nam coś wyjaśnić i myślę, że będzie to ważne. Musimy być na obiedzie — wyjaśnił mi, a ja byłam w stanie jedynie przytaknąć. Nie miałam siły na otwarcie ust. Byłam wykończona.

***

            Znowu zasiadałam przy stole. Ojciec zajmował swoje wyjątkowe krzesło, a matka była naprzeciw mnie i Yula. Wyczuwałam od niej stres. Pewnie chciała nam się tłumaczyć, a mi nie chciało się tego słuchać. Byłam jeszcze zbyt negatywnie nastawiona do pobytu w tym domu. Może przesadzałam, lecz ciężko było mi zapomnieć te wszystkie trudne chwile tutaj, a potem naszą ucieczkę z matką i próbę samodzielnego podniesienia się.
— Musimy wam coś powiedzieć w końcu — oznajmiła mama, a ja nie uraczyłam jej spojrzeniem. Zawiodła mnie. Byliśmy bardzo zżyte przez nasze przejścia i co jak co, ale o ile po tacie spodziewać się można było szantażu, to jej nie rozumiałam. Jak mogła mu na to pozwolić, skoro wróciła, by więcej nas nie krzywdził? — Jestem w ciąży.
            Spojrzałam w końcu na nią. Miała łzy w oczach. Wiedziałam, że to nie koniec. Byłam lekarzem, a nikt mi nic nie powiedział. Mogłam mamie załatwić dobrą opiekę,  bo na pewno w tym wieku musiała wszystko ciężej przechodzić. Coś czułam, że to był powód, który zaważył o ostatnich wydarzeniach. Tylko jak do tego doszło? Przecież rodzice nie widywali się bardzo długo. Z jakieś pół roku.
— To niemożliwe, by ojciec był ojcem — powiedział to Yul tak szybko, że nie zastanowił się nawet jak brzmi. Miałam zdanie to samo co on, lecz głupio było mi spytać, bo przecież nie powiedzieliby nam, kiedy ze sobą sypiali.
— A jednak — wybuczał tata. — Po prostu widywaliśmy się czasem, nawet jak o tym nie wiedzieliście. Wasza matka nie potrafiła mnie tak zostawić i często nachodziła mnie, bym się podniósł. — Byłam w szoku. Tak bardzo okłamywała nas, jak to nienawidzi ojca. Czy kiedykolwiek coś mówiła nam szczerze? Nie rozumiałam już nic.
— I co teraz? Będziemy znowu udawać szczęśliwą rodzinę? — Oburzył się Yul. Widocznie go też ten fakt dotknął. — Dziecko urodzi się i mamy przed nim też udawać, że wszystko w porządku? — Przy tych słowach podniósł się zdenerwowany.
— Syneczku... — odezwała się mama ze łzami w oczach. — To nie tak. Nie zmusimy was do niczego...
— Nie? — przerwałam jej. — A jak się tutaj znaleźliśmy? Przez wasz marny szantaż. — Miałam dość tej całej hipokryzji.
— Przemyśl to Chayeon. Tata nie naraziłby ciebie. On zatrzymał te zdjęcia przed wyciekiem. To nie żaden wynajęty detektyw je robił. Pewnie była to jedna z fanek twojego chłopaka. Po prostu troszkę wszystko nagiął byś tu wróciła. — Zamurowało mnie. Nie miałam pojęcia komu wierzyć, lecz ta historia wydała mi się prawdopodobna. Jedynie zastanawiało mnie, czemu trafiło to do taty?
— Pewnie zastanawiasz się dlaczego ja, a nie wytwórnia? — Zaśmiał się, a ja przytaknęłam. — Dziewczyna dowiedziała się przypadkiem, że jesteś moją córką i zrozumiała, że to ja prędzej zapłacę jej sowicie za milczenie niż wytwórnia. — Wyjaśnił, a ja wtedy się zasmuciłam. Oznaczało to, że byliśmy bardzo nieostrożni, skoro jakaś dziewczyna tak łatwo nas odkryła i nawet dowiedziała się kim jestem. Dłużej tak nie mogło być. Musieliśmy uważać.
— Dziękuję — szepnęłam, bo wiedziałam, że gdyby nie on, dziewczyna mogłaby narobić problemów. — Mimo tego dobrego czynu, szybko nie wybaczę ci wszystkiego — dodałam, by było to jasne. W końcu, jak miałam zapomnieć tych ścigających nas lichwiarzy i wycwanienie się ojca, jeśli chodziło o długi. Wszystko było na naszych barkach, a mama tak po prostu to wyrzuciła z pamięci? Nie potrafiłam jej zrozumieć.
            Zapanowała cisza. Poczułam, jak Yul poklepał mnie po ramieniu pokrzepiająco. Wiedziałam, że z nim będzie jeszcze ciężej. Przeżywał to wszystko dużo bardziej niż ja. Chwilę później wstałam od stołu i udałam się do swojego pokoju bez słowa. Włóczyłam się po schodach niechętnie. Miałam powoli dość moich problemów. Może teraz miało zacząć się układać, a ja nie potrafiłam w to uwierzyć? Jedyne co mnie pocieszało to to, że miałam wspaniałego chłopaka, którego zamierzałam się trzymać na dobre i na złe.  Bo wiedziałam, że mu bardzo zależy na mnie.

*Minseok*

            Jak dowiedziałem się, że Juniel wróciła wcześniej z Chin, musiałem się z nią zobaczyć. Niestety znalazłem chwilę na to dopiero w niedzielę i czas do naszego spotkania dłużył mi się niemiłosiernie. Kiedy byłem pod jej klatką, dopiero poczułem wielką ulgę. Wchodząc po schodach uśmiechałem się sam do siebie i ktoś obcy uznałby mnie pewnie za nienormalnego. Pod jej drzwiami starałem uspokoić moje emocje, lecz ciężko było, ponieważ ona otworzyła gwałtownie drzwi.
— Już jesteś. — Ucieszyła się ewidentnie moim widokiem i wciągnęła do środka chwytając za rękę. — Tak bardzo chciałam ciebie zobaczyć. — Mówiąc to chwyciła moje policzki w dłonie i złożyła na ustach całus. Nie mogłem się powstrzymać, by nie zmienić tego w krótki pocałunek. Wlałem w to całą swoją troskę i tęsknotę.
            Potem zasiedliśmy w salonie. Chcieliśmy odpalić film, ale tak się rozgadaliśmy, że tylko na rozmowach się skończyło. Opowiedziała mi, jak znowu zirytowali ją rodzice, jak bardzo za mną tęskniła i co robiła z nudów w chińskim szpitalu, oraz, że boi się tego wszystkiego, mimo to, moje wsparcie ją cieszy. Przepraszała jeszcze kilka razy, za to, że chciała wszystko zataić i odsunąć się ode mnie. Mieliśmy dużo sobie do powiedzenia. Wieczór zapadł szybko. Trzeba było wracać, a żadne z nas tego nie chciało.
— Jutro idę do szpitala. Znowu. Boję się, że nie prześpię tej nocy. Nie chcę zostawać sama w mieszkaniu. — Zaczęła panikować, a ja powoli rozumiałem do czego dążyła. — Mógłbyś zostać i przytulać mnie w nocy? — dopytała niepewnie, a ja posłałem jej szczery uśmiech. Wiedziałem, że była odważna. Mówiła mi takie rzeczy wprost.
— Oczywiście, że to zrobię.
            Tak też się stało. Zostałem na noc. Wyszykowaliśmy się do snu, po pół godzinie leżeliśmy w jej łóżku. Obejmowałem ją, a ona leżała na boku obrócona do mnie tyłem. Prędko też zasnęła, pewnie spokojniejsza. Byłem szczęśliwy, że tak po prostu zrobiła to w moich ramionach. Nie mogłem przestać myśleć o tym, jak mocno ją kochałem. Nie chciałem jej tracić. Nie obawiałem się operacji, bo czułem, że się powiedzie. Bałem się, że kiedyś coś złego stanie nam na drodze i nie pokonamy tej przeszkody. Nie mogliśmy nigdy do tego dopuścić. Wiedziałem, że będę mocno walczył i miałem wielką nadzieję, że Juniel też już nigdy się nie podda.

