Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luhan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luhan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 kwietnia 2022

Lekcje miłości: Rozdział 15

 

Lekcje miłości

Rozdział 15

 

   

*Eunmi*

 

            Postanowiłam wraz z Kyungsoo odwiedzić mojego ojca tego wieczoru. On chciał poznać szczegóły, gdy czegoś dowiemy się o Yeonseo, a mój chłopak uparł się, że będzie mi towarzyszył. Doceniałam jego wsparcie, jednak, czy wizyta u mojego ojca nie była czymś większym? Byliśmy ze sobą od kilku dni i przedstawianie go mojemu rodzicowi było trochę takie niepewne. Tym bardziej, że tata nigdy nie wiedział o mnie za wiele i mógł się czuć z tym niezręcznie. Mimo wszystko, nie powiedziałam mu swoich obaw i zgodziłam się na jego towarzystwo.

            Tata wpuścił mnie zaskoczony, że nie byłam sama. Kyungsoo grzecznie się z nim przywitał i przedstawił jako mój chłopak, czym jeszcze bardziej go zszokował. Ja bałam się cokolwiek powiedzieć w tym temacie. Byłam jakaś nieobecna i zestresowana.

— Coś nie tak? — wyszeptał Soo, jak zostaliśmy jeszcze na chwilę sami w salonie, a ja zaprzeczyłam ruchami głowy na boki i jednocześnie udałam zdziwienie.

            Po chwili ojciec wrócił ze szklankami dla nas i nalał do nich herbatę zaparzoną w dzbanku. Usiadł następnie nam naprzeciw i przyglądał się bacznie, jakby chcąc coś dojrzeć w naszej dwójce. Czyżby oceniał to, jaką byliśmy parą? Trochę mnie to przerażało.

— Eunmi, coś wynikło z tym mężczyzną? — powiedział niepewnie, a ja już chciałam się tłumaczyć, że my z Kyungsoo jesteśmy od niedawna i jeszcze nie mamy żadnych planów, na szczęście dotarło do mnie, że nie o niego mu chodziło. Pytał o Yeonseo.

— Tak. To oszust, który próbował jedną kobietę wcześniej naciągnąć na to, by wzięła na niego kredyt, a on rzekomo miał go spłacać. Na szczęście nie zdążyła dać mu się oszukać, bo nakryła go na zdradzie z córką — mówiłam szybko i nerwowo, dziwiąc się sobie z mojej wylewności względem niego, a on mrugał jakby z niedowierzania.

— Powiedziałaś o tym mamie? — Widziałam w jego oczach zmartwienie... To było miłe, że nadal coś takiego kierował w stosunku do matki, a przez to znowu zastanowiłam się, jak to było naprawdę z moimi rodzicami.

— Jeszcze nie. Chciałam najpierw go prosić, by zniknął, grożąc, że wszystko wiem. Uznał, że mama jest gotowa, że przyjdę powiedzieć jej takie rzeczy, a ja jak się wygadam niepotrzebnie to poczuję co to jego zemsta, bo rzekomo ma moje zdjęcia i Kyungsoo. Kyungsoo jest idolem w jednym ze sławniejszych zespołów w Korei... To mogłoby zaszkodzić jego karierze. — Chciałam dodać zdanie chłopaka na ten temat, a tata pierwszy się wtrącił z czymś innym.

— Czyli pracujesz w branży muzycznej? — zagaił tak promiennie. Nigdy tego nie widziałam w nim wcześniej. Czy to coś znaczyło? Oczywiście Soo mu przytaknął. — Ja też byłem muzykiem, gdy poznałem matkę Eunmi... — powiedział to rozmarzony, a ja chciałam usłyszeć coś więcej. — Porzuciłem dla niej karierę pianisty. Uważała, że nie wyżywię jej i rodziny dzięki temu, choć zdobywałem wiele pieniędzy. Początkowo nie zgadzałem się z nią, lecz gdy zagroziła mi, że nie będzie chciała być z muzykiem, posłuchałem jej i wszystko zaprzepaściłem.

            Poczułam się okropnie na samą myśl, że matka takiego poświęcenia zażądała. Wiedziałam, że była przedsiębiorczą kobietą i miała swoje zasady. Widocznie to było skutkiem. Ja nie mogłabym prosić Kyungsoo o rzucenie zespołu, przecież to znaczyło dla niego tak wiele. Pewnie też nie wiedziałby kim innym mógłby być. Tym bardziej, że mój chłopak był także dobrym aktorem to liczyłam, że nawet jak EXO przeminie, to on znajdzie sobie jeszcze zajęcie związane z karierą. Nie mogłabym być w tym przeszkodą. Dlaczego moja matka była tak okrutna? 

— Jaki był prawdziwy powód rozwodu? — zapytałam nagle, dziwiąc obu mężczyzn i samą siebie. Po chwili jednak tata odchrząknął i wiedziałam, że w końcu się czegoś dowiem.

