Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2022

Lekcje miłości: Rozdział 13

 

Lekcje miłości

Rozdział 13


 

*Anri*

 

                Siedziałam sobie na uczelni cały dzień pisząc wiadomości z Sehunem. Dziwiłam się, że miał tak dużo czasu dla mnie. Jednocześnie cieszyło mnie to wszystko. On ostatnio spędzał ze mną chyba każdą wolną chwilę i skupiał na mnie swoją uwagę. Wiedziałam, jak bardzo się poświęcał, bo przecież powinien wtedy skupiać się przede wszystkim na odpoczynku. Zastanawiałam się, czy naprawdę robił to wszystko by się ze mną przyjaźnić. Momentami zaczynałam myśleć, że może mu się spodobałam. Uznałam jednak, że nie powinnam sobie robić nadziei. Wystarczyło, że przez wcześniejsze moje pochopne lokowanie uczuć musiałam unikać pewną osobę.

                Nagle podszedł do mnie jeden kolega z roku. Dziewczyny bardzo dużo o nim mi opowiadały, bo podobno był bardzo przyjemnym chłopakiem, mimo, iż był bardzo przystojny. Przyjrzałam mu się lepiej, kiedy stanął naprzeciwko mnie. Jego wygląd rzeczywiście zawsze robił niezłe wrażenie.... Ale to nie to w tamtej chwili było dla mnie najważniejsze.

— Notowałaś coś może na zajęciach z socjologii? — zapytał mnie dość nieśmiało, a ja mu przytaknęłam pospiesznie i bez słów wyjęłam moje notatki, wręczając mu je od razu. — Oh jak ty dobrze mnie rozumiesz. — Zachichotał mówiąc to, a ja już chciałam zająć się odpisywaniem na kolejną wiadomość Seheuna, co zostało mi przerwane. — Może podałabyś mi przy okazji numer telefonu? — dodał, a mnie zatkało. On mnie podrywał? Pewnie każda dziewczyna piszczałaby w tym momencie z radości, ja za to byłam trochę niepewnie nastawiona do tego wszystkiego.

                Stwierdziłam, że podanie numeru jeszcze nikogo nie zabiło, a wolałam potem nie żałować tego, że się nie zgodziłam na poznanie go bliżej. Dodatkowo opisałam sytuację Sehunowi. Oczekiwałam, że pewnie mi pogratuluje jak na przyjaciela przystało. Niestety on się oburzył na mnie, że byle komu rozdaję numer telefonu... Zdziwiło mnie to zachowanie. Potem ciężko się z nim pisało. Odpowiadał krótko, bez żadnych emotek, których normalnie nadużywał. Moje podejrzenia w tamtym momencie znowu się obudziły, choć próbowałam ich nie roztrząsać. A co jeśli ja mu się spodobałam naprawdę?

 

* Kyungsoo*

 

                Zgoda Eunmi, bym udał się z nią do kobiety, która wiedziała wiele o mężczyźnie intrygującym ją ostatnimi dniami nie była dla mnie zaskoczeniem. Widziałem, że stresowała się okropnie całą sytuacją i potrzebowała wsparcia. Dodatkowo cieszyło mnie to, że byłem w tamtej chwili najbliższą jej osobą. Już nie potrafiłem zaprzeczyć temu co do niej czułem. Przemyślałem to dokładnie i uznałem, że gdy pozbędziemy się całego stresu, wszystko jej wyznam. Zaakceptowałbym odrzucenie nawet, bo w końcu bycie z idolem wymaga poświęceń. Mimo to, nie mogłem trzymać wszystkiego w sobie. Trzeba było próbować, by przekonać się co będzie dalej.

                Umówiliśmy się na szczęście w mieszkaniu tej kobiety. Może to było równie ryzykowane co spotkanie w miejscu publicznym, bo nigdy nie wiadomo, czy jej córka, albo ktokolwiek z tego domostwa, nie był psychofanką, czy też antyfanką naszego zespołu. Tego brakowałoby nam do wszystkiego, by taki ktoś dowiedział się o tym, że wspierałem jakąś kobietę. Otworzyła nam pani w średnim wieku, a w każdym razie na taką wyglądała, witając nas jednocześnie szerokim i ciepłym uśmiechem.

— Rozumiem, że to pani chciała ze mną porozmawiać? — zwróciła się do Eunmi, na co ta przytaknęła jej nieśmiało.

                Po przywitaniu się odpowiednio zasiedliśmy w salonie na kanapie, bo tam zostaliśmy skierowani. Czekaliśmy, aż kobieta zacznie mówić. Nie popędzaliśmy jej, ani nic z tych rzeczy, bo przecież byłoby to niegrzeczne z naszej strony. Mimo to, niecierpliwiliśmy się.

— Yeonseo, bo tak zwie się ten idiota, wykorzystuje naiwność kobiet... Ja jestem po burzliwym rozwodzie. Często dobijał mnie fakt, że czułam się jak niechciana przez nikogo kobieta. Wtedy poszłam po kredyt do banku. Potrzebowałam trochę pieniędzy dla mojej córki i tam go poznałam. W banku w którym pracował.

                Zaskoczyło nas to. W sumie to nie wiedzieliśmy kompletnie kim był ten człowiek, więc mógł pracować wszędzie. Jednak pozycja bankiera nie powinna być czymś, co robił oszust.

