Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donghae. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donghae. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 maja 2016

Utracone wspomnienia: Rozdział 9

No i mamy kolejny rozdział. Proszę o jakieś mobilizujące komentarze, bo to opowiadanie ostatnio bardzo ciężko mi się pisze. ;-; Ewentualnie uwagi co mogę w nim poprawić. Mam nadzieję, że nie jest beznadziejny ten rozdział.


Utracone wspomnienia:
Rozdział 9


           Zastanawiałam się co powinnam zrobić. Powiedzieć o tym komuś co teraz się wydarzyło? Wycofać się i robić wszystko, by jej nie podpaść? Na to było jednak już za późno. Stał przede mną Henry, a ja byłam zalana łzami. Nie dało się nic ukryć i nie potrafiłabym teraz milczeć.
- Seolyun… Co się stało?
- Taeyeon… Ona mi groziła.
- Jak to?
- To ona robiła nam zdjęcia. – Wyszeptałam, żeby przypadkiem nikt nie usłyszał.
- Zrobię coś z tym. Obiecuję.
- Co takiego?
- Zobaczysz. A teraz przejdźmy do powodu naszego spotkania i nie płacz. – Mówiąc to starł z mojego policzka łzy i dał całusa w czoło.
           Poczułam się tak dobrze. Od razu moje serce się uspokoiło i przestałam się denerwować. Działał na mnie, jak lek na wszystko.
- Wiem już dlaczego wtedy zerwałeś.
- Skąd? – Zaskoczył się. – Przecież mówiłem o tym tylko Donghae.
- No właśnie…
- Widziałaś się z nim?
- Nie wiesz, że on i Eunhyuk przyjechali do mnie?
- To po to pytał gdzie pracujesz i tym podobne rzeczy. Cwaniak z niego. Ale rozumiem, że skoro już wiesz, to mi wybaczasz?
- Tak. Przepraszam też, że cię nie wysłuchałam.
- Miałaś mętlik w głowie. Ja też powinienem ci najpierw wszystko wyjaśnić.
- Spokojnie. Nie obwiniajmy się już nawzajem. Ważne, że doszliśmy do porozumienia.
- Racja. Chcesz nadal ze mną być?
- Pragnę tego.
           Wtedy on zbliżył wargi, do moich. Złożył mi soczysty pocałunek. Nie byłam mu dłużna. Staliśmy może w nieodpowiednim miejscu na takie okazywanie uczuć, jednak nie potrafiliśmy się powstrzymać. Pragnęłam go całować całą noc i dzień. Moje palce wplątywały się w jego włosy, on masował moje plecy intensywnie. Na chwilę się oderwaliśmy od siebie. Dotknęliśmy się czołami, wtuleni.
- A co jak ktoś nas zobaczy?
- Stoimy w martwym punkcie, gdzie nie ma zasięgu kamer, a o tej porze mało kto tu jeszcze jest.
- Dziewczyny czekają na mnie.
- Mogą jeszcze chwileczkę poczekać?
- Sama nie wiem. Dawno ich nie widziałam.
- Pamiętasz je?
- Troszkę mi się przypomniało.
           Usłyszeliśmy jakieś oklaski za moimi plecami. Szybko się odwróciłam. Oczywiście, któż inny może przerywać taką chwilę, jak nie Woohyun?
- Czego znowu chcesz? – Zapytałam. Henry dziwnie na mnie spojrzał. Nie rozumiał chyba co się dzieje.
- Nic nie chce. Myślałem, że już pojadę do dormu. Ale zobaczyłem was tutaj. Nie mogłem się powstrzymać, żeby podejść i pogratulować wam… Czego? Ponownego zejścia się?
- Czemu tak dziwnie się zachowujesz? – Zdziwił się Henry.
- Dobrze wiesz czemu. Jak ciebie nie było, to mi przychodziła wypłakać się w rękaw. A teraz znowu wraca do ciebie jak gdyby nigdy nic. Nie wierzę, że powód zerwania może być dobry.
- Daj mi to samej ocenić.
- Ty nic nie pamiętasz. Próbuję ci uświadomić ile wycierpiałaś.
- Rozumiem, że nasza przyjaźń jest zakończona? – Wtrącił nagle Henry.
- Od momentu, jak z nią zerwałeś nie ma między nami przyjaźni.
- Jutro porozmawiam z menadżerem. Żeby nie przyszło im znowu do głowy ustawiać cię z nią w związku. Nie zbliżaj się do Seolyun. Widać, że nie przepada już za tobą. A ja nie chcę, żeby moja księżniczka się denerwowała niepotrzebnie. I tak ma za dużo problemów.
- Nie możesz mi nic zabronić. Widzisz jaki on jest? Uważa się za jakiegoś króla.
- Ja twierdzę, że słusznie robi.
- Zapamiętacie jeszcze mnie. – Mówiąc to minął nas twardym krokiem.
- Co mu się stało?
- Zachowuje się tak odkąd go wyrzuciłam.
- Wydaje się teraz niebezpieczny. Uważaj na niego.
           Pokiwałam twierdząco głową.
- Zajął nam tyle czasu. Teraz musisz już pewnie iść.
- Wypadałoby.
           Pocałował mnie tym razem delikatnie w usta.
- Tak więc, śpij dobrze kochanie.
- Ty także. – Uśmiechnęłam się najszczerzej jak potrafiłam.
           Wracając do dziewczyn nie przejmowałam się już niczym. Nie zamierzałam marnować swojego zdrowia na takich ludzi jak Taeyeon i Woohyun. Postanowiłam cieszyć się szczęściem z Henrym i moim zespołem.