*Jiwon*

            Sobota minęła nam na pracy w polu, drobnych sprzeczkach i romantycznych spacerach.  Dawno tak dobrze nie wykorzystałam urlopu. Teoretycznie ostatnio jak tylko brałam kilka dni wolnego, to po prostu leniłam się w domu. To była dość miła odmiana, spędzić czas z ukochanym, na dodatek w cichym i spokojnym miejscu, z dala od miejskich spalin. O ile na początku, byłam do tego wyjazdu sceptycznie nastawiona, to teraz mogłam powiedzieć, że wpłynęło to wszystko na mnie bardzo dobrze. Razem z Jonginem zbliżyliśmy się też do siebie, poznaliśmy lepiej kilka naszych wad. A to były zaledwie cztery dni. Ciekawa byłam, co by się wydarzyło, jakbyśmy dłużej spędzili tak czas.
            W niedzielne południe siedziałam na schodach naszego domku i obserwowałam sobie Jongina. Słońce grzało na niego. Miał ubrany sam bezrękawnik i szorty, więc mogłam podziwiać w tym świetle jego mięśnie na ramionach. Szybko jednak potrząsnęłam głową na boki, by się ocknąć. Tak. Pociągał mnie jak nikt inny, ale bez przesady. Nie mogłam o tym myśleć na okrągło. Nie byłam jakąś napaloną nastolatką. Chyba.
— Co się tak na mnie gapisz? — spytał mnie nagle, wyprowadzając tym z równowagi. — Wiem, że jestem przystojny, jednak nie musisz wypalać mnie wzrokiem. Za niedługo wracamy, więc mogłabyś się powoli spakować. — Nadęłam policzki na tą uwagę.
            Nie lubiłam, gdy ktoś mną dyrygował. Byłam w końcu niezależną kobietą. Wiedziałam, że Jongin nie robił tego w złej mierze, lecz ja po prostu wolałam robić wszystko po swojemu. Chciałam się spakować, jak on już skończy, bo w końcu będzie musiał się i tak wykąpać, a co jak co. On robił to dużo dłużej niż niejedna kobieta. A jak to zrobiłabym po tym, jak mi powiedział, nie miałabym co robić w trakcie jego topienia się w łazience.
            Patrzył na mnie wymownie widząc, że nie ruszam się z miejsca. Po chwili machnął ręką i wrócił do rąbania drewna. Znowu mogłam sobie popatrzeć na niego. Nie mogłam nic poradzić, że byłam zniszczoną umysłowo kobieto i takie coś mnie kręciło. Zaśmiałam się, gdy raz zamachnął się i nie udało mu się nawet trafić w pieniek. Chyba był wykończony, więc nie powinnam była się z niego śmiać, ale to było niekontrolowane przeze mnie.
— Wybacz — powiedziałam zasłaniając usta. On zmierzył mnie wrogim spojrzeniem, więc odchrząknęłam i odwróciłam wzrok, bo zrobiło mi się głupio. Poczułam się jak mała dziewczynka nakryta na czymś karygodnym.
— Mam dość — odrzekł zostawiając siekierkę z boku i odchodząc w stronę mieszkania babci Bakehyuna. Nie wiedziałam, czy uznał, że tyle zrąbanego drewna wystarczy, czy tylko poszedł ochłonąć. Podreptałam za nim.
            Wszedł do kuchni i napił się dużej ilości wody z stojącej na stole butelce. Była dla niego, by nawadniał się odpowiednio do takiej pracy w słońcu. Potem oparł się dłońmi o blat i ciężko westchnął. Babcia weszła do pomieszczenia nie zwracając na mnie uwagi. On chyba też nie zorientował się, że tutaj za nim przyszłam. Zaczęła go wycierać ręcznikiem na karku, przez co on się wystraszył. W momencie wyprostował się i przejął materiał od kobiety. Przyglądałam się temu znowu zaciekawiona. Krępowałam się podejść, a chciałam go tak bardzo wytrzeć.
— Dziękuję pani — wyszeptał z szerokim uśmiechem. — Dobrze tu spędziłem czas.
— Cieszę się, że wam się podoba. Możecie przyjechać jeszcze kiedyś, bo tyle pomocy to dawno nie uzyskałam. I wiesz co ci powiem? Trzymaj się tej dziewczyny. — Widziałam go tylko tyłem, lecz miałam pewność, że przybrał zaskoczoną minę. — Ona może i jest temperamentna, jednak z nią nie zginiesz. Pasujecie do siebie jak nikt inny. — Po tych słowach mrugnęła w moją stronę co mnie sparaliżowało. On nie zorientował się, co zrobiła.
— Dziękuję za te miłe słowa. Myśli pani, że ona kocha mnie tak samo mocno, jak ja ją? — zapytał niepewnie, a ja nie rozumiałam, czemu to zrobił. Poczułam się z tym źle. Jakbym nie okazywała mu tego, jak bardzo mi na nim zależało.
— Oczywiście. — Staruszka oznajmiła to z zaskoczeniem wyczuwalnym w głosie. — A skoro wątpisz, sam ją o to spytaj, a nie mnie — dodała pretensjonalnym tonem i kiwnęła w moją stronę głową.
            Jongin patrzył przerażony moją obecnością. Ona go poklepała po ramieniu i ruszyła w stronę wyjścia. Mijając mnie zatrzymała się i nachyliła w moją stronę.
— Porozmawiajcie. A ja posprzątam na podwórku. Potem możecie się szykować, bo nie mam już nic dla was do roboty na dziś. — Po tym wyszła, a my zostaliśmy sami. Zapadła niezręczna cisza.
— Przepraszam, ja nie wątpię, iż mnie kochasz, po prostu czasem mam wrażenie, że nie traktujesz mnie poważnie — wyjaśnił pospiesznie unikając mojego wzroku. Uśmiechnęłam się do siebie. Podeszłam do niego bliżej. Ułożyłam dłoń na jego policzku, przez co zwrócił w końcu ku mnie oczy. Spojrzałam w nie i starałam się nie pogubić myśli, bo mnie strasznie rozpraszały.
— Jesteś obecnie najważniejszą dla mnie osobą na tej planecie po mojej siostrze. Choć pan Min jest dla mnie jak ojciec, może ci to kiedyś wyjaśnię, to mimo to, przewyższyłeś nawet jego. A ty wątpisz w powagę naszego związku? Oj Jongin. Muszę cię nauczyć jeszcze wiele w życiu. — Po tych słowach pocałowałam go delikatnie, by tylko jakoś to wszystko zaakcentować, a to on wpił się mocniej i nie dał mi się oderwać podtrzymując mnie za tył głowy. Podobało mi się to. Jak wszystko co robił Kim Jongin. Nawet to, jak się na mnie denerwował było dla mnie wyjątkowe.
— Jiwon... — powiedział oddychając ciężko po naszym pocałunku. — Pojedziesz ze mną do dormu? Będę chciał cię zapoznać z moimi przyjaciółmi. — Przytaknęłam mu na to, bo wiedziałam, że bardzo mu na tym zależy. Czułam się, jakby zaproponował spotkanie z jego rodzicami, a wiedziałam, że mógł to wkrótce też zrobić, bo naprawdę traktował mnie bardzo dobrze.

giphy (2).gif

Kolejny rozdzialik dla was. :D Mam nadzieję, że wam się spodobał, bo dla mnie był taki trochę nijaki. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję wam za zainteresowanie tym opowiadaniem.