— Twoja matka zmusiła mnie do założenia jakiegoś interesu. Ona wyznaczyła co będzie odpowiednie, co da nam utrzymanie. Pomyliła się. Turystyka może była opłacalna, lecz bez renomy ciężko było się wybić w tej działce. Nic nam nie wychodziło. W tym stresie poroniła pierwszą ciążę. Miał to być chłopak... — Byłam przerażona tym, że miałam mieć brata. — Potem ona wpadła w furię i chciała roznieść dom. Udało mi się załagodzić wszystko, inaczej już wtedy byłby rozwód. Zaopiekowałem się nią dobrze, ale przez to straciłem głowę do interesów. Ona zaszła w drugą ciążę, a ja próbowałem coś ratować, by nas utrzymać... Zaczęło się między nami kruszyć. Byłaś mała. Kochałem cię. Chciałem dla ciebie jak najlepiej, niestety powoli docierało do mnie, że to małżeństwo zniszczyło mnie, moją pasję, moje marzenia. Twoja matka stała się dla mnie nieczuła, więc powoli wiedziałem, że was tracę. Kilka razy w przypływie złości, choć nadal ją kochałem, obwiniałem ją za to wszystko co się działo. W końcu nie wytrzymała. Wrobiła mnie w zdradę, żeby dostać rozwód i pieniądze na dziecko... Nie zaprzeczałem w sądzie, nie prosiłem o obniżenie kwoty. Uznałem, że uda mi się coś dorobić tak, by przeżyć samemu i przelewać pieniądze, które się należały tobie.

            Nie wiedziałam co było grosze. Myśl, że matka zniszczyła ojcowi życie, czy to, iż kłamała przed sądem dla pieniędzy i własnej swobody. Składana przysięga przed ołtarzem w dniu ślubu musiała być dla niej niczym. W tym wszystkim gubiłam się strasznie. Zaczęłam się zastanawiać, czy to czasem nie było dobre, że moją matkę spotkał taki oszust. Może należała się jej taka nauczka? Szybko rozwiałam te myśli. Uznałam, że pewnie bardzo w nią uderzyła śmierć pierwszego dziecka i dlatego zachowywała się dziwnie. Nigdy nie zauważyłam, by było z nią aż tak źle. Wychowywała mnie dobrze, choć brakowało mi zawsze czegoś w naszych relacjach. Może ona nienawidziła mnie za to, że to ja przeżyłam i narodziłam się?

            Na koniec wizyty ojciec jeszcze poprosił, bym spróbowała mamie powiedzieć o wszystkim tak, by mi uwierzyła. Martwił się strasznie, że ona się w coś wplącze. Podziwiłam go. Wiedziałam, że od tamtej chwili powinnam bardziej skupić się na nim i częściej go odwiedzać. Ten człowiek wiele przeszedł i zasługiwał na moją wdzięczność. Póki co, musiałam uratować matkę ze szponów tego oszusta.

            Cieszyłam się też ogromnie, że Kyungsoo mnie wspierał tego dnia. Tylko dzięki niemu nawiązał się temat, który od dawna mnie nurtował. Dodatkowo czułam, że coś w tym jest, iż zaczęłam coś czuć do chłopaka, którego pasja była podobna do tej, którą miał kiedyś mój ojciec.

 

*Anri*

 

            Pojawiłam się tego dnia w szpitalu, by wrócić z Shinrą do domu. Nic jej nie groziło, więc lekarze mieli ją wypuścić. Ona nie miała za wiele do zabrania ze szpitala i nie czuła się źle, więc poprosiła o to, bym to ja po nią przyjechała. Zdziwiło mnie to, bo przecież ostatnio wyrzuciła mnie z sali. Nie rozumiałam jej zachowania. Jednego dnia nie chciała mi nic mówić, a kolejnego byłam jej potrzebna.

— O jesteś — powiedziała, gdy ujrzała mnie w wejściu do swojej sali. Uśmiechnęła się do mnie szeroko, co odwzajemniłam od niechcenia. Miałam jej wiele za złe ostatnio i wcale nie chodziło o zazdrość o Baekhyuna.

— Zdziwiłam się, że to mnie zawołałaś, bym odprowadziła cię do domu — oznajmiłam szczerze, licząc jednocześnie na poznanie jej celu.

— Nic dziwnego... Zrobiłam to specjalnie, żeby z tobą porozmawiać i nie kłopotać nikogo — wyjaśniła mi to bardzo łagodnie, a mnie to zaciekawiło. Chciała rozmowy? A to coś nowego.

— O czym chcesz mi mówić? — odezwałam się, jak już powoli wychodziliśmy z budynku szpitalnego.

— O nas i naszych nowych znajomych — mówiła to tak tajemniczo, że jeszcze bardziej mnie to nurtowało. — Chcę cię przede wszystkim przeprosić. O niczym ci nie mówię, a ty się zawsze o mnie martwisz. Ktoś mnie uświadomił, że ty także chciałabyś mnie dobrze znać. To wszystko co ostatnio złego mi się dzieje, to wina Jaemina. Prześladował mnie, próbował wmówić ojcu, że jestem jego dziewczyną nadal, a potem nawet nasz tata nakrył go, jak ten mnie napastował. Przejął się wszystkim i powiedział jego rodzicom o naszej sytuacji. Oni zrozumieli co mieliśmy na myśli i porozmawiali z Jaeminem. To nie za wiele dało. Na uczelni nadal chciał mnie dręczyć, więc postanowiłam się zemścić. Puściłam w radiowęźle nagranie naszej kłótni, która pokazywała jaki był naprawdę i słuchała tego cała uczelnia. Był zły, więc szamotał się ze mną i efektem tego jest moje uderzenie w tył głowy.

            Wszystko to mnie trochę zaskoczyło. Wiedziałam, że nie powiedziałaby tego mi, gdyby ktoś jej nie podpowiedział, iż tak powinna. Z drugiej strony liczyłam, że na przyszłość będzie wiedziała, iż ja również chcę ją wspierać w ciężkich chwilach.