— Namówił panią na jakiś kredyt, który był dla pani niekorzystny? — zapytała niepewnie Eunmi.

— Nie, moja droga. Dostałam to czego chciałam w banku... Dopiero jak z niego wyszłam wszystko się zaczęło. Mężczyzna zadzwonił do mnie i zaprosił mnie na kawę. Oczywiście, gdyby ktoś wiedział, że użył do celów osobistych numeru telefonu z wniosku kredytowego, pewnie nie uszłoby mu to na sucho, ale w tamtym momencie cieszyłam się, że to zrobił, więc nawet nie myślałam o jakieś skardze. Byłam szczęśliwa, bo zwrócił uwagę na mnie jako kobietę... Tak bardzo się myliłam.

                Te słowa mnie zmartwiły. Czułem, że dowiemy się czegoś niedobrego, a tej kobiecie na pewno nie było łatwo o tym mówić. W końcu dała się wykiwać obcemu człowiekowi, była naiwna i zdesperowana, co doprowadziło zapewne do popełnienia przez nią błędów. Kto chciałby opowiadać takie coś obcym ludziom?

— Uwiódł mnie. Mówił, że lubi starsze od niego kobiety, bo przecież są takie dojrzałe. Zapewniał, że byłam wyjątkowa dla niego. Twierdził, że mój mąż wiele stracił, a dzięki temu on zyskał... Wszystko brzmiało pięknie, wydawało się czymś niesamowitym. — Kobieta westchnęła głęboko, a my wyczekiwaliśmy najważniejszego, by dowiedzieć się, co z nim nie tak. — Wtedy zaczął mówić ze mną o tym, że potrzebuje kredytu, by leczyć swoją schorowaną matkę i żaden bank nie chce mu takowego dać,  bo nie miał odpowiedniej zdolności.* Wierzyłam, że był w ciężkiej sytuacji. Pieniądze o jakich mówił były ogromną sumą. Byłam gotowa wziąć na siebie ten kredyt, a on miał zamiar go spłacać... Uznałam, że warto byłoby mu pomóc.

                Domyślałem się dalszego ciągu, lecz chciałem dowiedzieć się kiedy kobieta zorientowała się o wszystkim. Jeżeli to wszystko było prawdą, musieliśmy powstrzymać omamianie matki Eunmi przez tego mężczyznę.

— Ja oczywiście nie przedstawiłam go mojej córce. Uważałam, że wyśmiałaby mnie, że jestem z chłopakiem troszkę od niej starszym tylko. Nie chciałam jej też stresować. Zazwyczaj dzieci nie lubią, gdy rodzice znajdują sobie nową osobę. Tak więc do ich spotkania doszło przypadkiem. Miała być na delegacji, więc zaprosiłam go do siebie. Jednej nocy musiałam udać się do pracy na wieczorną zmianę. Nie przypuszczałam, że córka wróci wcześniej. Poznała go. Przedstawił się jej podobno jako mój przyjaciel... Jak przyszłam do domu rano, nakryłam ich w jednym łóżku.

                Tego nie spodziewaliśmy się kompletnie. Ja i Eunmi patrzyliśmy z rozszerzonymi oczami na nią, a w jej spojrzeniu ujrzeliśmy zawód, smutek, złość. Wszystkie negatywne emocje.

— Uwiódł moją córkę jakimś cudem. Wiedziałam, że moja córka łatwo ulegała urokowi mężczyzn, chociaż nie przypuszczałam, że mogłaby oddać się komuś kogo znała od niedawna. Byłam wściekła na nią, a on tłumaczył się, że to nieporozumienie... Chciał mi wmówić, że wcale ze sobą nie spali w takim sensie jak myślałam, na szczęście moja córka nie dała mu już mnie oszukać. Wyrzuciła go i potem przepraszała mnie, bo  nie wiedziała, że ten mężczyzna był dla mnie kimś więcej. Tak się cieszę, że nie zdążyłam zaciągnąć na niego tego kredytu... Przecież na pewno nie miał nawet schorowanej matki.

                To było jasne. Wiele razy słyszało się o takich naciągaczach, a ten mężczyzna najwidoczniej doskonale znał się na uwodzeniu kobiet, skoro każda tak mu zawierzała. Wiedział gdzie uderzyć, by dostać to czego chciał. Eunmi musiała teraz wykonać niełatwe zadanie... Udowodnić matce, że ten mężczyzna nie było tym, za kogo ona go uważała.


***


                Wróciłem z Eunmi do jej domu, ponieważ widziałem, jak bardzo się wszystkim stresowała. Nie mogłem jej zostawić samej. Musiałem znaleźć jakiś sposób na ukojenie jej nerwów. Siedząc w jej kuchni przyglądałem się jej twarzy. Była cały ten czas pogrążona w myślach. Chciałem się w nie wtrącić, ale nie umiałem przerwać ciszy, która panowała wokół nas. Dopiero po chwili udało mi się cokolwiek zrobić. Chwyciłem jej dłoń i zacząłem delikatnie masować. Ona na to zadrżała i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.

                Widząc jej zakłopotanie wszystko we mnie się pobudziło. Chęć opieki nad nią, chęć zbliżenia się. Wszystko to potęgowało i właśnie pod wpływem tej chwili zrobiłem coś, czego bałem się, że będę potem żałować.

— Chciałbym, żebyś została moją dziewczyną... Chcę cię wspierać będąc najbliższą osobą twojemu sercu, lecz nie wiem czy ty podzielasz moje uczucia.