Hotel godzien sześciu gwiazd: Rozdział 37

Nie wiem, co napisać na początku tego rozdziału. Znowu słabiej sprawdzany, bo przed piątkiem zawsze mam mniej czasu. ;-; Ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Miłego czytania. :D


Hotel godzien sześciu gwiazd
Rozdział 37


a35e5fb5b26435a347bb817bcf5ec714e959047c_hq.gif


*Hyejung*


            Dziwnie się czułem na propozycję Chanyoona. Podwójna randka, tym bardziej dla mnie w ciemno, nie była przekonywująca. Nie chciałem mu sprawić przykrości, więc zgodziłem się na to spotkanie. Zawsze mogłem potem nie kontynuować tej znajomości. Starałem się być opanowany i nie myśleć o tym, że moje dotychczasowe związki były niewypałami. Zawsze trafiałem na dziwne dziewczyny i co najgorsze, wydawały się bardzo ciekawe przy pierwszym poznaniu, gdy już się do nich zbliżałem było już tylko gorzej. Najgorszym doświadczeniem dla mnie była moja prześladowczyni. Do tej pory często miałem ciarki na wspomnienie o niej i tym co wyczyniała.
            Udaliśmy się do pobliskiej kawiarni. Dziewczyny miały dojść do nas później. W końcu jak na kobiety przystało nie mogło obyć się bez spóźnienia. To nie tak, że mi się one nie zdarzały. Wręcz przeciwnie. Często spóźniałem się na spotkania. Ja po prostu miałem zazwyczaj pech zwany powszechnie korkiem na ulicach, bądź nieszczęśliwym wypadkiem.
            Długo jednak nie trwało, zanim owe panie się zjawiły na miejscu. Od razu poznałem naszą kelnerkę, która wpadła w oko Chanyoonowi, więc wywnioskowałem, że druga osoba przyszła tego dnia dla mnie. Dziewczyna była w przybliżonym do mnie wieku, może troszeczkę młodsza. Nie była szczupłą osobą delikatnie mówiąc, a miała w sobie jakiś urok. Ubrała sukienkę odkrywając tym samym swoje nie troszkę bardziej okazałe nogi niż u przeciętnych Koreanek. Wyglądało, jakby miała zaraz schować się pod stół, bo szła ze spuszczoną głową. Może nie była najbardziej urodziwa, mimo to jej twarzy wyglądała dla mnie słodko i możliwe, że miała dużo lepszą osobowość niż te panie z figurą modelek. Chciałem się o tym przekonać i dać jej pewności siebie, jak tylko rozwinie się nasza rozmowa.
            Tak się nie stało. Dziewczyna siedziała naprzeciw mnie. Praktycznie mi tylko przytakiwała, jak próbowałem z nią pogadać. Udało mi się jedynie wyciągnąć z niej imię Hanri. Dziwiło mnie to. Aż tak bardzo się krępowała? Próbowałem cały czas naprawić tę sytuację, lecz nie potrafiłem. Yoon zajął się sobą z kelnerką, której imienia nawet nie znałem. Nie wiedziałem jak to wszystko rozkręcić.
- Przepraszam, ale możesz przestać udawać uprzejmego względem mnie. Pewnie moja przyjaciółka cię o to prosiła? - Zwróciła się w końcu do mnie więcej niż jednym słowem, a mnie zamurowało, przez to co oznajmiła.
- Ja nie udaję. - Oburzyłem się, a oczy naszych znajomych zwróciły się na nas. - Naprawdę chcę cię bliżej poznać, a ty tworzysz jakąś barierę. - Powiedziałem to szczerze. Starałem się nie z czystej uprzejmości.
- Spójrz na mnie. Wśród Koreanek jestem definicją brzydoty. - Mówiła to już ze łzami w oczach. - Ja mam uwierzyć, że tego nie widzisz?
- Sądzę, że przeginasz. Aż tak źle z tobą nie ma. To po pierwsze, a po drugie spotkałem tyle wytapetowanych lali, że mam ich po dziurki w nosie. Miałaś prześladowcę? - Ona spojrzała na mnie z ewidentnym zdziwieniem i zaczęła kręcić głowa na boki. - Ja miałem i nie polecam. Dlatego też, skupiam się na charakterze osoby przede wszystkim. I tak wydajesz mi się urocza z wyglądu.
            Jej policzki zalały rumieńce. Wreszcie na mnie patrzyła. Co prawda wyglądała trochę na nieobecną. Po chwili jednak zagościł na jej buzi uśmiech. Uradował mnie on niesamowicie. Naprawdę była w tym momencie przesłodka i nie można było tego w żaden sposób zaprzeczyć.
            Od mojej przemowy krępacja zniknęła. Zaczęliśmy opowiadać o swoich zainteresowaniach, ja wyjawiłem jej historię o hotelu mojego ojca i tym jak po latach dowiedziałem się, że mam siostrę i to moja matka jest wielką intrygantką. Wszystko słuchała uważnie, podziwiając moją cierpliwość. Dowiedziałem się, że sama nie ma łatwo w życiu, dorabia by pomóc matce wykarmić jej rodzeństwo i stara się bardzo o ich dobro. Wiedziałem, że ma ciekawą osobowość i że na jednym spotkaniu ta znajomość się nie skończy.


*Hongbin*

            Ćwiczyłem taniec z Noriko. Początkowo próbowała mi odmówić tłumacząc, że nie powinniśmy tyle czasu spędzać razem, ale wmówiłem jej, że chcę to robić po prostu jako jej przyjaciel. Bolało mnie to, że musiałem siebie tak nazywać. Zrozumiałem w ciągu ostatnich dni jak wiele popełniłem błędów. Zamiast próbować zapomnieć o Noriko zanim będę z Yeori, ja wolałem być z Yeori, by przy niej zapomnieć o Noriko. Skąd miałem wiedzieć, że ona znowu się pojawi? Z drugiej strony byłem pewien, że pokochałem także Yeori wystarczająco. A po pojawieniu się mojej pierwszej miłości ponownie straciłem dla niej głowę. Nie chciałem nikogo zranić, przez co ostatnio byłem okropny. Nie dało się ze mną dogadać, cierpiałem wewnętrznie. Nie mogłem też nikomu powiedzieć co się ze mną dzieję, bo bałem się przyznać, że zaliczyłem porażkę. Nie powinienem podrywać dziewczyny nie zapominając kompletnie o byłej. Tym bardziej wstyd mi było przed Hakyeonem. Przecież okropnie potraktowałem go tamtego dnia przed grillem.
            Wyżywałem się w tańcu emocjonalnie i przez brak skupienia w pewnym momencie zaplątały się nam nasze nogi. Straciliśmy oboje równowagę i poleciałem wprost na nią. Skończyłem leżąc na Noriko. Nasze twarze były za blisko. Moje serce waliło jak oszalałe z tęsknoty za naszą bliskością. Wtedy nieoczekiwanie zacząłem przybliżać do jej twarzy moją. Robiłem to pod wpływem wielu uczuć. Zasłużenie oberwałem w twarz zanim do czegokolwiek doszło. To był dobry ruch ze strony Noriko. Potrzebowałem otrzeźwienia. Podniosłem się szybko i ona także. Od razu zauważyłem w jej oczach łzy.
- Bin. Ty masz dziewczynę! - Krzyknęła w moją stronę. - Przestań się tak zachowywać. Ranisz tym mnie. - Poczułem się okropnie. Sprawiałem ból sobie, jej i pewnie Yeori, bo byłem względem niej oziębły. Czy ja jeszcze zasługiwałem na kogokolwiek?
            Noriko udała się do wyjścia z sali. Wyparowała z niej jak burza. Ja jeszcze ją nawoływałem i zbierając swoje rzeczy dobiegłem do niej. O dziwo stała w przejściu. Zrozumiałem czemu, gdy zobaczyłem naprzeciw kogo stała. Yeori była przed nami i ewidentnie nie była zadowolona z tego widoku. Pewnie od razu domyśliła się kim jest owa dziewczyna i to sprawiło, że miałem ochotę wyparować stamtąd. Bałem się tego, co za chwilę miało mieć miejsce.
- Co tu robisz Yeori? - Wystrzeliłem odruchowo, a przecież to nie to powinna była ode mnie usłyszeć.
- Czyli to ty jesteś Yeori. -  Noriko wręcz to wyszeptała. Pewnie bardzo niezręcznie jej było widzieć moją dziewczynę po takiej, a nie innej sytuacji. - Przepraszam. - Dodała, po czym spojrzała na mnie. - Ona ma tu prawo przyjść, to ja nie mam już prawa z tobą spędzać czasu. Przestań się mną zajmować. Skup się na teraźniejszości. - Wybuchła, a dla mnie każde jej słowo było ciosem w serce. Miałem ochotę ją pocieszyć i powiedzieć, że to wszystko moja wina, bo pewnie myślała inaczej, ale miałem inny problem. Yeori nadal tu była i to na powinna mieć rozjaśnioną sytuację najpierw.
- Yeori, proszę cię. Daj mi to wyjaśnić. - Starałem się nie brzmieć zbyt desperacko.  Nie udało mi się to.
            Ona zaś się wycofała i pobiegła gdzieś. Powinienem udać się za nią, a nie potrafiłem zostawić Noriko. Bałem się strasznie, że to właśnie świadczyło o moim wielkim błędzie jaki popełniłem. Ja nadal wolałem ją i kochałem.
- Pobiegnij za nią teraz! - Krzyknęła w moją stronę Japonka. Też płakała. I miałem tak po prostu pójść? Musiałem dokonać jakiegoś wyboru. Albo zostawić Noriko samej sobie i pobiec za obecną dziewczyną, albo skrzywdzić co prawda Yeori, ale posłuchać głosu serca. Dylemat miałem ogoromny. Powinienem był wybrać pierwszą opcję, wszystko sobie wyjaśnić z Yeori, a ja głupi po prostu przytuliłem Noriko. Nie potrafiłem jej opuścić w takim momencie.