— Mów mi od teraz wszystko. Co z tym zrobicie? Zgłosicie go na policję? — dopytywałam, a ona przytaknęła na to. Ulżyło mi, bo ten człowiek powinien być ukarany za wszystko.

— Drugą sprawą jest nasza relacja z chłopakami. Powiedz mi Anri, czy ty... czujesz coś do Baekhyuna? A może jednak do Sehuna?

            Spojrzałam na te słowa na nią przerażona. Nie chciałam do końca o tym rozmawiać, a z drugiej strony powinnam skoro ona wcześniej też wyznała mi wszystko. Tylko właśnie, jak to ze mną było? Coś jeszcze czułam do Baekhyuna? A co z Sehunem? Widziałam, że był dla mnie za miły, zbyt wiele dla mnie robił... Może i starał się o moje względy, a co ja na to? Schlebiało mi to, czułam się w końcu trochę bardziej doceniona, a mimo to, nie potrafiłam określić moich odczuć. Nieważne to już było dla mnie. Najbardziej się liczyło, by nie blokować Shinry i Baeka, bo przecież wiadomym było, iż mieli się ku sobie. Nie mogłam dłużej bawić się w rozkapryszoną i zazdrosną dziewczynkę. Musiałam im pomóc.

— Nie czuję nic do Baekhyuna. Pomyliłam się względem niego. — Do tego dodałam firmowy uśmiech, by zapewnić ją, iż wszystko było w porządku. — Możesz w spokoju zostać dziewczyną Baekhyuna, mi to nie przeszkadza. — Wiedziałam, że nie będę żałować tego, iż to powiedziałam, a na Shinry policzkach pojawiły się lekkie rumieńce.

— To nie tak... — próbowała się zacząć tłumaczyć, choć ja wiedziałam swoje.

— Oczywiście, że jest tak. Podobasz mu się, a on tobie. Nie zaprzeczaj. A ja nie wiem, o co chodzi ci z Sehunem. Jest miły dla mnie, więc i ja jestem miła dla niego. — Znałam powody jej podejrzeń, lecz się nie wychylałam.

— Według mnie i Baekhyuna podobasz mu się — wypowiedziała to z cwaniackim uśmiechem. Ja za to pomyślałam, że chciałabym, żeby to była prawda. Marzyłam o zbliżeniu się do niego teraz. Nie chodziło tu o samo pocieszenie. On naprawdę mnie doceniał i spędzał ze mną czas. Przez niego ostatnio zabiło mi serce szybciej nie raz. Ja chyba sama powoli zaczynałam się gubić w tym co czułam. 

 

*Shinra*

 

            Zaprosiłam do siebie Bakehyuna na popołudniową herbatkę. Uznałam, że trzeba było mu się odwdzięczyć za wszystko i stęskniłam się za nim. Tego drugiego nie potrafiłam mu powiedzieć. Miałam nadzieję, że on wyczuje to we mnie. Wiedziałam, że przez to ludzie uznawali mnie za nieczułą, bo nie wyrażałam uczuć, które we mnie się tliły. Tylko co ja poradzić miałam na to, że za trudne było dla mnie mówienie o  nich wprost?

            Oczywiście on pojawił się bardzo szybko na miejscu. Otworzyłam mu pospiesznie drzwi, a on przywitał mnie szerokim uśmiechem. Tak bardzo podobał mi się on ostatnio, że mogłam tak popatrzeć się chwilę na niego, jednak nie chciałam wyjść na dziwną, więc wpuściłam go do środka. Poczekałam w przedpokoju, aż pozbędzie się zbytecznych części swojego ubioru, a następnie poprosiłam, by udał się za mną do kuchni. Musiałam zaparzyć zapowiedzianą herbatę. Gdy byliśmy razem w pomieszczeniu, ja włączyłam czajnik z naszykowaną wcześniej wodą. Wrzątek uzyskałam szybko, więc zalałam herbatę w dzbanku i ustawiłam na tacce z naszymi szklankami. Już chciałam to brać ze sobą, ale on pojawił się przede mną nagle i chwycił tacę za mnie. Z jednej strony mogłabym się kłócić, że poradzę sobie bez tego, a z drugiej... Schlebiało mi to strasznie.

            Udaliśmy się z tym wszystkim do mojego pokoju. W środku poprosiłam, żeby postawił to co niósł na stoliku, co uczynił pospiesznie. Po tym zaczął się rozglądać po moim pokoju. Wskazałam mu ogromne pufy, żeby na nich zasiąść i spoczęliśmy tam. Początkowo było między nami jakoś niezręcznie. Nie wiedziałam z czego to wynikało, kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. On za to wyglądał na takiego, co wiedział, że chce coś powiedzieć, niestety był to chyba za ciężki temat, by tak po prostu wydusił go z siebie.

— Ja pewnie zabrzmię teraz źle, lecz muszę to powiedzieć — wyskoczył z tym niespodziewanie. Bałam się co miał na myśli, choć ulżyło mi, iż się odezwał.

— Słucham... — zachęciłam go, a on przełknął ciężko ślinę. Naprawdę musiał się stresować, bo pierwszy raz go takim widziałam.