                Jej usta zadrżały, jakby próbowała udzielić odpowiedzi, a nie potrafiła, spojrzała następnie na nasze dłonie. Splotła je ze sobą, czym mnie zaskoczyła. Ewidentnie zastanawiała się nad odpowiedzią, co mogło znaczyć, iż nie byłem jej obojętny. Uniosła na mnie wzrok ponownie i przyglądała się mi badawczo. Po chwili przybliżyła się do mnie i niespodziewanie musnęła swoimi ustami moje. Zaskoczyła mnie tak, że prawie pozwoliłem się jej odsunąć z rumieńcami na twarzy. Na szczęście w porę się zorientowałem co się dzieje i tym razem to ja nachyliłem się do niej, by potem ucałować jej mięciutkie wargi. Pogłębiłem pocałunek, tak szybko, jak tylko mi na to pozwoliła. To była chwila pełna emocji dla mnie. Zdawało mi się, że wszystko wokół się zatrzymało i liczył się jedynie nasz namiętny pocałunek. Tak oto moje uczucia zostały zaakceptowane pierwszy raz w życiu.

 

*Shinra*

 

                Kiedy pojawiłam się na uczelni, uświadomiłam sobie, jak bardzo bałam się Jaemina. Czułam, że to nie koniec walki z nim i byłam niby na to gotowa. Z drugiej strony wiedziałam, że był nieobliczalny i mogłam się po nim spodziewać wiele. Momentami zastanawiałam się, co ja w nim widziałam. Dlaczego uległam jego sztucznemu urokowi osobistemu i byłam jak ci wszyscy ludzie teraz, którzy jeszcze wierzyli mu? Nie mogłam jednak sobie tego wyjaśnić. Popełniłam ogromny błąd ufając mu i musiałam zmierzyć się z konsekwencjami tego, jakiekolwiek by nie były.

                Wielkim plusem było to, że nie byłam z tym wszystkim sama. Tata chciał mi pomóc i wiedziałam, że był gotowy nawet na problemy w układach z rodzicami Jaemina. Nie chciałam mu ich sprawiać, czułam jego wielkie wsparcie i to mi wystarczało. Wiedziałam też, że rodzice Jaemina nie byli złymi ludźmi, czy też zaślepionymi miłością do syna. Wręcz przeciwnie, wiele mieli mu za złe.

                Ojciec opowiedział mi o spotkaniu i wyznał, że bardzo uważnie go wysłuchali. To co im powiedział od razu zaakceptowali jako prawdę i przepraszali mojego ojca za swojego syna. Uznali, że znajdą mu odpowiednią karę i porozmawiają z nim poważnie. Czułam, że to mało i jednocześnie byłam im wdzięczna.

                Tak jak przypuszczałam Jaemin pojawił się na uczelni i gdy przechodziłam niedaleko niego korytarzem, musiał mi zagrodzić drogę. Czekałam, aż zamachnie się na mnie ręką, a tego nie zrobił. Chwycił za to moją dłoń w swoją i pociągnął gdzieś. Nie opierałam się, bo chciałam usłyszeć co miał do powiedzenia i jednocześnie zrealizować mój plan, gdyby tak zrobił coś nieodpowiedniego. Starałam się iść bardziej za nim niż koło niego, dzięki czemu nie zauważył, że wyciągnęłam telefon z kieszeni, nastawiłam w nim funkcje nagrywania, a potem schowałam ponownie, gotowa na usłyszenie od niego wiele.

                Zaciągnął mnie pod główne schody uczelni, miejsca, w którym często właśnie można było znaleźć ciszę i spokój na jakieś poważne rozmowy. Często je w takim miejscu z nim prowadziłam... Miałam nadzieję, że ta nie skończy się źle.

— W co ty pogrywasz? Skarżysz się ojcowi, że cię prześladuję, że jestem niebezpieczny? Boisz się mnie? — mówił to o dziwo spokojnie.

— Tak. Pojawiasz się cały czas koło mojego domu, uważasz, że powinnam do ciebie wrócić, po tym jak mnie zdradziłeś. Rozumiałabym, gdybyś poprosił o to raz, a nie biegał za mną, groził mi, uważał, że jestem twoją własnością nadal... Nie mogę tego dłużej znieść. Musisz się ocknąć. Zachowujesz się psychicznie. — Starałam się jak mogłam, by mój głos nie zadrżał. Byłam przerażona widząc, że podnosiłam mu ciśnienie tą wypowiedzią.

— Co mam ci powiedzieć, żebyś w końcu zrozumiała, że ty należysz do mnie? Nasi rodzice mają wspólne interesy, dobrze razem wyglądamy, a ty zyskasz wiele będąc ze mną. Przyjrzyj się uważnie... Miałaś nawet koleżanki na uczelni, a teraz jesteś dla nich nikim, bo wierzą w to, że byłaś okropna względem mnie. — On naprawdę musiał mnie uważać za idiotkę, jeśli te słowa miały mnie do czegokolwiek przekonać.