*Yeori*

            Poczułam się oszukana i zraniona. Powtarzał, że wcale nie byłam tylko zastępstwem, a właściwie okazał w tamtym momencie coś innego. Noriko była dla niego ważna. Mogłam to zrozumieć. Mimo to, moje zranione serce sprawiało, iż miałam ochotę go nienawidzić za to. Uważałam, że był moją jedyną nadzieją na zapomnienie o Hakyeonie. Już praktycznie było dobrze. Kiedy ja chciałam tego związku coraz bardziej, on się zaczął ode mnie oddalać. Widocznie już wtedy była tu ona.
            Usiadłam na korytarzu, na jakimś krześle i z bezsilności się popłakałam. Naprawdę mnie to uderzyło. Zależało mi na tym wszystkim. Jak zwykle wszystko było nie tak. Wiedziałam, że to już koniec i nic nie zrobię. On kochał ją ewidentnie. Może nie powiedział tego, lecz widziałam gołym okiem jak na nią patrzył. Takim wzrokiem nie obdarzył mnie ani razu. Zrobił mi tylko nadzieję na szczęście. Z drugiej strony nie byłam święta i pewnie na to sobie zasłużyłam.
- Coś się stało? - Usłyszałam zaniepokojony głos obok siebie. Wiedziałam kto to. Zrobiło mi się wstyd, że nakrył mnie w takim stanie. - Yeori, mogę ci pomóc jakoś? - Dopytywał mnie Inguk, a ja miałam ochotę schować głowę w piasek, jak miały to w zwyczaju robić strusie.
- Wszystko w porządku. - Skłamałam nie odkrywając mojej twarzy, bo była cała zapłakana.
- Spójrz na mnie. - Zabrzmiało to bardziej jak rozkaz. Nie umiałam się mu przeciwstawić, więc wykonałam jego polecenie. Ujrzałam przed sobą jego zmartwioną twarz.
- Ktoś cię skrzywdził? Boli cię coś? - Wypytywał. Nie znaliśmy się na tyle, by mu się zwierzyć. Nie wiedziałam jak wymigać się z tej rozmowy. - To któryś z chłopaków? - Nie wytrzymałam i pokiwałam twierdząco głową. - Który? - Brzmiał już groźniej. Domyśliłam się, że jeżeli mu coś powiem, może próbować interweniować. Nie potrzebowałam tego.
- Nieistotne. - Podsumowałam i miałam wstać, jednak zostałam przez niego pociągnięta ponownie na siedzenie.
- Opowiadaj proszę. Nie musisz podawać mi imion, bo pewnie obawiasz się, że coś zrobię. Potrzebujesz się wygadać, a ja nie mogę patrzeć obojętnie na twoje łzy. - Wyjaśnił mi swoje intencje. Uznałam, że ma rację. Warto było zaryzykować, bo może poczułabym się lepiej.
- Zauroczyłam się jakby w dwóch chłopakach. W jednym bardziej, ale mnie odrzucał, a w drugim mniej, a on chciał być też ze mną. Uważał, że przypominam jego byłą. Mimo to uznał, że się we mnie po prostu zakochał, a nie jestem wcale jej zastępstwem. Był o mnie nawet zazdrosny. Dziś widziałam go z byłą. To jak na nią patrzył. Byłam świadkiem, jak prawie ją pocałował. Nie mam nic do niej. Widać, że sama nie jest z tej sytuacji zadowolona. Kazała mu się mną zająć. On zaś został z nią, kiedy uciekłam od nich. Wiem, że to koniec. Zabolało mnie to. - Starałam się wszystko dobrze ubrać w słowa. Nie wspominałam o dwóch wcześniejszych odrzuconych kandydatach, bo uznałam to za zbyteczne.
- A co z tym, który cię odrzucał? Wiedział o twoich uczuciach? - Dopytał mnie Inguk, a ja przeraziłam się. Bałam się, że to co on doda będzie jeszcze boleśniejsze.
- Nie. Po prostu na każdym kroku powtarzał, że nic do mnie nie czuje.  - Mówiąc to spuściłam wzrok, bo wiedziałam, że pewnie według niego powinnam mu powiedzieć co czułam.
- Który to? On nie zawinił, więc powiedz mi po prostu w którym się zadłużyłaś. - Poprosił mnie. Wahałam się wewnętrznie, czy to zrobić. Po chwili jednak nabrałam odwagi.
- Hakyeon. Błagam cię tylko, byś nic z tym nie robił. - Dodałam to pospiesznie, a on pokiwał głową twierdząco.
- Chodźmy pośpiewać. - Oznajmił wstając, a ja spojrzałam na niego z niezrozumieniem. - Musisz się jakoś odprężyć. Śpiew jest do tego dobrym sposobem. To coś co potrafimy oboje. - Miał rację, potrzebowałam jakiejś odskoczni.
            Poszłam za nim do studia. Zdziwiłam się, że bierze mnie w takie miejsce. Nigdy nic nie nagrałam. Nie wiedziałam, czy będę dobrze brzmieć, ale chodziło w końcu o relaks po prostu.
            Dał mi tekst dobrze mi znanej piosenki duetowej i kazał wejść do odpowiedniego pomieszczenia. Czułam presję. Od razu widać było, że wszystko było dźwiękoszczelne, by nic nie zakłócało śpiewu. Nałożyłam słuchawki na głowę. Widziałam na filmikach, jak często robił to gwiazdy. Przeszła przeze mnie fala ekscytacji. Gdy zabrzmiały pierwsze nuty troszeczkę się spięłam, więc zaczęłam brać głębokie oddechy, bo żeby dobrze zaśpiewać musiałam się rozluźnić.
            Nadeszła kolej na wydanie z siebie dźwięków. Starałam się jak mogłam brzmieć czysto i wczuć się dobrze w muzykę. Odpłynęłam śpiewając. Za chwilę wyciągałam najwyższe nuty, jakie potrafiłam. Robiłam wszystko z zamkniętymi oczami, by poszło mi lepiej. Dopiero jak wszystko się skończyło spojrzałam na Inguka i widziałam, że nie był sam. Przeraziłam się, że stał z nim jakiś mężczyzna. Mój znajomy idol kiwnął w moją stronę ręką, żebym do nich przyszła. Zrobiłam to w pośpiechu.
- Piękny głos. - Rzekł nieznany mi mężczyzna na przywitanie. - Mówił ci Inguk o konkursie?
- Całkowicie o nim zapomniałem. - Wtrącił sam zainteresowany z wielkim szokiem na twarzy. O czym oni mówili. Musieli się zorientować, że ciekawi mnie to, co mieli na myśli.
- Jest organizowany konkurs na wokalistkę, która zaśpiewa z Ingukiem do internetowej dramy. Wystarczy przyjść na przesłuchanie i zaśpiewać coś co nas będzie mogło do ciebie przekonać. - Wyjaśnił jasno ten człowiek, a ja zaczęłam analizować powoli jego słowa w głowie.
- Uważam, że Yeori musi wziąć w tym udział. Tylko obawiam się, że przez to, iż ją najlepiej znam i wiem na co ją stać nie będę sprawiedliwy w moim osądzie. - Zażartował i posłał mi przyjemny uśmiech, który szybko odwzajemniłam.
- Przemyśl to. Przesłuchanie za dwa dni. Musiałabyś się przygotować. - Skinęłam na to głową i mężczyzna po prostu po tym wyszedł. Rozrywało mnie od środka na myśl, że ktoś z wytwórni mnie pochwalił. Czułam się doceniona.
- A ja chciałam jeszcze przed chwilą jechać do domu. - Taka była prawda. Po bolesnym widoku Bina i jego byłej uważałam, że nie powinnam zostawać w Seulu dłużej i chciałam wracać do rodziny.
- Całe szczęście spotkałem cię na korytarzu. - Oznajmił dumny ze swojego czynu.
            Jeszcze chwilę z nim siedziałam i rozmawiałam. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Uznaliśmy, że skoro los splatał nasze losy, to warto byłoby utrzymać taką znajomość. Wracałam do siebie dość późno. Praktycznie ulice były już puste i wszędzie było ciemno. Mijałam namiot, gdzie ludzie siedzieli i popijali alkohol, oraz zajadali się do tego. Nabrałam ochoty odprężyć się tam. Zerknęłam na telefon. Nieodebrane połączenia od Bina widniały w powiadomieniach. Nie byłam gotowa na jego tłumaczenie się. Była godzina dwudziesta pierwsza. Uznałam, że godzinkę mogłabym tam spędzić i nie zaszkodzi mi to.
            Zasiadłam przy stoliku i zamówiłam sobie butelkę soju. Popijałam ją powoli, lecz wtedy znowu zachciało mi się płakać. By poczuć się lepiej zaczęłam zamawiać więcej alkoholu. Dodało mi to odwagi. Wystukałam w smsie numer Bina i zaczęłam mu pisać. Pewnie popełniłam wiele błędów przez mój nietrzeźwy stan, mimo to udało mi się coś uklecić.