— Ja naprawdę cię lubię. — Zapadła chwila ciszy, nie żebym się nie spodziewała tego... Zaskoczyła mnie jedynie jego bezpośredniość. I dodatkowo, przecież ostatnio ustaliliśmy, że nie ma się do czego spieszyć. — Powiedz mi, co ty do mnie czujesz? — Co czułam? Pewnie do niedawna nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Nie chciałam się mieszać w związek, zaraz po takim burzliwym i na dodatek z osobą, która musiała się ukrywać z takimi rzeczami. Mimo to, tego dnia miałam inną odpowiedź w zanadrzu. Ostatnio stało się wiele rzeczy bardzo szybko i miałam chwilę na przemyślenie wszystkiego. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, przy kim czułam się tak wspaniale, kto najwięcej mnie wspierał. Nie mogłam zaprzepaścić szansy na szczęście, a ono nie zawsze będzie czekało.

— Także cię lubię. — W tym momencie zauważyłam szok na jego twarzy. Myślałam, iż był tego świadom. Może nie wierzył na tyle w siebie, by myśleć, iż odwzajemnię wszystko w odpowiednim stopniu?

— W takim razie, czy my możemy... — zawahał się, pewnie bojąc się, że mimo wszystko zostanie odrzucony — zostać parą? — Udało mu się to wykrztusić, a ja głowiłam się, czy zrobić to tak po prostu, czy może podroczyć się chwilę z nim. Uznałam, że to drugie mogłoby być zbyt okrutne, więc po prostu upiłam łyk herbaty, bo nawet nie wiem jak to się stało, a miałam filiżankę w dłoni, a potem postanowiłam się odezwać.

— Myślę, że warto spróbować. — Sama nie wierzyłam swoim słowom. Wiedziałam, że warto, wiedziałam, że tego właśnie pragnę, ale nie spodziewałam się otwartości z mojej strony jaka w tej chwili miałam miejsce.

            Następnym co się wydarzyło, było przesunięcie pufy Baekhyuna obok tej mojej. Gwałtownie obrócił moją twarz za podbródek do siebie, a następnie wpił się delikatnie w moje usta swoimi. Zalała mnie fala gorąca. To nie było to samo, co podczas ostatniego wymuszonego pocałunku Jaemina, dlatego tym razem rozchyliłam delikatnie moje wargi. Chwila ta sprawiała, że odczuwałam tak wiele emocji. Kiedy mój nowy chłopak próbował się ode mnie oderwać, ja zatrzymałam jego twarz w swoich dłoniach, gdy jeszcze była blisko mnie. Popatrzyłam w jego zdezorientowane oczy. Były takie cudowne. Wiele razy obserwował mnie nimi z troską.

— Dziękuję — szepnęłam delikatnie, a on na to się uśmiechnął. Tak, to było to, co chciałam w tamtej chwili zobaczyć najbardziej.

 

*Luhan*

 

            Grając w Sehunem na konsoli byłem myślami gdzie indziej. Otóż ostatnimi czasy wszyscy wokół z kimś kręcili, ja zostawałem nadal samotny. Nawet nie wiedziałem jak niby poznać dziewczynę. Oni wszyscy przypadkiem kogoś spotykali. Ja siedziałem zamknięty w czterech ścianach dormu i zastanawiałem się, czy już tak zawsze będzie, że tylko ja nikogo nie miałem?  Niby byliśmy zespołem i można było tłumaczyć to tak, że ciężko nam było się z kimkolwiek wiązać, a mimo to zaraz po Layu zrobiła się jakaś fala związków i ja z Tao obserwowaliśmy to, pomagałem niektórym wyjść na prosto, a sam zostawałem z niczym.

            Cieszyłem się szczęściem kolegów bardzo, lecz to trochę uciążliwe widywać ich wszystkich z drugimi połówkami, a nie móc pochwalić im się swoją. Kiedyś miałem mnóstwo dziewczyn, byłem znany w swojej dzielnicy z tego, iż każda chciała ze mną być. Myślałem, że się wyszalałem i nie będzie mi przeszkadzać samotność, jak dołączę do zespołu, ale nie podejrzewałem, że wszyscy wokół będą kogoś mieć. Dodatkowym problemem było bycie dojrzałym. Tamte związki były szczeniackie, teraz rozegrałbym to inaczej, gdybym poznał kogoś odpowiedniego. 

— Czemu nie skupiasz się na grze? Zawsze mnie w nią ogrywałeś. — Zmartwił się Sehun moim stanem. Nawet on miał kogoś, mój najmłodszy przyjaciel. I może jeszcze nie byli parą, a i tak każdy wiedział, iż mieli się ku sobie. To było widoczne. A dopiero co zakończył jeden związek i przeżywał to boleśnie.

— Nie wiem sam. Może mam zły dzień — burknąłem od niechcenia. Nikt nie wiedział co się ze mną dzieje. Nikt nie podejrzewał, iż moje ostatnie humorki, które zmieniały się jak u baby w ciąży, miały jakieś powody.

— Ostatnio często masz złe dni — dodał smutnym głosem i chciałem się mu jakoś wytłumaczyć wymijająco, gdy przerwał nam dzwonek mojego telefonu. To byli moi rodzice z Chin, co mnie zaskoczyło. Na mój koreański numer dzwonili jedynie w nagłych wypadkach, bo przecież to kosztowało.

— Luhan, pakuj się. — Usłyszałem od razu bez żadnego powitania głos mojego ojca, co mnie zdziwiło. Nie do końca też docierało do mnie co miał na myśli. — Załatwiliśmy ci przyjazd do domu, bo mamy ważne sprawy dla ciebie. —  Nie podobało mi się to, że nie chciał powiedzieć prosto z mostu o co chodziło.

— Jakie sprawy? — zagaiłem z nadzieją, że nie czekała mnie żadna niemiła niespodzianka w Chinach.