— Gdzieś mam takie znajomości. Dla mnie to ty już jesteś nikim. Kochałam cię, a ty byłeś ze mną, bo ładnie razem wyglądamy, bo pasuję do twojego świata, a jednocześnie zabawiałeś się z innymi pannami, bo przecież one dawały ci to czego chciałeś... Byłam tylko na pokaz, by dać ci alibi, iż jesteś grzecznym dzieckiem i masz ułożoną dziewczynę. Nawet nie wiesz, jak bardzo czułam się upokorzona przez ciebie, jak cierpiałam. — Mimowolnie zaczęły lecieć mi łzy... Przypomniało mi się to, jakiego doznałam szoku uświadamiając sobie, że dla niego to była wszystko gra. Ja naprawdę wierzyłam wcześniej, że to miłość i przeznaczenie nas łączyły. — Nienawidzę cię po stokroć. Brzydzę się twojego dotyku i twoich wymuszonych pocałunków. W dodatku byłeś w stanie mnie uderzyć. Jak mogłabym do ciebie wrócić po tym wszystkim? — Nie interesowało mnie to, że wyglądałam pewnie przed nim żałośnie. Wychodziłam na tą naiwną istotę, która nabrała się na wszystko... To tak mnie bolało.

— Nie wiesz co tracisz. Teraz muszę uważać, by nie nakryto nas razem, bo moi rodzice zagrozili mi dużymi konsekwancjami, jeżeli zobaczą mnie w twoim pobliżu. Jednak mogę cię zniszczyć tutaj na uczelni. To będzie zemsta za odrzucenie mnie i wplątanie w to wszystko moich rodziców. Powinnaś wiedzieć, że jesteś nikim i to ja ci to udowodnię. Dobrze wiesz, że wszyscy mi wierzą i mogę powiedzieć im wszystko.

                Po tych słowach po prostu poszedł, bym nie zdążyła mu na to odpowiedzieć. Chwyciłam szybko telefon, by sprawdzić, czy miałam coś nagrane. Udało się. Czas nagrania wskazywał na to, że miałam całą tą rozmowę. Wiedziałam więc, że mogłam go dzięki niej zrujnować. Wystarczyło udać się do jednego pomieszczenia. Uznałam, że zniszczenie go to mój priorytet. Przecież po usłyszeniu tego wszystkiego ludzie w końcu mogliby zrozumieć kim tak naprawdę był Jaemin. Nie zaprzeczył niczemu, wyjawił jakie były jego intencje i co dla niego się liczyło... Mogłam uratować swoją opinię i jednocześnie pogrążyć jego. Obecnie zależało mi na tym drugim. Nie interesowały mnie znajomości na uczelni, które nie były nic warte.

 

*Chanyeol*

 

                Rika zaprosiła mnie do siebie, bo kupiła sobie okulusy, dzięki którym mogła grać w gry 3D.  Chciała je testować razem ze mną, więc urwałem się wieczorem do niej. Okazało się, że byliśmy sami w domu, co mnie ucieszyło. Nie bałem się jej rodziców, tylko jej mama bywała czasem uciążliwa. Sungyoon najwidoczniej wybrał się gdzieś ze swoją drugą połówką, więc mogliśmy się skupić na sobie. I oczywiście na grze.

                Na wejściu moja dziewczyna przywitała mnie uśmiechem. Byłem szczęśliwy, że mogłem kolejny raz spędzać z nią czas. W środku czekał już na mnie podłączony do konsoli gadżet, a ona z ekscytacją opowiadała mi o nowym nabytku. Dodała potem, że właśnie próbowała włączyć nową grę i chciałaby, żebym to ja ją przetestował. Była ciekawa mojej reakcji, a ja zgodziłem się bezproblemowo. Ani przez chwilę nie wyczułem podstępu.

                Gra zaczęła się spokojnie. Pomyślałem, że to jakiś kryminał... Dopiero jak kazano mi zejść do kanałów, by kogoś szukać, zacząłem się niepokoić. Nie podobała mi się mroczna melodia, która tam leciała, oraz czasami coś mi tam mignęło. Jakby coś biegało w tych tunelach. I nagle w pewnym momencie wyskoczył mi ogromny pająk, który prawie przyprawił mnie o zawał. Zacząłem krzyczeć i ściągnąłem z głowy pospiesznie urządzenie. Oczywiście w pokoju ujrzałem śmiejącą się ze mnie Rikę, co sprawiło, iż we  mnie zawrzało. Byłem cierpliwym człowiekiem, ale miarka się przebrała.

— Znowu robisz sobie ze mnie pośmiewisko? — rzekłem oburzony, a ona na te słowa spoważniała momentalnie. — Tak cię bawi to, jak wychodzę na sierotę przed tobą? — Widziałem, że była w szoku, jednak nie mogłem dłużej milczeć... Można się było pośmiać raz czy dwa, lecz tego było za wiele.

— Chan... Przecież śmiech to zdrowie — mówiła to całkiem luźno. Na nic był mój wcześniejszy gniew. Ona nie rozumiała jak ja się czułem.

— Wiesz jakie to dziecinne? Naśmiewanie się ze mnie z byle powodu... Nie jestem twoim nadwornym błaznem.

                Spojrzała z niedowierzaniem. Nic dziwnego. Nigdy nie odnosiłem się do niej tak szorstko jak tego dnia. Może to efekt tego, że zbyt często ostatnio się tak zachowywała. Czułem się bardzo idiotycznie przez to wszystko.

— Jestem dziecinna, masz rację. Taką sobie dziewczynę wybrałeś... Czego oczekiwałeś? Że za kilka miesięcy się zmienię? — Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. — Może i przesadzam, mimo to nie mogłeś delikatniej mi to wyjaśnić?