Nie dzwoń do mnie. Porozmawiamy jak będę na to gotowa. Obiecuję ci, że nie będzie to łatwa rozmowa. Przygotuj się na twój koniec.


            Byłam dumna z końcówki. Wydawała mi się brzmieć groźnie. Po chwili postanowiłam zadzwonić po taksówkę. Nie byłam pewna, czy dobry numer wybrałam z kontaktów, bo wszystko się rozmazywało mi przed oczami. Kiedy usłyszałam, że ktoś odebrał i powiedział mi, iż mnie słucha zaczęłam majaczyć.
- Taxi? Halo Taxi. Potrzebuję podwózki do domu. Jestem gdzieś pod namiotem, gdzie się pije. Jestem w pełni trzeźwa! Nie sprawie kłopotu. Niech pan będzie miły i przyjedzie. - Po tych słowach rozłączyłam się. Czekałam jeszcze chwilę, aż urwał mi się film.


tumblr_mo3o0unIYw1su1pxwo2_500.gif

7 - Reakcje gif z Pentagon - Kiedy prosisz go o pomoc




7 - Kiedy prosisz go o pomoc

1. Jinho 
Pomagałaś w organizacji imprezy w przedszkolu, w którym nauczycielką była twoja koleżanka. Chciała zrobić dzieciom musical z pseudo aktorami i zatrudniła do tego samych znajomych, w tym ciebie. Miałaś być księżniczką, czyli główną bohaterką, bo według niej, potrafiłaś najlepiej śpiewać. Bałaś się, że to zły pomysł, a z drugiej strony, to były tylko dzieci.
Był jeden problem. Ciężko było twojej koleżance wybrać księcia. Wasi znajomi nadawali się tylko do krótkich kwestii i nie podołaliby takiej roli, która miała dużo śpiewać w wysokich tonach. Ona była już zdruzgotana, bo nie miała pomysłu jak z tego wybrnąć, a dzieci już się nastawiły na to, że wkrótce zobaczą przedstawienie i na okrągło o nie pytali. 
Postanowiłaś, że znajdziesz kogoś do pomocy i nawet miałaś plan, lecz nie mogłaś jej o nim powiedzieć, bo nie wiedziałaś, czy uda ci się załatwić to jak należy. Chciałaś poprosić o pomoc, swojego tajemniczego przyjaciela Jinho. Nie mówiłaś nikomu, że go znasz, bo nie chciałaś szkodzić jego karierze. Nigdy cię nie prosił, byś ukrywała go nawet przed innymi bliskimi ci osobami, a ty robiłaś to, bo takie zachowanie uważałaś za słuszne. 
Tego dnia przyszłaś do jego dormu. Otworzył ci jego kolega Yanan, więc przywitałaś się z nim i udałaś prosto do pokoju w którym przebywał najpewniej Jinho. Bałaś się jego reakcji na twoją propozycję, mimo to, obiecałaś sobie w duchu, iż się postarasz. 
— T/I! Dobrze, że przyszłaś — zaczął mówić do ciebie radośnie, jak tylko zobaczył cię w drzwiach. — Spójrz co napisałem. Pewnie ci się spodoba. 
Usiadłaś na krześle obok niego, przy jego biurku. Niepewnie zerknęłaś na tekst który ci podsunął. To była piosenka o jednostronnej miłości. Niby było takich dużo, lecz ta wydała ci się wyjątkowa. Ciekawa byłaś, czy miał własne doświadczenie w tym uczuciu, skoro napisał ja tak dokładnie. Wszystkie emocje, które w niej zawarł, wydawały się takie prawdziwe.
— Piękne — wyszeptałaś i spojrzałaś na niego z uśmiechem, który od razu odwzajemnił. Wiedziałaś, że jesteście blisko i naprawdę nie było złym pomysłem go pytać o pomoc, a jednak jeszcze się wahałaś. 
— Widzę, że coś chcesz powiedzieć. — Zauważył od razu, a ty już wiedziałaś, że to twoja szansa, na rozpoczęcie tematu. 
— Pamiętasz moją koleżankę, która uczy przedszkolaków? — dopytałaś, a on na to szybko przytaknął. — Ona chce zrobić im przedstawienie, a raczej bardziej coś w rodzaju musicalu i mam brać w tym udział. 
— To niesamowity pomysł. W końcu pokażesz ludziom co potrafisz. Choć to tylko dzieci, ale one najbardziej takie coś docenią. — Widać było, że cieszyło go to naprawdę. Dziwiło cię to trochę, bo nigdy nie namawiał cię, by coś robić ze swoim talentem, ale uznałaś, że nie czas na takie rozmyślenia. 
— I tu mamy mały problem, bo potrzebny nam główny bohater, a nikt się nie nadaje z naszego grona znajomych. Potrzebny nam ktoś ze stabilnym głosem — wyjaśniłaś mu, a jego oczy jakby się zaświeciły. 
— Jeżeli mam być twoim księciem i wystąpić przed dziećmi, to oczywiste, że to zrobię — zakomunikował wprost, a ciebie zaskoczyło to, że tak łatwo poszło. Dodatkowo czułaś ulgę, że w końcu mogłaś pomóc przyjaciółce. 
***
Po przedstawieniu wszyscy oblegali Jinho, dziękując mu za przyjście. Dzieci były szczęśliwe i podobał im się ten pomysł. Mówiły potem, że same zostaną piosenkarzami albo będą grać księżniczki. Chciałaś także porozmawiać z przyjacielem, lecz było ciężko się do niego dostać. 
Dopiero jak już rozdał autografy, otrzymał gratulacje i podziękowania praktycznie od każdego, udało mu się wrócić do ciebie. Widziałaś, że bardzo był zadowolony z faktu, iż to z tobą mógł w końcu rozmawiać. Dyskutowaliście potem o tym, jak cudowne to było przeżycie i jak świetna były reakcja publiczności. Aż nie nasunęło ci się pewne pytanie. 
— Z jakiego powodu zgodziłeś się na to przede wszystkim? — Sama nie wiedziałaś, po co ci taka wiedza. Po prostu coś ci podpowiadało, by o to zapytać. 
— Kiedy w końcu zrozumiesz, że dla ciebie zrobię wszystko? — zaczął nieśmiało, a ty spojrzałaś na niego lekko zaskoczona. Wtedy on postanowił ci to wyjaśnić. — Przecież cię lubię... — Wraz z tymi słowami zaczął unikać twojego wzroku i czekał na twoją reakcję. Do ciebie dotarło co tak naprawdę miał na myśli. Tu nie chodziło mu tylko o przyjaźń.
 Tu nie chodziło mu tylko o przyjaźń
2. Hui
Tego dnia siedziałaś ze swoim chłopakiem w mieszkaniu i oglądaliście filmy. Gdy jeden z nich się skończył i on wyszedł do toalety, przeczytałaś wiadomości wysyłane tego dnia do ciebie przez twoich znajomych. Jedna z koleżanek namawiała cię o zmiany zdjęcia profilowego, bo dawno tego nie robiłaś. 
Osobiście nie przepadałaś robić sobie zdjęć. Zawsze robiłaś ich bardzo dużo, bo każde wydawało ci się brzydkie. Uważałaś się za osobę niefotogeniczną. Jednak, naszła cie ochota na posłuchanie znajomej i zrobienie sobie selfie. 
Niestety szło ci jak zwykle nieudolnie. Nie znałaś się na tym, jak robić dobre zdjęcia, więc kolejny raz męczyłaś się, aż Hwitaek wyszedł z toalety i zaczął ci się przyglądać z dziwnie przymrużonymi oczami. Wiedziałaś, że on często bawił się aparatami w telefonie, więc spojrzałaś na niego z delikatnym uśmiechem, oraz misternym planem w głowie. 
— Kochanie, może mógłbyś mi pomóc i zrobić mi ładne zdjęcie? — zapytałaś, a on momentalnie podszedł do ciebie ochoczo i wyciągnął rękę po twój telefon. Od razu mu go dałaś i usiadłaś wygodnie na kanapie. 
On przybliżył urządzenie bardzo blisko twojej twarzy i kilka razy kliknął w nie. Po chwili oddał ci z powrotem sprzęt, a ty zerknęłaś pospiesznie na ekran. Zdjęcia były dobre... Zdziwiłaś się, że zrobił je tak po prostu. Z drugiej strony, pewnie często robili je sobie w zespole nawzajem, więc miał wprawę. 
— Dziękuję — szepnęłaś, podziwiając jego dzieło.
— Nie ma sprawy. A może chcesz zrobić mi też kilka? Wiesz, jestem twoim chłopakiem, to przydadzą ci się. 
Zaskoczyła cię ta propozycja, lecz na nią przystałaś. On zaczął się ustawiać do zdjęć. Jedno, drugie, trzecie... Zrobiłaś mu chyba z ponad dwadzieścia zdjęć, a jemu nadal było mało. Zaczęłaś się zastanawiać, czy naprawdę chciał, byś miała jego zdjęcia, czy po prostu nabrał ochoty na pozowanie i wykorzystywał to. Po chwili zaczęłaś mu już narzekać, że może wystarczy. 
— W takim razie jeszcze jedno, takie seksowne. — Mówiąc to zaczął poprawiać swoją grzywkę i przeczesywać ją dłońmi do tyłu, a ty powstrzymywałaś się, by go za to nie wyśmiać. 