— To nic takiego, po pierwsze twój wujek się żeni i musisz zjawić się na weselu. Proszono też, byś zabrał swojego kolegę Tao. — Tao? Miał lecieć ze mną na wesele? Nie rozumiałem niczego.

— Po co on? — zapytałem coraz bardziej bojąc się wyjaśnień.

— Panna młoda uwielbia Tao i chce usłyszeć piosenkę w jego wykonaniu na swoim weselu, a wiesz jaki jest wujek, musi spełnić zachcianki przyszłej żony. Spokojnie. My załatwimy wszystko z wytwórnią i o to się nie martw. Dzwonimy powiedzieć ci, żebyś był gotowy, że przyjeżdżasz do Chin na jakiś czas. — Już nie protestowałem, ani nie dociekałem z niczym. W końcu może dobrze mi zrobi taki odpoczynek? Kto wie?

 

Tadam! Dowiadujemy się więcej o ojcu Eunmi. Mam nadzieję, że nie wydaje się ta historia wam słaba?

Shinra za to jest z Baekhyunem. Kto się cieszy? Pewnie się boicie, że wkrótce koniec skoro połączyłam dwie pary? No tak, koniec się zbliża, lecz jeszcze was chwilę pomęczę w tej hisotrii  (w końcu tyle już trwa :D ). Jak wiemy, Eunmi nie rozwiązała problemu z mamą i Anri jeszcze jest pogubiona. :D

A co powiecie na zapowiedź ostatniej części mojej z EXO? Tak, tak jak tu piszę... Została mi do napisania jedna część z tego uniwersum. I chyba już nigdy nie zrobię tak dużego, jakie utworzyło się mi tutaj. Możliwe, że jeszcze opiszę kiedyś perypetie Sumin i tego jak Kris został jej chłopakiem, poprawię w końcu te pierwsze części. Kto mnie tam wie.  Aczkolwiek ostatnia część skupi się na Luhanie i Tao, a to jest jej zapowiedź. Jedyne czego nie wiem. To kiedy z nią ruszę. Mój czas pisania jest teraz bardzo ograniczony, a muszę jeszcze skończyć opowiadanie o BTS wcześniej, bo nie lubię zostawiać czegoś tak bez zakończenia. I piszę jeszcze nowe opowiadanie, które bardzo mnie pochłania wenowo. Ci co czytali BTS może pamiętają, że tam historia dopiero się rozkręcała przed moją przerwą, więc końca póki co nie widać. Ale zobaczymy co pokaże los. Czy też wena. :D 

Myślę, że jak wpadnę na plan co będzie następne, to jakoś dam znać o tym. 



wtorek, 30 stycznia 2018

Lekcje miłości: Rozdział 9

Lekcje miłości
Rozdział 9


*Baekhyun*

            Kiedy zastałem Shinrę przyklejoną policzkiem do stolika wydawała się taka inna. Na co dzień sprawiała wrażenie opanowanej i ułożonej dziewczyny ze swoimi zasadami. W tamtym momencie wyglądała jak osoba, która ma mnóstwo problemów, a zarazem była tak urocza, że wiedziałem, iż nie oprę się od skomentowania tego, jak wytrzeźwieje. Wymyśliłem dla niej odwet za to, że nas tak wszystkich nastraszyła.
            Zauważyłem, że zaczęła się budzić, a ta jej cała koleżanka już sobie poszła, uważając, że sobie z nią poradzę. Dlaczego powierzyła ją mi, a nie zajęła się nią sama? Nie mogłem tego pojąć. Nie miałem innego wyjścia, jak dobudzić dziewczynę i zabrać ją ze sobą do dormu. Westchnąłem głęboko i zacząłem ją szturchać palcem w policzek. Ona zaś wystraszyła się chyba, bo gwałtownie podniosła głowę i zaczęła się rozglądać przymrużonymi oczami i po chwili wskazała na mnie swoim palcem.
— Beakhyun! Przyszedłeś mnie zabrać do siebie? — Wraz z tym pytaniem zaczęła się do mnie uśmiechać w dziwny sposób. — Jesteś taki dobry dla mnie. Lubię to w tobie! — Wiedziałem, że niby to jedynie słowa pijanej osoby, a jednak poczułem się doceniony. — Będziesz mnie bronił przed tym draniem? — Jakby w celu uproszenia mnie zrobiła minę zbitego psa, a ja zląkłem się. Czy ona mówiła o swoim byłym? Od razu miałem czarne myśli i bałem się, że chłopak ją nadal krzywdził.
— Oczywiście, że cię obronię — zadeklarowałem jej, choć wiedziałem, że nie mogę wiele dla niej zrobić. Chciałbym móc ją wesprzeć i pomóc jej gdy tego potrzebuję, lecz musiałem wziąć pod uwagę to, że nie zawsze będę miał na to czas.
— A przed tatą? — Tego nie rozumiałem. Musiało się coś wydarzyć tego dnia oprócz kłótni z Anri. Pewnie dlatego Shinra zareagowała tak emocjonalnie i próbowała zapić swoje smutki.
— Też, ale chodźmy. Dasz radę stanąć na nogi? — zapytałem niepewnie, bo wyglądała naprawdę słabo.
— Chyba nie. Czuję, jakby zamieniły się w galaretę.
            Wiedziałem co musiałem zrobić. Może nie należałem do najsilniejszych osób, lecz szacując, że nasz dorm nie znajdował się tak daleko, uznałem, że dam sobie radę. Kucnąłem przed nią i czekałem aż wejdzie na moje barana. Nie trwało to długo. Owinęła ręce wokół mojej szyi, ja zaś podniosłem się z nią i chwyciłem jej nogi, tak by było nam wygodniej iść.
— Zawsze chciałam być niesiona w ten sposób. — Majaczyła mi do ucha, a ja uniosłem mimowolnie kącik ust. — Widziałam to wiele razy w dramach. Lubię oglądać dramy, te najromantyczniejsze. Nikt o tym nie wie. Nie możesz tego nikomu powiedzieć.
Miłe było to, że dzięki jej wylewności w tamtym momencie dowiadywałem się czegoś więcej o niej. Wiedziałem, że później mogłoby mi się to przydać… Tylko do czego? Nie powinienem jej podrywać, za bardzo zbliżać się do niej dopóki jej siostra nie przestanie patrzeć na mnie jak patrzyła ostatnimi dniami. Poczułem się jak między młotem a kowadłem. Podobała mi się Shinra, a nie chciałem ranić Anri… Wiedziałem też, że Shinra także by tego nie chciała. Kochała swoją siostrę, choć jej tego nie okazywała. Czułem to. Już kilka razy ujrzałem jej troskę o nią, która nie była łatwa do dostrzeżenia gołym okiem. Musiałem najpierw pomóc dziewczynom naprawić relację między sobą, a potem mogłem dopiero myśleć o moich uczuciach. A i musiałem pozbyć się tego Jaemina. Nie mogłem pozwolić, by dłużej krzywdził tę dziewczynę.