                Miała rację. Przesadziłem. Wybuchłem na nią nagle, a dawno mogłem to na spokojnie załatwić. Musiałem sprawić, by już się na mnie nie gniewała, bo na drugi dzień żałowałbym tego niesamowicie. Zadziałałem wcześniej zbyt impulsywnie i trzeba było teraz to odkręcić.

— Przepraszam, masz rację, że przesadziłem. Poniosło mnie, wybaczysz mi, prawda? — Spojrzałem na nią łagodnie, by dać jej do zrozumienia, że cała złość ze mnie uciekła, a ona westchnęła głęboko.

— Nie wiem, muszę też ochłonąć, bo bardzo się zdenerwowałam tą sytuacją — oznajmiła niechętnie, a ja wiedziałem, że musiałem użyć sztuczek.

— Nie bądź taka — wymruczałem delikatnie jej do ucha, jednocześnie obejmując ją swoimi ramionami. Następnie spojrzałem jej w oczy... Chciała coś jeszcze powiedzieć, więc pospiesznie zamknąłem jej usta w szczelnym pocałunku, który szybko przerodził się w coś cudownego, pełnego emocji.

                Oboje często zachowywaliśmy się jak dzieci w naszym związku. Mieliśmy wiele małych i większych sprzeczek za sobą, ale mimo to nasze uczucie przybierało na sile. Coraz bardziej czułem, że nie potrafiłem bez niej oddychać i stawała się coraz ważniejszą osobą dla mnie każdego dnia. Dopasowaliśmy się bardzo dobrze i miałem nadzieję, że to wszystko zaowocuje w przyszłości naszym szczęściem.

 

 

 

 

Zapytam jak zwykle… Czy ten 13 rozdział jest pechowy? :D 


Anri zaczęła szybko snuć podejrzenia. Myślicie, że uda jej się zapomnieć dzięki temu o Baekhyunie?

 

Eunmi dowiedziała się kim jest mężczyzna, który omamił jej mamę i została dziewczyną Kyungsoo. Co wy na to?

 

A Shinra ma plan. Jak myślicie co zrobi z nagraniem?

 

I jak podobało wam się nawiązanie do przygód Rikii i Chanyeola? Tęskniliście za tą dwójką?



wtorek, 30 stycznia 2018

Lekcje miłości: Rozdział 9

Lekcje miłości
Rozdział 9


*Baekhyun*

            Kiedy zastałem Shinrę przyklejoną policzkiem do stolika wydawała się taka inna. Na co dzień sprawiała wrażenie opanowanej i ułożonej dziewczyny ze swoimi zasadami. W tamtym momencie wyglądała jak osoba, która ma mnóstwo problemów, a zarazem była tak urocza, że wiedziałem, iż nie oprę się od skomentowania tego, jak wytrzeźwieje. Wymyśliłem dla niej odwet za to, że nas tak wszystkich nastraszyła.
            Zauważyłem, że zaczęła się budzić, a ta jej cała koleżanka już sobie poszła, uważając, że sobie z nią poradzę. Dlaczego powierzyła ją mi, a nie zajęła się nią sama? Nie mogłem tego pojąć. Nie miałem innego wyjścia, jak dobudzić dziewczynę i zabrać ją ze sobą do dormu. Westchnąłem głęboko i zacząłem ją szturchać palcem w policzek. Ona zaś wystraszyła się chyba, bo gwałtownie podniosła głowę i zaczęła się rozglądać przymrużonymi oczami i po chwili wskazała na mnie swoim palcem.
— Beakhyun! Przyszedłeś mnie zabrać do siebie? — Wraz z tym pytaniem zaczęła się do mnie uśmiechać w dziwny sposób. — Jesteś taki dobry dla mnie. Lubię to w tobie! — Wiedziałem, że niby to jedynie słowa pijanej osoby, a jednak poczułem się doceniony. — Będziesz mnie bronił przed tym draniem? — Jakby w celu uproszenia mnie zrobiła minę zbitego psa, a ja zląkłem się. Czy ona mówiła o swoim byłym? Od razu miałem czarne myśli i bałem się, że chłopak ją nadal krzywdził.
— Oczywiście, że cię obronię — zadeklarowałem jej, choć wiedziałem, że nie mogę wiele dla niej zrobić. Chciałbym móc ją wesprzeć i pomóc jej gdy tego potrzebuję, lecz musiałem wziąć pod uwagę to, że nie zawsze będę miał na to czas.
— A przed tatą? — Tego nie rozumiałem. Musiało się coś wydarzyć tego dnia oprócz kłótni z Anri. Pewnie dlatego Shinra zareagowała tak emocjonalnie i próbowała zapić swoje smutki.
— Też, ale chodźmy. Dasz radę stanąć na nogi? — zapytałem niepewnie, bo wyglądała naprawdę słabo.
— Chyba nie. Czuję, jakby zamieniły się w galaretę.
            Wiedziałem co musiałem zrobić. Może nie należałem do najsilniejszych osób, lecz szacując, że nasz dorm nie znajdował się tak daleko, uznałem, że dam sobie radę. Kucnąłem przed nią i czekałem aż wejdzie na moje barana. Nie trwało to długo. Owinęła ręce wokół mojej szyi, ja zaś podniosłem się z nią i chwyciłem jej nogi, tak by było nam wygodniej iść.
— Zawsze chciałam być niesiona w ten sposób. — Majaczyła mi do ucha, a ja uniosłem mimowolnie kącik ust. — Widziałam to wiele razy w dramach. Lubię oglądać dramy, te najromantyczniejsze. Nikt o tym nie wie. Nie możesz tego nikomu powiedzieć.
Miłe było to, że dzięki jej wylewności w tamtym momencie dowiadywałem się czegoś więcej o niej. Wiedziałem, że później mogłoby mi się to przydać… Tylko do czego? Nie powinienem jej podrywać, za bardzo zbliżać się do niej dopóki jej siostra nie przestanie patrzeć na mnie jak patrzyła ostatnimi dniami. Poczułem się jak między młotem a kowadłem. Podobała mi się Shinra, a nie chciałem ranić Anri… Wiedziałem też, że Shinra także by tego nie chciała. Kochała swoją siostrę, choć jej tego nie okazywała. Czułem to. Już kilka razy ujrzałem jej troskę o nią, która nie była łatwa do dostrzeżenia gołym okiem. Musiałem najpierw pomóc dziewczynom naprawić relację między sobą, a potem mogłem dopiero myśleć o moich uczuciach. A i musiałem pozbyć się tego Jaemina. Nie mogłem pozwolić, by dłużej krzywdził tę dziewczynę.