3
3. Hongseok
Zostałaś w swojej firmie zaproszona na bankiet. Nie wiedziałaś jak się ubrać, bo twoja szafa nie była pełna eleganckich sukienek, odpowiednich na taką okazję. Potrzebowałaś zakupów, choć wiedziałaś, że ciężko będzie tobie coś wybrać. Nie lubiłaś przymierzać dużo ciuchów i często nie potrafiłaś się zdecydować na coś w sklepie.  
Postanowiłaś prosić o pomoc swojego przyjaciela Hongseoka, bo on znał się w końcu na modzie jako idol i jako chłopak mógł odpowiednio ocenić w czym wyglądałabyś najlepiej. Oczywiście on się zgodził od razu na pójście do centrum handlowego, bo zawsze był chętny na wyjście z tobą gdziekolwiek. 
Na zakupach czas płynął wam bardzo szybko, a sukienka nadal nie była wybrana. Byłaś wybredna, choć Hongseok uznał już kilka kreacji za odpowiednie, to ty dalej szukałaś i mówiłaś, że jak nic nie znajdziesz, to wrócisz do tamtych. On nie marudził, bo mógł więcej czasu z tobą spędzić, a mimo to, nie podobało mu się, że ignorowałaś jego zdanie, skoro go poprosiłaś o to, by wybierał z tobą. 
Dotarliście do ostatniego sklepu jaki został, a ceny tam były jak z kosmosu. Miałaś już się wycofać, a on zaproponował, byś chociaż przymierzała coś, bo był ciekaw, jak będziesz wyglądać w tych sukienkach. Były kosztowne, ale za to podkreślały odpowiednio kobiece walory. Nie wiedzieć czemu, trochę cię stresowało przymierzanie ich. Może bałaś się je uszkodzić ze względu na cenę. 
W jednej czułaś się nie do końca komfortowo, to nawet w niej nie wyszłaś. Druga była już lepsza, lecz wzięłaś za mały rozmiar i za bardzo ci się opinała. Wyszłaś więc w tej trzeciej z wybranych ci przez Hongseoka, bo w niej poczułaś się jakoś wyjątkowo. Wtedy zobaczyłaś, że siedział na kanapie przed poczekalnią i dostał sok pomarańczowy od ekspedientki. Zaciekawiło cię to, czy zawsze tak obsługiwały klientów, czy może rozpoznały idola? Postanowiłaś podejść do niego, by zobaczył cię z bliska.
— I jak wyglądam?  — zapytałaś, a on spojrzał na ciebie z tak rozdziawionymi ustami, że wyleciał mu z buzi sok, którego próbował się właśnie napić. Byłaś w totalnym szoku. A na dodatek, jak wyszeptał po cichu, iż wyglądasz seksownie, czułaś, jak wewnętrznie się gotujesz.
Wiedziałaś, że dobrze się stało, iż nie było cię stać na tą sukienkę, bo lepiej byłoby, jakbyś tak nie działała na innych mężczyzn na takim przyjęciu. 
 