*Sehun*

            Rozmawiałem z Anri, by powiedzieć jej, iż Baekhyun zajął się jej siostrą. Ona była bardzo spanikowana i cieszyła się, że Shinra się znalazła. Jednocześnie wyczuwałem w jej wypowiedziach zazdrość o mojego kolegę. Widziałem przecież jak ona na niego ostatnio patrzyła. A ona nie miała u niego żadnych szans. Nie mogłem pozwolić, by się na nim zawiodła. Zdążyłem zauważyć, że była bardzo dziecinna, a co za tym idzie miała naiwność dziecka. Jeżeli ktoś ją by zachwiał, mogłaby się załamać. Nie chciałem tego. Tylko co ja mogłem zrobić? Sam byłem w dołku emocjonalnym od jakiegoś czasu. Straciłem dziewczynę i przyjaciółkę. Przestała kompletnie się ze mną zadawać… Czy ja mogłem w takim stanie pomóc komuś?
— Czy ty także uważasz, że Baekhyun lubi moją siostrę? — zadała mi to pytanie niespodziewanie.
— Nie wiem tego, znają chyba się za krótko…. Po prostu widać, że ich ciągnie do siebie, ale to jeszcze nie przesądzone. — Postanowiłem póki co ją uspokoić w ten sposób, choć dla mnie sprawa wyglądała jasno. Znałem go i wiedziałem, że wkrótce pewnie zakocha się w jej siostrze i będzie próbował coś z tym zrobić. Nawet jeśli Shinra nie była nim zainteresowana, to Baekhyun nie spojrzy na Anri jak na dziewczynę. Mogłem być tego pewien.
— Ja uważam… Że moja siostra też go polubi wkrótce. Zasługuje na kogoś takiego dobrego, mimo to, ja jestem zazdrosna, że to nie ja jestem na jej miejscu. — Ta wypowiedź mnie całkowicie zaskoczyła. Ona była świadoma wszystkiego. Zrobiło mi się jej żal okropnie i postanowiłem coś szalonego. Zapragnąłem zająć się nią.
— Kiedy macie następne zajęcia? — zapytałem nagle, a ona umilkła w momencie i odezwała się dopiero po chwili.
— Chyba pojutrze — odpowiedziała mi dość niepewnie.
— Możesz przyjść z chłopakami do dormu potem? Pomyślałem, że możemy gdzieś razem się przejść. — Nie wiedziałem, czy robię dobrze. Na pewno nie zamierzałem jej podrywać. Chciałem po prostu spędzić jej trochę czasu, by pokazać jej, że ktoś lubi to z nią robić bardziej niż z jej siostrą. Chciałem ją trochę dowartościować.