***


           Rano zadzwonił mój budzik w telefonie. Próbowałam wymacać go na ślepo, jednak jedynie go zrzuciłam tym sposobem. Próbując go podnieść z podłogi wyturlałam się z łóżka na ziemię.
- Seolyun. Nic ci nie jest. – Wystraszyła się Miki z którą miałam pokój.
- W porządku. – Odparłam leżąc na podłodze.
- Uff. Ulżyło mi. Nie chcę, żebyś znowu straciła pamięć.
- Spokojnie. – Zaśmiałam się. – Od takiego upadku chyba mi to nie grozi.
- Dzisiaj tak w ogóle mamy wolne. Mamy się nacieszyć twoim powrotem, a od jutra ostry trening się zacznie.
- Tragedia. Boję się troszkę.
- Nie ma czego. Dasz z siebie wszystko.
           Nagle usłyszałyśmy trąbienie w tak jakby zabawkowe instrumenty.
- Co to za hałas? – Zapytałam.
- Nie mam pojęcia.
           Drzwi pokoju gwałtownie się otwarły. To byli Donghae, Eunhyuk i Amber. Mieli różowe trąbki ze sobą. Odruchowo przykryłyśmy się kołdrami.
- Witajcie dziewczyny. Wasi wspaniali seniorzy przyszli zrobić imprezę powitalną na cześć powrotu naszej kochanej Seolyun, oraz waszego nadchodzącego pełną parą debiutu. Tak więc ruchy z tych łóżek. – Wygłosił przemówienie Eunhyuk i zamknął ponownie drzwi.
           Słyszałyśmy jeszcze potem, jak otwiera kolejne z innego pokoju i krzyczy podobną zapowiedź. Szybko więc wyskoczyłyśmy z łóżka i zaczęłyśmy się przebierać.
- Kto ich wpuścił. – Zdziwiła się Miki.
- Też mnie to zastanawia.
           Byłyśmy już gotowe i wtedy Eunhyuk krzyknął.
- Kolejno wymarsz z pokoi natychmiast!
           Wybiegłyśmy więc przed nasz pokój i stanęłyśmy w rządku, który tworzyły już Gayeon,  Amber i Minhee.
- Co tak długo?! – Jego słowa były zwrócone w moją stronę. Czy on musiał nadal krzyczeć?
- Bo.. Ja…
- Nie umiesz nawet się wysłowić. Jaka z ciebie będzie liderka? Co?
- Jak to liderka? Nie ja nią już jestem.
- Widzisz. – Zaczęła Minhee -Gayeon wczoraj poprosiła w wytwórni, żeby to jednak ciebie wybrali na liderkę. Ona uważa, że lepiej sobie poradzisz w tej roli.
- Kiedy ja nic nie pamiętam.
- Ale to ty zawsze miałaś największą mobilizacje w oczach i opiekowałaś się nami. Trenowałaś dużo dłużej niż my i miałaś kilka występów jako wsparcie innych zespołów. Masz więc nawet doświadczenie na scenie. – Tłumaczyła Gayeon.
- Tylko, że teraz nie jestem tą samą osobą. Nie pamiętam tych występów. Myślę, że przeceniłaś mnie.
- Ja uważam inaczej.
- Co to za pogaduchy?! – Tym razem to Donghae się wydarł.
- Nie możemy rozmawiać?
- No nie. Impreza nasz czeka. Później sobie wszystko wyjaśnicie. Za chwilkę zjawią się tu ważne osobistości.
- Czyli?
- Sehun, Luhan, Suho, Chanyeol, Baekhyun, Kyuhyun, Zhoumi, Luna, Krystal, Joy, Wendy, Tiffany, Yoona i Jessica. A i oczywiście Henry! – Wymienił Donghae próbując zliczyć te osoby na palcach.