4. E'Dawn
Miałaś bardzo ważną pracę do napisania na swoją uczelnie. Robiłaś to przy swoim chłopaku, bo uparł się, że i tak cię odwiedzi, choć byłaś zajęta. Co jakiś czas ci przeszkadzał i miałaś ochotę go wyrzucić, a on obiecywał, że już będzie grzeczny. 
Pisałaś potem jakiś czas w skupieniu, a on zajął się sobą. Puściłaś do druku kilka kartek, a potem pisałaś dalej. Po jakimś czasie zorientowałaś się, że wcześniejsze się nie wydrukowały. Zaczęłaś grzebać w ustawieniach drukarki w komputerze. Wszystko wskazywało na to, że powinna działać, a ona nie wydrukowała tego nadal, jak i kolejnych rzeczy wysyłanych do niej przez ciebie w ramach testów. Zaczęłaś się powoli denerwować i Hyojong to zauważył
— Coś się stało? — zapytał cię, a ty potwierdziłaś to kiwnięciem głowy. 
— Drukarka mi nie drukuje. Pomóż mi — powiedziałaś to smutnym głosem.
On od razu podszedł do sprzętu. Podłączył kabelek na nowo, zajrzał do różnych klap w drukarce, popatrzył też na ustawienia. Sprawdzał ile tonera wskazuje jeszcze czujnik, lecz dopiero co był wymieniany i widać było, że jeszcze był pełen. Spróbował go na nowo włożyć. Nic to  nie zmieniało. Spojrzał jednak za chwilę na migającą czerwoną lampkę ostrzegawczą i na monit wyświetlający się na drukarce. Przygryzł wargi, jakby powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem, co cię zaniepokoiło.
Otworzył szufladę na papier i zobaczyliście oboje, że jest pusta. Zaczęłaś się zastanawiać, jak bardzo się zbłaźniłaś. On zaś zaczął się śmiać. 
— Oboje jesteśmy głupi. Sprawdzaliśmy ten najbardziej skomplikowane rzeczy, a o najprostszej nie pomyśleliśmy — oznajmił, a ty przyznałaś mu szczerą rację. On jeszcze chwilę nie mógł powstrzymać się od śmiania się z tej sytuacji. 
5
5. Shinwon
Tego dnia byłaś bardzo zajęta sprzątaniem domu, bo wkrótce mieli przyjechać twoi rodzice, aby zobaczyć, jak urządziłaś się w nowym lokum. Byłaś zestresowana, tym bardziej, że Shinwon chciał ich także poznać. W końcu był twoim chłopakiem. Miałaś co do tego mieszane uczucia. Nie wiedziałaś, czy twoi rodzice go polubią. Mogli myśleć, że to związek bez przyszłości, bo nie mieli za dobrego zdania o idolach. 
Shinwon przyszedł do ciebie, bo prosiłaś go, by ci trochę pomógł. Był do tego chętny. Po jakimś czasie wpadł nawet na pomysł zrobienia obiadu. Zgodziłaś się z nim, że powinniście coś zjeść i dałaś mu wolną rękę, co go niezmiernie ucieszyło. Czułaś, że wykombinował coś głupiego, lecz starałaś tym nie przejmować. 
Skupiłaś się na sprzątaniu porządnie salonu. Wiedziałaś, że twoja mama potrafiła dojrzeć nawet najmniejszy włosek, a nie chciałaś tego. Pragnęłaś, by wszystko było jak najbardziej perfekcyjne. Miałaś nadzieję, że to się uda. 
W tamtym momencie poczułaś zapachy z kuchni... Zdawało ci się, że coś się przypala, więc postanowiłaś zajrzeć. Wtedy oniemiałaś. Na patelni był boczek, kiełbasa i kurczak. Spojrzałaś z pytaniem wypisanym na twarzy na Shinwona, a on jakby nie rozumiejąc twojego szoku także posłał ci takowej spojrzenie. 
— Dlaczego używasz całego mięsa, jakie znalazłeś w mojej lodówce? — dopytałaś go, a on wzruszył ramionami.
— Musisz mieć dużo siły do sprzątania, więc muszę zrobić ci porządny obiad, a ty masz prawie same warzywa oprócz tego — mówił to z delikatnym wyrzutem, a ty nie wiedziałaś jak na to zareagować. Zrezygnowana zostawiłaś go w kuchni i wróciłaś do wcześniejszych obowiązków. Stwierdziłaś, że najwyżej, jak to nie będzie zjadliwe, to zjesz sobie swoje warzywa. 
Jak już większość miałaś zrobione, Shinwon oznajmił, iż obiad gotowy. Udałaś się do kuchni, gdzie zasiadłaś przy stoliku. Naprzeciw ciebie pojawił się talerz pełen mięsa. Widziałaś, jak z tego ocieka tłuszcz. Nie lubiłaś jeść tłusto. Zaczęłaś się krzywić, a nie chciałaś mu zrobić przykrości. Wiedziałaś, jak on kochał wszystko co miało dużo mięsa. Choć czasem właśnie przesadzał z tym. 
— Shinwon, ja chyba nie jestem głodna — powiedziałaś nieśmiało, bo bałaś się jego reakcji. 
— Co ty wygadujesz? — Oburzył się. — Przecież to jest dla ciebie specjalne danie. Chcę byś miała dużo siły. Patrz jak ja zajadam. — Wraz z tymi słowami wepchał do buzi duży kawałek mięsa i rzeczywiście zajadał go ze smakiem. 
6
6. Yeo One
Musiałaś pojechać na jakiś czas do swojego kraju, bo jedna z twoich kuzynek brała ślub. Wiedziałaś, że musisz komuś powierzyć na ten czas swoją papużkę. Bałaś się ją z kimkolwiek zostawiać, bo ta była cenna. Potrafiła nawet mówić, więc często rozbawiała cię w ciężkie dni. W ostateczności poprosiłaś o to Changgu. Twojego najlepszego przyjaciela w Korei. Miałaś nadzieję, że możesz na niego liczyć. Wiedziałaś, że jako idol ma dużo pracy, mimo to, zgodził się od razu, co ci niezwykle ułatwiło sprawę. Czułaś, że z nim nie spotka ją nic złego.
Wyjechałaś spokojna i bawiłaś się bardzo dobrze na weselu. Wiele osób w rodzinie pytało cię, czy spotkałaś już jakiegoś przystojnego Azjatę, który skradł twoje serce, a ty tylko się z tego śmiałaś. Nie miałaś zamiaru im mówić za dużo. Z drugiej strony jak na razie starałaś się tam bardziej zadomowić i nie szukałaś przygód miłosnych. 
Wracając do Korei byłaś już strasznie zmęczona. Nie mogłaś za dobrze pospać w drodze, bo jakoś czułaś już tęsknotę za Seulem. Nie wiedziałaś, że naprawdę już tak się przywiązałaś do tego miasta i ludzi tam poznanych. 
Jak tylko weszłaś do domu zorientowałaś się, że nie jesteś w nim sama. Światło dochodziło z łazienki. Domyśliłaś się więc, że Changgu musiał akurat tu być i ucieszyło cię to. Chciałaś go zobaczyć jeszcze tego dnia, by potem móc spokojnie zasnąć. Wtedy coś cię wystraszyło. Mianowicie twoja papuga. 
— T/I! Słodka — zaczęła, a ty oniemiałaś. Zastanawiałaś się, jak to możliwe, że nauczyła się takich słów. 
Wtedy z łazienki wyszedł Changgu, widząc cię uśmiechnął się szeroko. Podszedł cię przywitać, zadał mnóstwo pytań na temat twojego pobytu i pomógł ci zanieść walizkę do sypialni, gdzie rzuciłaś się od razu na łóżko. Musiałaś to zrobić, bo nie miałaś już na nic siły. I wtedy przypomniała ci się sytuacja, która miała miejsce, jak wchodziłaś. 
— Changgu, dlaczego moja papuga mówi moje imię i słowo słodka? — Skierowałaś te pytanie w jego stronę, a on zaczął drapać się w głowę i odwracać wzrok. 
— Nauczyłem ją tego — odparł trochę nieśmiało, a ty nie rozumiałaś. Wtedy on położył się obok ciebie i wasze twarze były na tyle blisko, że czułaś, jak twoje serce przyspiesza. — W końcu jesteś słodka, czyż nie? — Wraz z tymi słowami przybrał piękny uśmiech. 
Nie wiem jak to się dzieje, ale większość jego gifów tak mnie zabija
Nie wiem jak to się dzieje, ale większość jego gifów tak mnie zabija. ;-; 