*Shinra*

            Obudziłam się w obcym dla mnie pokoju. Zdziwiłam się i próbowałam sobie przypomnieć poprzednią noc. Niestety wspomnienia z niej były zamazane. Ostatnie co mi się przypominało to moment, jak poprosiłam, by moja przyjaciółka dzwoniła pod numer Baekhyuna. Na samą myśli, że mogła mnie posłuchać podniosłam się gwałtownie. Czyżbym była w jednym z pokoi w dormie? Rozglądałam się nerwowo, by zobaczyć jakieś znaki i ujrzałam zdjęcie w ramce stojące na komodzie obok łóżka. Szybko je chwyciłam i od razu poznałam szczęśliwą dwunastkę na nim i o dziwo znajdowało się też tam kilka dziewczyn. Zastanawiało mnie to… Jedynie Kyurin kojarzyłam jako aktorkę i oficjalną dziewczynę Junmyeona. Czyżby inni z nich też mieli dziewczyny? Nie opowiadali za dużo o tym, bo najwidoczniej było to tajemnicą, lecz ewidentnie Kris obejmował jedną z nich. Zaciekawiło mnie to strasznie, jednak byłam pewna, że głupio będzie mi wywiedzieć się tego od Baekhyuna.
            Postanowiłam wyjść z tego pokoju i dać znać ludziom, że żyję. Jak tylko próbowałam wstać poczułam przeszywający moją głowę ból. Niekontrolowanie krzyknęłam z tego powodu i złapałam się w miejsce w którym odczułam ten dyskomfort. Usłyszałam po chwili pukanie do drzwi. Byłam w moich ciuchach, więc bez wahania rzekłam delikatnie ”proszę”. Odwróciłam się w stronę wejścia i ujrzałam jedną z dziewczyn ze zdjęcia. Wyglądała na nieśmiałą i nie była na pewno Azjatką.
— Mogę ci w czymś pomóc? — Zaskoczyła mnie dobrą wymową naszego języka. Uśmiechnęłam się do niej od razu i twierdząco pokiwałam głową.
— Mogę wiedzieć, czy Baekhyun jeszcze śpi? — zapytałam jej.
— Oni od dawna są na treningu. Spałaś bardzo długo.
            Zatkało mnie w tamtym momencie. To znaczyło, że opuściłam zajęcia. Wiedziałam, że w domu będzie ciężko kiedy w końcu do niego dotrę. Ojciec chciał ze mną porozmawiać, a ja nie zjawiłam się wieczorem w domu, dodatkowo spałam po za domem i na pewno do niego dotrą też wieści, że nie było mnie na uczelni. Miałam przechlapane na całej linii. Jeszcze tak bardzo nie nabroiłam nigdy. Zawsze starałam się być ułożona, by ojciec nie miał do mnie zastrzeżeń. Musiałam mu stawić czoła. Nie mogłam uciec od naszej rozmowy i przede wszystkim musiałam udowodnić mu, że nie jestem już dziewczyną Jaemina.
— Będę musiała wrócić do domu. Podziękujesz mu ode mnie i przekażesz, by odezwał się, jak tylko będzie miał chwilę? — Ona mi na to przytaknęła w uroczy sposób. — Wiem, że to głupie, ale mogę zapytać o twoje imię? I czy któryś z chłopaków to może… — Nie umiałam dokończyć tego zdania, lecz chyba się domyśliła o co chciałam ją zapytać.
— Jestem Amelia i tak, Yixing jest moim chłopakiem.
            Ta odpowiedź mnie usatysfakcjonowała. Jakoś ulżyło mi, że chłopacy na spokojnie mają dziewczyny i dobrze się z nimi kryją. To znaczyło, że nie mieli tak ciężko, jak mi się wydawało. Wiele fanek traktowało ich jak swoje własności, a oni przecież nie mogli należeć do nich wszystkich i byli przede wszystkim ludźmi z potrzebą miłości jak każdy.

***

            Kiedy weszłam do domu od razu wiedziałam, że tata też w nim został tego dnia. Rzadko kiedy nie zjawiał się w swojej pracy. Musiał naprawdę być na mnie wściekły i oczekiwał mnie zapewne. Najchętniej zaszyłabym się w moim pokoju. Nie mogłam. Musiałam iść z nim porozmawiać. Wzięłam głęboki oddech i udałam się w stronę jego gabinetu. Nawet nie pukałam do niego, po prostu weszłam.
            Oczywiście nie myliłam się. Zastałam go tam i na mój widok uniósł wzrok, który był bardzo surowy. Nie mogłam się już wycofać. Weszłam do środka i usiadłam na krześle dosuniętym do jego biurka po jego przeciwnej stronie. On odłożył zaś swoje papiery, które podpisywał i założył ręce na piersi.
— W końcu raczyłaś się zjawić? — Jego ton głosu nie podobał mi się. Jednak musiałam to znieść.
— Przepraszam. Spotkałam dawną znajomą i trochę nas poniosło, piłyśmy. — Postanowiłam być z nim szczera do bólu, by zrozumiał, że nie ukrywam nic przed nim. Wiedziałam, że ciężko będzie go przekonać do prawdziwej sytuacji, mimo to, musiałam próbować.
— A może spędziłaś noc z Jaeminem? — Widziałam, że był zdenerwowany, nie mogłam pozwolić na to, by myślał w ten sposób. Musiałam się bronić.
— Nie. On od jakiegoś czasu nie jest moim chłopakiem. Byłam z nim, ale teraz on kłamie. Chciałby, bym do niego wróciła, a ja nie zamierzam tego zrobić. Zdradził mnie. Jestem sama sobie winna, że ufałam takiemu idiocie — mówiłam to tak oschle, że sama się przeraziłam.
            On zaledwie westchnął głęboko i spojrzał gdzieś w bok. Pewnie głowił się nad tym, czy może mi wierzyć. Miałam nadzieję, że go przekonam tą przemową i wtedy wpadłam na pomysł. Przecież Jaemin ciągle wypisywał do mnie te durne wiadomości. Szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni, odblokowałam go i przysunęłam w jego stronę, a on spojrzał na niego podejrzliwie.
— Zerknij na wiadomości od Jaemina — zaproponowałam mu i on chwycił niepewnie moje urządzenie.
            Obserwowałam zmiany na jego twarzy jak czytał zawartość, o którą go poprosiłam. Widziałam, że powoli znowu się denerwował, choć tym razem zapewne na niego, a nie na mnie. Nie mogłam się doczekać na to, co powie później.
— Wiesz o tym, że jego bluźnierstwa i to co ci pisze jest karalne? — Miałam ochotę się zaśmiać, że tak szybko zmienił swoje zdanie o mnie. Byłam też szczęśliwa, że jednak dowiedział się o tym, co czynił Jaemin. Wiedziałam, że od tego momentu nic nie ujdzie już mu na sucho.