- Przecież nie pomieszczą się tu wszyscy.
- Nie takie warunki bywały na imprezy. – Szybko rzucił Eunhyuk. - Teraz słuchajcie. W kuchni macie przygotować z tego co przynieśliśmy przekąski dla gości. Ugościć trzeba ich jak przystało na dziewczyny. My z Amber zajmiemy się dekoracją waszego salonu i przygotowaniu sprzętu.
- Tak jest! – Odpowiedziałyśmy wszystkie równo.
- Rozejść się!
           Udałyśmy się więc posłusznie do kuchni.
***
Około godziny 16 rozległ się dzwonek do drzwi. Pobiegłam z nadzieją, że może to Henry pierwszy przyszedł. Zdziwiłam się bardzo widząc Woohyuna.
- Z tego co wiem nikt cię nie zapraszał. – Chciałam od razu zamknąć drzwi, ale je zatrzymał.
- Nie tylko ty się przyjaźnisz z idolami. Yoona kazała mi wpaść. Choć jak bardzo chcesz, to możesz jej powiedzieć, że mnie wyrzuciłaś.
- Skoro tak to wejdź. – Odparłam zrezygnowana.
           Przez chwilę stałam jeszcze w przedpokoju. Podeszła do mnie Miki.
- Coś nie tak?
- Woohyun przyszedł. Nie chciałam go za bardzo widzieć.
- Rozumiem. Pokłóciłaś się z nim?
- Tak.
           Dzwonek zadźwięczał ponownie. Tym razem wszedł Suho z resztą ekipy z EXO. Witali mnie serdecznie. Nie do końca pamiętałam, który jest którym, lecz starałam się to ukryć. Przywitali się wszyscy ze mną z uśmiechem.
           Później zeszła się reszta. Henryego nadal nie było. Ja nie wiedziałam kogo znałam osobiście przed wypadkiem,  więc stałam pod ścianą. Podeszła do mnie Amber.
- Co jest?
- Nie wiem, gdzie on się podziewa.
- Mówił, że ma ważną sprawę do załatwienia, więc pewnie się spóźni.
- Rozumiem.
- Gdzie twoja energia. Dziewczyno. Tyle się tu dzieje, a ty tylko stoisz i patrzysz w jeden punkt.
- Czuję się troszkę zagubiona.
- Chodź. – Mówiąc to chwyciła mnie za rękę i podeszliśmy do grupki stojącej w kółeczku. – Chanyeol. Co robicie?
- Nic. – Odpowiedział chórek równocześnie i stanęli na baczność. Widać było, że coś ukrywają.
- Sehun. Mów już co kombinujecie.
- Nie mogę. Zabiją mnie jak coś powiem.
- Ale my się nudzimy i z chęcią dołączymy do waszej zabawy. Powiedzcie tylko o co chodzi. Widziałam, jak się śmialiście na okrągło.
- Nie możecie z nami w to grać. – Odezwał się, ten którego imienia jeszcze Amber nie wymówiła, więc nie wiedziałam jak się zwie.
- Niby czemu?
- To gra dla mężczyzn. Możemy porobić coś innego. – Podsumował Chanyeol. – O kalambury. Co na to powiecie?
- Dla mnie wspaniale. – Spojrzała potem na mnie. – A ty?
- Może być.
- Co jej jest? – Zapytał Sehun. – Wygląda jakoś na nieobecną.
- Dlatego musimy ją rozkręcić.