7. Yan An
Byłaś właśnie w kuchni zespołu Pentagon, bo obiecałaś im zrobić tego dnia obiad. A tak naprawdę ty i Yanan przegraliście z nimi w jednej grze i oboje mieliście taką karę. Tak więc Chińczyk był twoim asystentem. Nie chciałaś go dopuszczać za bardzo do twojego dania, bo wszystko źle rozumiał i mógł coś namieszać. Dawałaś mu proste polecenia. Mimo to, cieszyłaś się, że  był z tobą w kuchni, bo był jedną z osób w zespole, z którymi byłaś najbliższej. Dużo śmiałaś się przy nim, bo był naprawdę zabawną osobą. 
W pewnym momencie nie mogłaś otworzyć słoika z ogórkami. Siliłaś się z nim, aż w końcu poprosiłaś grzecznie, by to przyjaciel otworzył go za ciebie. On zrobił bo bez najmniejszego problemu, co cię zaskoczyło. Nie wiedziałaś, że tyle siły w nim drzemie, choć z drugiej strony idole musieli być silni. 
— Jesteś niesamowity. Przecież to było mocno zakręcone — pochwaliłaś go, a on zaczął dumnie wypinać pierś. 
— W końcu jestem tu wyjątkowo męski — zaczął się wychwalać. — Wiesz, ja jestem... — zawahał się na chwilę — Made in China! — wykrzyczał, a ty, parsknęłaś śmiechem na to, w jaki sposób to zrobił.
 — zawahał się na chwilę — Made in China! — wykrzyczał, a ty, parsknęłaś śmiechem na to, w jaki sposób to zrobił
8. Yuto
Od jakiegoś czasu uczyłaś się języka japońskiego, bo zafascynował cię troszeczkę. Robiłaś to także trochę dla swojego przyjaciela Yuto. Niestety szło ci ciężko, bo było wiele rzeczy, które cię przerastały Nie wiedziałaś, jak za nie się zabrać. Mogłaś prosić o pomoc Yuto i chyba musiałaś to zrobić, choć na początku chciałaś sprawić mu niespodziankę. 
Zadzwoniłaś do niego z prośbą o przyjście, a on oczywiście jak zwykle miał dla ciebie czas. Dziwiłaś się, że mimo iż był idolem, to był na każde twoje zawołanie. Pojawił się też bardzo szybko, jakby tylko czekał na wezwanie. Wyjaśniłaś mu, że uczyłaś się już jakiś czas jego języka i chciałabyś prosić o pomoc w nim. On był zachwycony. 
Ubrał okulary, zaskakując cię nimi i usiedliście na twojej kanapie. Wyjaśniłaś, czego nie możesz pojąć, a on zakasał rękawy uznając, że trochę potrwa tłumaczenie tego. Zajęliście się tym pilnie. Tłumaczył ci to na wszystkie sposoby, a ty próbowałaś jak najbardziej się skupić. Niestety jego bliskość cie rozpraszała, bo przecież był bardzo przystojnym Azjatą, do którego miałaś słabość.
— Coś nie tak T/I? — zapytał, a ty troszeczkę się zakłopotałaś. 
— Staram się, lecz coś mi nie idzie — wypowiedziałaś te słowa i wtedy on nachylił się bardziej nad tobą, co wywołało u ciebie pieczenie policzków. 
— Spójrz jeszcze raz na ten przykład — zaproponował, wskazując go palcem, a ty stresowałaś się strasznie, by nie przejrzał cię,  z tym, jak na ciebie właśnie działał. 
— To chyba na nic... — marudziłaś, a on spojrzał na ciebie na początek trochę oburzony, a potem szybko się uśmiechnął. 
— A co jak powiem... Sukidayo*? Rozumiesz to? — zapytał ciebie, a ty spojrzałaś na niego i zastanawiałaś się teraz, czy miał na myśli, że wiesz co to znaczy, czy rozumiesz jego uczucia. Przytaknęłaś mimo to, bo pewnie chodziło o to pierwsze. 
— Cudownie — powiedział, jednocześnie klaskając. — Najważniejsze, że to umiesz, bo teraz mogę ci to wyznawać w swoim języku — oznajmił, a ciebie zatkało. 
* Sukidayo - większość osób, które oglądają anime to wie
* Sukidayo - większość osób, które oglądają anime to wie. Jest to lubię cię, ale takie już kierowane do drugiej połówki. Zazwyczaj w anime zaczyna się od takiego wyznania. To tak samo, jak w Korei z Johahae (Czoahe), pewnie słyszcie je wiele razy w dramach.
9. Kino
Ostatnio podobał ci się w pracy jeden chłopak. Był bardzo przystojny, a jednocześnie miły względem ciebie. Potrafił cię także rozbawić i twoje koleżanki opowiadały tobie, że pasujesz do niego. Przez nie miałaś ochotę poznać go bliżej i poderwać, niestety nie byłaś w tym za dobra. Nigdy nie wiedziałaś jak działać na chłopaków. 
Byłaś stylistką chłopaków z Pentagon, a on jednym z pracowników wytwórni. Jak szykowałaś ich na jeden z występów, twój przyjaciel znajdujący się wśród nich, zauważył w tobie zmianę. Uciekałaś wzrokiem za tym chłopakiem. Uśmiechałaś się do niego szeroko za każdym razem, jak na ciebie spojrzał. Zaczęło to denerwować Hyunggu, bo to on pragnął być w tamtym momencie w centrum twojej uwagi. 
— Kim jest tamten mężczyzna? — zapytał ciebie z nadąsaną miną,a  ty trochę się zmieszałaś, bo nie byłaś świadoma, że tak bardzo było widać to, jak na ciebie przyciągająco działał tamten. 
— Taki jeden nowy. — Próbowałaś udawać obojętność, a wiedziałaś, iż pewnie cię przejrzał, mimo to, starałaś się zachować pozory. 
— Dziwny człowiek. — Skwitował go tymi słowami, a ty miałaś go jakoś zamiar obronić, lecz uznałaś, że się tylko tak pogrążysz. Potem cię olśniło. Uznałaś, że jako twój przyjaciel Hyunggu pomoże ci w potrzebie. 
— Powiedz mi, jak mogłabym się do niego zbliżyć? — Postanowiłaś poprosić go o rady.
Nie miałaś pojęcia, jak bardzo to pytanie załamało wewnętrznie chłopaka. Zauważyłaś, jak posmutniał i nie wiedziałaś czemu. Zrobiło ci się głupio, lecz on szybko się ponownie rozpromienił, jak to miał w zwyczaju. Dodatkowo chwycił twoje ramiona i przyciągnął cię do siebie gwałtownie, co ciebie rozproszyło totalnie. Jego dotyk cię zestresował, a bliskość speszyła. 
— Pilnuj, by być w jak najmniejszej odległości od niego... — zaczął, a gdy chciałaś spuścić wzrok, on podniósł twoją twarz za podbródek. — Patrz mu zawsze w oczy, bo twoje naprawdę hipnotyzują. 
Na te słowa przełknęłaś najpierw głośno ślinę. Miałaś ochotę zapaść się pod ziemię i czułaś się strasznie niezręcznie. Nikt jeszcze na ciebie tak nie zadziałał, jak twój przyjaciel w tym momencie. Bałaś się co będzie dalej, więc postanowiłaś zażartować w jakiś sposób z tej sytuacji. 
— Weź przestań mi to inscenizować, bo jeszcze rozkochasz ty siebie we mnie. — Zaśmiałaś się przy tym, a on patrzył na ciebie nadal z swoim słodkim uśmiechem. Nie rozumiałaś jego zachowania, lecz zaczęłaś żałować swojej wypowiedzi, bo po przemyśleniu, nie brzmiało to najlepiej. 
— A może o to mi chodzi?  — dodał niespodziewanie i odsunął się od ciebie. — Podobasz mi się, T/I. — Wraz z tymi słowami, zrobił serduszko z palców i uśmiechnął się uroczo. Musiałaś teraz zastanowić się kogo wybrać, bo nie dało się zaprzeczyć, że Hyunggu na tobie zależało, a tamtego chłopaka ledwo znałaś. 
10
10. Wooseok
Musiałaś przygotować bardzo ważną prezentację dla swojej firmy. Nie miałaś już na to sił i chciałaś spędzić czas z Wooseokiem, bo właśnie do ciebie przyszedł. Niestety, było to bardzo ważne, by skończyć to na czas i nie mogłaś odłożyć tego na później. Początkowo, jakoś ci szło, lecz widziałaś, że przez to Wooseok nudził się i nie wiedział co ze sobą zrobić. Chodził z kąta w kąt i wymyślał dziwne rzeczy. 
W pewnym momencie usiadł koło ciebie i patrzył na to co robisz. Trochę cię to rozpraszało, lecz miałaś nadzieję, że już kończysz. Byłaś zadowolona, iż tak szybko ci szło, kiedy twój komputer odmówił ci posłuszeństwa i się wyłączył. Nie wierzyłaś, że to się stało. Klikałaś wszystkie przyciski, a to nic nie zmieniło. Wyglądało na to, że po prostu padł. Byłaś przerażona i miałaś ochotę płakać. Potrzebowałaś przecież twoich rezultatów i wiedziałaś, że nie dasz radę tego zrobić na nowo.  
— Wooseok, pomóż mi — rzekłaś błagalnym tonem, a on zaczął czegoś szukać w swojej torbie. — Muszę to mieć na jutro, bo inaczej szef mnie zabije. 
Wtedy zobaczyłaś, jak on spokojnie wyciąga z torby czarny zeszyt. Uniósł go i pokazał ci. Na jego okładce widniał biały napis Death Note. Zamurowało cię.
— Wpiszmy tu imię twojego szefa i po problemie — zaproponował, a ty nie wiedziałaś, czy go wyśmiać, czy się popłakać, bo byłaś w potrzasku. 
 

Nie wiem, czy kilka reakcji nie wyszło tu słabo, ale z kilku jestem dumna. :D Mam nadzieję, że ten temat wam przypadł do gustu. :D Nie wiem, czy dam radę na za tydzień napisać następne, bo będę trochę zalatana teraz, ale się zobaczy.