*Sehun*

            Rozmawiałem z Anri, by powiedzieć jej, iż Baekhyun zajął się jej siostrą. Ona była bardzo spanikowana i cieszyła się, że Shinra się znalazła. Jednocześnie wyczuwałem w jej wypowiedziach zazdrość o mojego kolegę. Widziałem przecież jak ona na niego ostatnio patrzyła. A ona nie miała u niego żadnych szans. Nie mogłem pozwolić, by się na nim zawiodła. Zdążyłem zauważyć, że była bardzo dziecinna, a co za tym idzie miała naiwność dziecka. Jeżeli ktoś ją by zachwiał, mogłaby się załamać. Nie chciałem tego. Tylko co ja mogłem zrobić? Sam byłem w dołku emocjonalnym od jakiegoś czasu. Straciłem dziewczynę i przyjaciółkę. Przestała kompletnie się ze mną zadawać… Czy ja mogłem w takim stanie pomóc komuś?
— Czy ty także uważasz, że Baekhyun lubi moją siostrę? — zadała mi to pytanie niespodziewanie.
— Nie wiem tego, znają chyba się za krótko…. Po prostu widać, że ich ciągnie do siebie, ale to jeszcze nie przesądzone. — Postanowiłem póki co ją uspokoić w ten sposób, choć dla mnie sprawa wyglądała jasno. Znałem go i wiedziałem, że wkrótce pewnie zakocha się w jej siostrze i będzie próbował coś z tym zrobić. Nawet jeśli Shinra nie była nim zainteresowana, to Baekhyun nie spojrzy na Anri jak na dziewczynę. Mogłem być tego pewien.
— Ja uważam… Że moja siostra też go polubi wkrótce. Zasługuje na kogoś takiego dobrego, mimo to, ja jestem zazdrosna, że to nie ja jestem na jej miejscu. — Ta wypowiedź mnie całkowicie zaskoczyła. Ona była świadoma wszystkiego. Zrobiło mi się jej żal okropnie i postanowiłem coś szalonego. Zapragnąłem zająć się nią.
— Kiedy macie następne zajęcia? — zapytałem nagle, a ona umilkła w momencie i odezwała się dopiero po chwili.
— Chyba pojutrze — odpowiedziała mi dość niepewnie.
— Możesz przyjść z chłopakami do dormu potem? Pomyślałem, że możemy gdzieś razem się przejść. — Nie wiedziałem, czy robię dobrze. Na pewno nie zamierzałem jej podrywać. Chciałem po prostu spędzić jej trochę czasu, by pokazać jej, że ktoś lubi to z nią robić bardziej niż z jej siostrą. Chciałem ją trochę dowartościować.