- Rozumiem. – Rzekł Chan i momentalnie pojawił się na kanapie. – Halo wszyscy. Dzielimy się na grupy i gramy w kalambury! – Po tych słowach zeskoczył i zwrócił się znowu do nas. – Jesteśmy jedną grupą? Mam na myśli mnie, Sehuna, Baekhyuna i ciebie i Amber.
- Dobrze – Odpowiedzieliśmy równocześnie.
- Musimy obmyśleć strategię. – Wyrwał się Baekhyun.
- Strategię do kalambur? – Zapytałam zdziwiona.
- No tak. Co jak nie będziemy wiedzieli jak coś pokazać?  Albo nie będzie osoba zgadująca nic rozumieć?
- On tak mówi, bo nie potrafi pokazywać i zgadywać. – Wtrącił Sehun na co wybuchliśmy śmiechem.
           Rozgrywka przebiegała zabawnie. Rzeczywiście najgorzej było zgadnąć podpowiedzi Baekhyuna, które nie pomagały za wiele. Jednak udawało mu się nawet zgadywanie. Natomiast kiedy Chanyeol coś pokazywał, wszyscy śmiali się głośno, bo był strasznie zabawny. Martwiło mnie tylko jedno, że nadal nie było Henryego.
           Długo już nie czekała, bowiem jakieś 15 minut po zakończonych sukcesem kalamburach w wejściu do salonu ukazał się mój Henry. Nie miał szczęśliwej miny. Coś musiało się wydarzyć. Podeszłam do niego pospiesznie.
- Co jest? – Zapytałam.
- Co on tu robi? – Mówiąc to wskazał na Woohyuna.
- Podobno Yoona go zaprosiła. Ale nie z tego powodu masz taką minę prawda?
- Racja. Wyjdziemy na zewnątrz?
- Jasne.
           Narzuciłam sweterek, bo robiło się chłodno. Wyszliśmy przed mieszkanie.
- Teraz zamieniam się w słuch.
- Widzisz, byłem w wytwórni porozmawiać o nas tak jakby. Powiedzieli, że Woohyun już nie musi udawać z tobą pary, bo to sensu nie miało i słusznie. Prosili też, żebyśmy się nie spotykali do twojego debiutu. Chcą was wypuścić bez żadnych już komplikacji. Wiele stracili już raz się wycofując.
- Możemy się spotykać w ukryciu przecież.
- Nie. Wolę być całkowicie ostrożny. Nie róbmy kłopotów sobie i wytwórni. To rozsądne rozwiązanie. Wiemy, że to przetrwamy. Wiele ostatnio przeszliśmy.
- Ja nawet nie zdążyłam się nacieszyć tobą.
- Wiem co czujesz. Nie możemy jednak myśleć tylko o sobie. Wracając tu piszesz się na karierę idolki. Musisz wziąć się w garść. To nie jest zabawa. Też będzie mi ciężko. Mimo to, uważam, że wszystko potem będzie jeszcze lepiej. Kiedy już was wypromują inaczej będą cię traktować, będziesz miała częściej ochronę. Wtedy nawet może ogłoszą nas oficjalnie, tak żeby już nikt nie miał nic do tego.
- Uważasz, że wszystko tak po prostu się ułoży?
- Dokładnie.
- Ja się boję…
- Będzie dobrze. Tylko trzymaj się z daleka od Woohyuna i uważaj na Taeyeon.
- Nie chcę bez ciebie przeżywać ważnych chwil.
- Będę czuwał. – Po tych słowach przyciągnął mnie do siebie i pocałowaliśmy się.