*Eunmi*

            Rano postanowiłam się udać do szpitala, odwiedzić mamę po raz kolejny. Wiedziałam, że wkrótce ją wypisują, więc mogłam odetchnąć z ulgą. Chciałam jak najszybciej pogodzić się z nią. Nie spodziewałam się tego, co zastałam na miejscu. Jakiś młody mężczyzna trzymał moją matkę za rękę. Wyglądało to dwuznacznie. Nie znałam go i nie podobało mi się to ani trochę. Oczywiście na mój widok oboje się speszyli i on odsunął się od niej w momencie.
— Czemu przyszłaś o takiej porze? Nie masz zajęć? — zapytała mnie mama z przerażonym spojrzeniem.
— Akurat dziś mam kilka odwołanych i postanowiłam z tego skorzystać. Niestety widzę, że w czymś przeszkodziłam. — Jeszcze nie wiedziałam, kim był ten człowiek, a nie chciałam z nim mieć nic do czynienia.
— W końcu mogę cię poznać. Wiele o tobie słyszałem — odezwał się, choć nikt go o to nie prosił. — Nazywam się Yoon Yeongsuk i jestem przyjacielem twojej mamy — wyjaśnił mi to po krótce, a ja nie wiedziałam, czy był ze mną szczery do końca. Trochę to wyglądało, jakby był dla niej kimś więcej, a bali się mi to powiedzieć. Miałam mieszane uczucia co do tego. — Ja już może sobie lepiej pójdę, bo pewnie chcecie pobyć we dwie…
— Nie chcę żebyś szedł. — Jak gdyby nigdy nic zwróciła się moja rodzicielka do niego, a mnie trochę zamurowało. Wiedziałam, że muszę ja to zrobić, bo to ja byłam w tym momencie dla niej intruzem.
— Skoro mama woli przebywać z tobą, to ja wyjdę i nie będę wam dzisiaj przeszkadzać.
            Po tych słowach po prostu wyszłam sobie. Nie zamierzałam dłużej patrzeć na nich razem. To nie tak, że miałabym za złe mamie jeżeli kogoś by sobie znalazła. Miała do tego prawo… Tylko dlaczego on był taki młody w porównaniu do niej? Nie rozumiałam póki co nic. Musiałam ochłonąć i przemyśleć to w domu na spokojnie, a potem porozmawiać z nią i dowiedzieć się, czy może to rzeczywiście był jedynie przyjaciel.

*Kyungsoo*

            Byłem bardzo skupiony tego dnia na zajęciach. Starałem się wynieść z nich dużo, bo ostatnio czułem, że zaniedbywałem trochę naukę. Przecież po to zacząłem ten kurs przede wszystkim. Mimo to, co jakiś czas zauważałem, że Eunmi była znowu podenerwowana tego dnia. Czułem, że coś się wydarzyło i byłem tym zaniepokojony. Chciałem ją zapytać co się stało, a musiałem czekać do końca, bo nie mogłem tego zrobić przy reszcie. Na szczęście dzięki pełnej koncentracji czas zleciał mi szybciej i nim się obejrzałem Baekhyun i dziewczyny zbierali się do wyjścia. Szybko do niego rzuciłem, że nie wracam z nim i poczekałem na ich zniknięcie.
— Dzisiaj nie idę do szpitala. Byłam rano i to wystarczy mi — wyjaśniła mi Eunmi, bo zapewne domyśliła się, iż stoję za nią. Ona zaś wycierała tablicę i nawet nie raczyła się do mnie odwrócić.
— W takim razie co powiesz na to, żebyśmy poszli na jakąś czekoladę?
            Ona zastygła w miejscu, trzymając rękę w górze, a ja miałem ochotę ugryźć się w język. Przecież nie powinienem był dawać jej takiej propozycji. A co jeżeli ona mogła to źle odebrać? To nie tak, że nie podobała mi się. Bałem się jej reakcji, jeżeli zacznie mnie podejrzewać o podrywanie jej, czy coś podobnego. Mogła przez to zamknąć się przede mną na nowo. Nie chciałem tego, bo pragnąłem jej pomagać.
— Z chęcią się wybiorę — odpowiedziała mi radośnie, odwracając się do mnie przodem.
Zrobiło mi się w tym momencie ciepło w okolicach klatki piersiowej. Jej szeroki uśmiech to wywołał. Zobaczenie go było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i to na dodatek z bardzo bliska. Byłem szczęśliwy, że zgodziła się ze mną wyjść bez żadnych skrupułów i na dodatek wyglądało na to, że potrzebowała takiego czegoś. Mogłem być z siebie dumny. Przeczuwałem, że ten jeden mój gest mógł wiele zmienić w naszej relacji. A co gdybym jednak spróbował zostać kimś więcej dla niej niż przyjacielem? Musiałem rozważnie przemyśleć wszystkie za i przeciw. Może to los dawał mi teraz ku temu szanse i nie dobrze byłoby ją przepuścić.
            Eunmi według mnie była piękne, lecz była też osoba, która potrzebowała w kimś oparcia. Pragnąłem dla niej nim być i miałem wielką nadzieję, że moje starania nie pójdą na marne. Jeżeli spodobałbym jej się także, to naprawdę zacznę wierzyć w przeznaczenie.


Jeszcze raz przepraszam, że tydzień temu nie wyrobiłam z rozdziałem ;-;