*Shinra*

            Obudziłam się w obcym dla mnie pokoju. Zdziwiłam się i próbowałam sobie przypomnieć poprzednią noc. Niestety wspomnienia z niej były zamazane. Ostatnie co mi się przypominało to moment, jak poprosiłam, by moja przyjaciółka dzwoniła pod numer Baekhyuna. Na samą myśli, że mogła mnie posłuchać podniosłam się gwałtownie. Czyżbym była w jednym z pokoi w dormie? Rozglądałam się nerwowo, by zobaczyć jakieś znaki i ujrzałam zdjęcie w ramce stojące na komodzie obok łóżka. Szybko je chwyciłam i od razu poznałam szczęśliwą dwunastkę na nim i o dziwo znajdowało się też tam kilka dziewczyn. Zastanawiało mnie to… Jedynie Kyurin kojarzyłam jako aktorkę i oficjalną dziewczynę Junmyeona. Czyżby inni z nich też mieli dziewczyny? Nie opowiadali za dużo o tym, bo najwidoczniej było to tajemnicą, lecz ewidentnie Kris obejmował jedną z nich. Zaciekawiło mnie to strasznie, jednak byłam pewna, że głupio będzie mi wywiedzieć się tego od Baekhyuna.
            Postanowiłam wyjść z tego pokoju i dać znać ludziom, że żyję. Jak tylko próbowałam wstać poczułam przeszywający moją głowę ból. Niekontrolowanie krzyknęłam z tego powodu i złapałam się w miejsce w którym odczułam ten dyskomfort. Usłyszałam po chwili pukanie do drzwi. Byłam w moich ciuchach, więc bez wahania rzekłam delikatnie ”proszę”. Odwróciłam się w stronę wejścia i ujrzałam jedną z dziewczyn ze zdjęcia. Wyglądała na nieśmiałą i nie była na pewno Azjatką.
— Mogę ci w czymś pomóc? — Zaskoczyła mnie dobrą wymową naszego języka. Uśmiechnęłam się do niej od razu i twierdząco pokiwałam głową.
— Mogę wiedzieć, czy Baekhyun jeszcze śpi? — zapytałam jej.
— Oni od dawna są na treningu. Spałaś bardzo długo.
            Zatkało mnie w tamtym momencie. To znaczyło, że opuściłam zajęcia. Wiedziałam, że w domu będzie ciężko kiedy w końcu do niego dotrę. Ojciec chciał ze mną porozmawiać, a ja nie zjawiłam się wieczorem w domu, dodatkowo spałam po za domem i na pewno do niego dotrą też wieści, że nie było mnie na uczelni. Miałam przechlapane na całej linii. Jeszcze tak bardzo nie nabroiłam nigdy. Zawsze starałam się być ułożona, by ojciec nie miał do mnie zastrzeżeń. Musiałam mu stawić czoła. Nie mogłam uciec od naszej rozmowy i przede wszystkim musiałam udowodnić mu, że nie jestem już dziewczyną Jaemina.
— Będę musiała wrócić do domu. Podziękujesz mu ode mnie i przekażesz, by odezwał się, jak tylko będzie miał chwilę? — Ona mi na to przytaknęła w uroczy sposób. — Wiem, że to głupie, ale mogę zapytać o twoje imię? I czy któryś z chłopaków to może… — Nie umiałam dokończyć tego zdania, lecz chyba się domyśliła o co chciałam ją zapytać.
— Jestem Amelia i tak, Yixing jest moim chłopakiem.
            Ta odpowiedź mnie usatysfakcjonowała. Jakoś ulżyło mi, że chłopacy na spokojnie mają dziewczyny i dobrze się z nimi kryją. To znaczyło, że nie mieli tak ciężko, jak mi się wydawało. Wiele fanek traktowało ich jak swoje własności, a oni przecież nie mogli należeć do nich wszystkich i byli przede wszystkim ludźmi z potrzebą miłości jak każdy.

***

            Kiedy weszłam do domu od razu wiedziałam, że tata też w nim został tego dnia. Rzadko kiedy nie zjawiał się w swojej pracy. Musiał naprawdę być na mnie wściekły i oczekiwał mnie zapewne. Najchętniej zaszyłabym się w moim pokoju. Nie mogłam. Musiałam iść z nim porozmawiać. Wzięłam głęboki oddech i udałam się w stronę jego gabinetu. Nawet nie pukałam do niego, po prostu weszłam.
            Oczywiście nie myliłam się. Zastałam go tam i na mój widok uniósł wzrok, który był bardzo surowy. Nie mogłam się już wycofać. Weszłam do środka i usiadłam na krześle dosuniętym do jego biurka po jego przeciwnej stronie. On odłożył zaś swoje papiery, które podpisywał i założył ręce na piersi.
— W końcu raczyłaś się zjawić? — Jego ton głosu nie podobał mi się. Jednak musiałam to znieść.
— Przepraszam. Spotkałam dawną znajomą i trochę nas poniosło, piłyśmy. — Postanowiłam być z nim szczera do bólu, by zrozumiał, że nie ukrywam nic przed nim. Wiedziałam, że ciężko będzie go przekonać do prawdziwej sytuacji, mimo to, musiałam próbować.
— A może spędziłaś noc z Jaeminem? — Widziałam, że był zdenerwowany, nie mogłam pozwolić na to, by myślał w ten sposób. Musiałam się bronić.
— Nie. On od jakiegoś czasu nie jest moim chłopakiem. Byłam z nim, ale teraz on kłamie. Chciałby, bym do niego wróciła, a ja nie zamierzam tego zrobić. Zdradził mnie. Jestem sama sobie winna, że ufałam takiemu idiocie — mówiłam to tak oschle, że sama się przeraziłam.
            On zaledwie westchnął głęboko i spojrzał gdzieś w bok. Pewnie głowił się nad tym, czy może mi wierzyć. Miałam nadzieję, że go przekonam tą przemową i wtedy wpadłam na pomysł. Przecież Jaemin ciągle wypisywał do mnie te durne wiadomości. Szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni, odblokowałam go i przysunęłam w jego stronę, a on spojrzał na niego podejrzliwie.
— Zerknij na wiadomości od Jaemina — zaproponowałam mu i on chwycił niepewnie moje urządzenie.
            Obserwowałam zmiany na jego twarzy jak czytał zawartość, o którą go poprosiłam. Widziałam, że powoli znowu się denerwował, choć tym razem zapewne na niego, a nie na mnie. Nie mogłam się doczekać na to, co powie później.
— Wiesz o tym, że jego bluźnierstwa i to co ci pisze jest karalne? — Miałam ochotę się zaśmiać, że tak szybko zmienił swoje zdanie o mnie. Byłam też szczęśliwa, że jednak dowiedział się o tym, co czynił Jaemin. Wiedziałam, że od tego momentu nic nie ujdzie już mu na sucho.