           Trwało to jakąś chwilę. Przerażała mnie myśl, że to prawdopodobnie nasz ostatni pocałunek, na długi czas.




poniedziałek, 2 maja 2016

Utracone wspomnienia: Rozdział 7


Kolejny rozdział dodaję i życzę miłego czytania. Czekam też na wasze opinie w komentarzach. ;3

Utracone wspomnienia
Rozdział 7

           Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Mogła to być tylko jedna osoba, bo kto inny wszedłby do mieszkania. Głaskał moje ramiona i usiadł obok na kanapie. Ja odwróciłam się do niego i wtuliłam. Potrzebowałam tego. Mimo iż przypomniało mi się tak wiele i naczytałam się tych artykułów, pragnęłam w głębi, by to Henry był obok. Chciałam, żeby wszystko mi wyjaśnił i mogłam z nim być na dobre i na złe.
           Było jednak inaczej. Przytulałam się do Woohyuna, a wspomnienia potwierdzają, że wcale nie było tak idealnie z Henrym.
- Po co to czytałaś? – Zaczął.
- Widzisz. Przypomniałeś mi się. Potem wchodząc do domu zobaczyłam to na podłodze. – Mówiąc te słowa pokazałam urywek z gazety.
- Wypadło z mojej kieszeni.
- Chyba chcę, abyś mi wszystko opowiedział.
- Po kolei?
- Tak. Aż do wypadku.
- To może zrobimy sobie herbatę?
- Może być.
           Wstał i ruszył do kuchni. Od razu trafił do szafki w której były chowane herbaty. Dziwne mi się to wydało.
- Wiesz gdzie wszystko się znajduje?
- Tak. Dużo tu przebywałem. – Uśmiechnął się.
- Rozumiem. Choć nie do końca.
- Lubiliśmy się z Henrym. Dzięki niemu cię poznałem.
- Nie wspominał mi o tobie.
- Nie dziwię mu się. Ja z chęcią nie opowiadałbym tobie o nim, gdybym pierwszy miał okazję pomóc ci w odzyskaniu pamięci.
- Jesteście okrutni.
- On nie do końca. Poprosił mnie o pomoc. Ja owszem. Potrafię być okrutny.
- Mam się ciebie bać?
- Nie bałaś się wcześniej, więc chyba teraz też nie musisz.
- Zobaczymy.
           Wziął do ręki filiżanki z gorącym napojem i ruszyliśmy z powrotem na kanapę.
- Od czego mam zacząć? – Zadał pytanie, a ja nie miałam pewności, czy retoryczne, czy skierowane do mnie. – Chyba wiem. No to już wiesz, że jako trainee poznałaś Henryego. Zakochaliście się w sobie. Spędzaliście mnóstwo czasu razem. Fanki was przyuważyły z czasem. Zaczęła się nienawiść w twoją stronę. Normalnie wyleciałabyś. Ale wytwórnia miała wielkie plany względem ciebie. Prosili, abyście się bardziej ukrywali. Nie mogli w końcu wam całkowicie zakazać być razem. Choć najchętniej by to zrobili. Wy walczyliście o to by mieć spokój. Niestety komuś w innym zespole też nie podobało się wasze zżycie. Zaczęła ta osoba wysyłać zdjęcia do gazet. Burza się dopiero rozpoczęła.
- Straszne.
- Przechodziłaś piekło. Z jednej strony musiałaś ciężko trenować, bo miałaś być liderką zespołu. Z drugiej strony atak fanek Henryego. – Wziął malutki łyk herbaty i kontynuował. – Od jakiegoś czasu też byłem trainee. Nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka. Poznałem Henryego. Zakumplowaliśmy się. Zapoznał mnie z tobą… Zacząłem dużo czasu z wami spędzać. Raz nawet przyłapałem cię na płaczu. Bałaś się saesangów. Przytuliłem cię w celu pocieszenia. Zrozumiałem, że zakochałem się w tobie.
- Naprawdę?
- Tak. Rozumiesz już więcej?
- Robi się powoli jaśniej. Nadal jednak opowiadaj.
- Dobrze… Postanowiłem być przy tobie w trudnych chwilach. Nie chciałem ingerować w wasze relacje, bo mimo wszystko przy nim czułaś się najlepiej.
- To miłe.
           Znowu uniósł kąciki ust.
- Ludzie SM zauważyli, że dużo czasu spędzamy w trójkę. Powiedziano nam, żebyśmy udawali związek. Tak by to wszystko z Henrym ucichło. Zgodziliśmy się. Henry nie miał nic przeciwko. Też uważał, że to rozsądne. Nie wiedział tylko jednego. Co ja czuję. Pokomplikowało się. Mogłem cię przytulać częściej. Trzymaliśmy się za ręce publicznie. Przez to pragnąłem stanąć pomiędzy wami. Nie miałem pojęcia jak zacząć. Powiedziałem Henryemu co czuję. Wściekł się. Prosił wytwórnię, żeby cofnęli to wszystko. Nieźle mu się oberwało za takie zachowanie i nic nie wskórał. Zaczął się robić zazdrosny. Zaczęliście się kłócić.
- Dlaczego mi to robiłeś?
- Cieszyłem się z takiego stanu sytuacji. Miałem nadzieję, że potem będziesz ze mną naprawdę. A ktoś nadal was nie lubił i kontynuował zabawę w paparazzi.
- Kto to był?
- Nie mam pojęcia. Prawdopodobnie, któraś z Girls’ Generation.
- Rozumiem.
- Fanki przestały wierzyć w nasz związek. Henry nagle zerwał z tobą nie podając powodu.
- I pewnie wtedy zbliżyliśmy się do siebie.
- Nie do końca…
- Słucham?
           Wyglądało jakby się nad czymś zastanawiał.
- Masz rację. Zacząłem cię wspierać mocno. Zauważyłaś, że coś czuję. Zostałaś moją dziewczyną naprawdę. Byłem szczęśliwy. Aż do wtedy. Najpierw raz zaatakowały cię pod wytwórnią. Psychicznie chore idiotki. Musiałem opatrywać twoje siniaki. Czułem się okropnie, że nie było mnie przy tobie wtedy. Potem… Wracałaś raz do dormu. Było już późno. Nie wiem gdzie wtedy byłaś. Z opisu jakiejś Pani dowiedzieliśmy się z Henrym, że oberwałaś kamieniem. Ja zobaczyłem cię dopiero w szpitalu Niestety tylko przez szybę. Twoi rodzice kazali mi znikać… Nigdy mnie nie lubili. Powiedzieli też, żeby Henry się już nie pokazywał. On nie posłuchał. Poprosił o przerwę w wytwórni i przesiadywał tu. Dalej już wiesz jak było.
- Czemu to zrobił skoro zerwał ze mną?
- Nie mam pojęcia.
- Nurtuje mnie to.
- Może prędzej powinnaś się dowiedzieć, czemu zerwał. Powiedz mi… Czy możemy nadal być razem?
- Nie. – Odpowiedziałam stanowczo. Chyba zdziwiło go to. – Po tym jak powiedziałeś mi, że specjalnie chciałeś, żebym kłóciła się z Henrym? Dziękuje. Jesteś okropny. Gorszy niż on.
- Jak możesz?
- Mogę.
- On zaszył się tu i wmówił ci, że jest twoim chłopakiem i nawet nie wspomniał, o mnie, który faktycznie przed wypadkiem nim był.
- Ja nic do ciebie nie czułam.
           Jego oczy się zaszkliły. Musiałam przesadzić. Jednak wiedziałam, że to prawda.
- A do niego.. Nadal czujesz? – Zapytał, a raczej wysyczał przez zęby.
- Tak myślę.
           Uderzył pięścią w stół. Przeraziło mnie to. Odsunęłam się od niego.
- Czemu?  Zawsze myślisz o nim, nie ważne co zrobi. Ja jestem tylko cieniem.
- Serca nie oszukasz. I jeszcze coś…
- Słucham…
- Nie powinieneś zostawać tu dwa tygodnie.
- Dobrze. Idę się spakować z powrotem. Dużo nie zdążyłem wyjąć, więc za chwile mnie nie będzie.
           Nie odpowiedziałam nic. Zobaczyłam tylko jak znika na schodach. Nie chciałam się z nim nawet pożegnać. Byłam zła na niego. Nie wiem czy przegięłam. Wiedziałam, że nie wytrzymam tu z nim dwóch tygodni.
           Co do powrotu do SM. Nie byłam pewna co miałam zrobić. Niby nie chciałam tego zaprzepaścić. Miałam też by okazaję znowu zobaczyć Henryego. Z drugiej strony… Wracanie do świata showbiznesu na pewno nie byłoby łatwe. Musiałam to przemyśleć.
***