*Eunmi*

            Rano postanowiłam się udać do szpitala, odwiedzić mamę po raz kolejny. Wiedziałam, że wkrótce ją wypisują, więc mogłam odetchnąć z ulgą. Chciałam jak najszybciej pogodzić się z nią. Nie spodziewałam się tego, co zastałam na miejscu. Jakiś młody mężczyzna trzymał moją matkę za rękę. Wyglądało to dwuznacznie. Nie znałam go i nie podobało mi się to ani trochę. Oczywiście na mój widok oboje się speszyli i on odsunął się od niej w momencie.
— Czemu przyszłaś o takiej porze? Nie masz zajęć? — zapytała mnie mama z przerażonym spojrzeniem.
— Akurat dziś mam kilka odwołanych i postanowiłam z tego skorzystać. Niestety widzę, że w czymś przeszkodziłam. — Jeszcze nie wiedziałam, kim był ten człowiek, a nie chciałam z nim mieć nic do czynienia.
— W końcu mogę cię poznać. Wiele o tobie słyszałem — odezwał się, choć nikt go o to nie prosił. — Nazywam się Yoon Yeongsuk i jestem przyjacielem twojej mamy — wyjaśnił mi to po krótce, a ja nie wiedziałam, czy był ze mną szczery do końca. Trochę to wyglądało, jakby był dla niej kimś więcej, a bali się mi to powiedzieć. Miałam mieszane uczucia co do tego. — Ja już może sobie lepiej pójdę, bo pewnie chcecie pobyć we dwie…
— Nie chcę żebyś szedł. — Jak gdyby nigdy nic zwróciła się moja rodzicielka do niego, a mnie trochę zamurowało. Wiedziałam, że muszę ja to zrobić, bo to ja byłam w tym momencie dla niej intruzem.
— Skoro mama woli przebywać z tobą, to ja wyjdę i nie będę wam dzisiaj przeszkadzać.
            Po tych słowach po prostu wyszłam sobie. Nie zamierzałam dłużej patrzeć na nich razem. To nie tak, że miałabym za złe mamie jeżeli kogoś by sobie znalazła. Miała do tego prawo… Tylko dlaczego on był taki młody w porównaniu do niej? Nie rozumiałam póki co nic. Musiałam ochłonąć i przemyśleć to w domu na spokojnie, a potem porozmawiać z nią i dowiedzieć się, czy może to rzeczywiście był jedynie przyjaciel.

*Kyungsoo*

            Byłem bardzo skupiony tego dnia na zajęciach. Starałem się wynieść z nich dużo, bo ostatnio czułem, że zaniedbywałem trochę naukę. Przecież po to zacząłem ten kurs przede wszystkim. Mimo to, co jakiś czas zauważałem, że Eunmi była znowu podenerwowana tego dnia. Czułem, że coś się wydarzyło i byłem tym zaniepokojony. Chciałem ją zapytać co się stało, a musiałem czekać do końca, bo nie mogłem tego zrobić przy reszcie. Na szczęście dzięki pełnej koncentracji czas zleciał mi szybciej i nim się obejrzałem Baekhyun i dziewczyny zbierali się do wyjścia. Szybko do niego rzuciłem, że nie wracam z nim i poczekałem na ich zniknięcie.
— Dzisiaj nie idę do szpitala. Byłam rano i to wystarczy mi — wyjaśniła mi Eunmi, bo zapewne domyśliła się, iż stoję za nią. Ona zaś wycierała tablicę i nawet nie raczyła się do mnie odwrócić.
— W takim razie co powiesz na to, żebyśmy poszli na jakąś czekoladę?
            Ona zastygła w miejscu, trzymając rękę w górze, a ja miałem ochotę ugryźć się w język. Przecież nie powinienem był dawać jej takiej propozycji. A co jeżeli ona mogła to źle odebrać? To nie tak, że nie podobała mi się. Bałem się jej reakcji, jeżeli zacznie mnie podejrzewać o podrywanie jej, czy coś podobnego. Mogła przez to zamknąć się przede mną na nowo. Nie chciałem tego, bo pragnąłem jej pomagać.
— Z chęcią się wybiorę — odpowiedziała mi radośnie, odwracając się do mnie przodem.
Zrobiło mi się w tym momencie ciepło w okolicach klatki piersiowej. Jej szeroki uśmiech to wywołał. Zobaczenie go było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i to na dodatek z bardzo bliska. Byłem szczęśliwy, że zgodziła się ze mną wyjść bez żadnych skrupułów i na dodatek wyglądało na to, że potrzebowała takiego czegoś. Mogłem być z siebie dumny. Przeczuwałem, że ten jeden mój gest mógł wiele zmienić w naszej relacji. A co gdybym jednak spróbował zostać kimś więcej dla niej niż przyjacielem? Musiałem rozważnie przemyśleć wszystkie za i przeciw. Może to los dawał mi teraz ku temu szanse i nie dobrze byłoby ją przepuścić.
            Eunmi według mnie była piękne, lecz była też osoba, która potrzebowała w kimś oparcia. Pragnąłem dla niej nim być i miałem wielką nadzieję, że moje starania nie pójdą na marne. Jeżeli spodobałbym jej się także, to naprawdę zacznę wierzyć w przeznaczenie.


Jeszcze raz przepraszam, że tydzień temu nie wyrobiłam z rozdziałem ;-;