           Minął tydzień. Nadal chodziłam do pracy w sklepie. Nie podjęłam też żadnej decyzji. Walczyłam z myślami. Na dodatek codziennie podchodziłam do telefonu, znajdowałam numer Henryego i wycofywałam się pośpiesznie do ekranu głównego i odrzucałam go na kanapę. Chciałam z nim porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko raz na zawsze. Jednak bałam się, że usłyszę coś, co nie do końca mnie zadowoli.
           Tym razem po pracy musiałam pójść na zakupy. Sklep był w przeciwną stronę niż dom. Jakiś człowiek opierał się o ścianę budynku w którym mieściła się moja praca. Nie zdziwiłoby mnie to. Lecz gdy ruszyłam w przeciwną stronę niż zwykle, on także zaczął iść za mną. Jakiś prześladowca, czy coś? Zaczęłam się bać.
- Donghae! Dlaczego nie poczekałeś?! – Usłyszałam krzyki za sobą. Nie mogłam się odwrócić. – O patrz! To ona!
- Cicho Eunhyuk. Wszystko zepsujesz. Wystraszy się nas.
           Wiedziałam już, że na pewno idą za mną. Przyśpieszyłam kroku. Po czasie zaczęłam logiczniej myśleć. Eynhyuk… Donghae… Przecież to członkowie Super Junior. Zatrzymałam się. Poczekałam, aż pojawią się koło mnie. Stanęli po moich obu stronach. Teraz skojarzyłam te twarze.
- Gdzie to się wybierasz? – Zapytał Donghae. – Przecież nie w tą stronę mieszkanie.
- Nie. Ale sklep tak.
- A idziesz na zakupy?
- Czasem trzeba.
- Przyłączymy się.
           Oboje zawiesili ręce na moich ramionach. Czy to było normalne? Wyglądaliśmy z lekka jak trójka idiotów. Szliśmy w milczeniu.
- Seolyun. Powiedz co słychać?
- Nic. Praca, dom, praca, dom.
- Mówisz jak stara baba. – Odezwał się Eunhyuk.
- Dzięki. – Rzekłam sarkastycznie.
- A co z wytwórnią? – Spytał Donghae. – Wiesz, że możesz wrócić?
- Tak wiem. Mimo to, boję się.
- Nie ma czego. Masz tam wielu przyjaciół. Takich jak my. – Dodał Eunhyuk.
- Dużo osób mnie lubiło?
- Owszem.
- Ja na dodatek uważam, że Henry chce cię bardzo zobaczyć. – Wystrzelił nagle Donghae.
- A! Pewnie on was przysłał.
- Nie. Postanowiłem z tobą porozmawiać.
- Skąd wiedziałeś, gdzie pracuję?
- Woohyuna spytałem.
- Zrobię zakupy, a resztę powiecie mi w domu.
- Ja tu tylko jestem do towarzystwa. – Uniósł ręce dowcipniś. – On chciał z tobą gadać.
- Dobrze. – Uśmiechnęłam się. Przypomniałam sobie, że to oni byli w tym dziwnym wspomnieniu, co wygłupiali się ze mną na sali.
           Szybciutko zrobiłam zakupy, żeby nie musieli długo czekać. Niestety kolejka była ogromna. Stojąc tak w niej poczułam, jak ktoś mnie klepie po ramieniu. Odwróciłam się. Za mną stał chłopak, którego widziałam pierwszy raz na oczy, lub nie pamiętałam go.
- Seolyun? - Spytał
- Tak.
- Niesamowite. Byłem twoim fanem.
- O naprawdę?
- Oczywiście. Martwiłem się, jak zostałaś zaatakowana przez fanki. Na dodatek czekałem bardzo na twój debiut i się nie doczekałem.
- Przykro mi.
- Co się z tobą stało? SM milczy, ślad po tobie zaginął.
- Straciłam pamięć. – Spuściłam wzrok.
- To okropne. Czyli już nie wrócisz?
- Możliwe, że tak. Dostałam szansę. Nie będę już liderką. Jednak nadal mogę być w tym zespole. Musiałabym w ciągu tego tygodnia wrócić do wytwórni. Jeszcze się zastanawiam.
- A to oznacza naukę wszystkiego na nowo?
- Większości tak. – Zobaczyłam, że byłam przy kasjerce. – Przepraszam. Moja kolej.
- Jasne. Dziękuję za rozmowę. Jak zadebiutujesz, to przyjdę po autograf.
- No ja myślę. – Odpowiedziałam z uśmiechem.
           Następnie zapłaciłam za towar i poszłam do wyjścia.
- Co tak długo? – Marudził Eunhyuk.
- Kolejka była.
- Nie ważne. Chodźmy. – Zarządził Donghae.

***
           Nalałam im wody do szklanek, bo nic więcej nie chcieli. Usiedliśmy w salonie i czekałam, aż zaczną mówić z czym przyszli.
- Widzisz, mam do ciebie pytanie. – Zaczął Donghae. – Czy wracasz do SM?
- Nie wiem… Zastanawiam się cały czas.
- Wiesz, że już dużo czasu nie zostało?
- Tak. Jednak nie chcę podjąć pochopnej decyzji.
- Rozumiem. Przejdźmy do drugiej sprawy. Pokłóciliście się Henrym. Prawda?
- Tak.
- Powiedział mi o co poszło. Uważam, że jest to niesprawiedliwe, iż go nie wysłuchałaś.
- Niby czemu?
- Bo nie wiesz czegoś, co może zmieniłoby twoje zdanie. A mianowicie. Powód zerwania.
- Słucham więc…
- Donghae.. On nie kazał ci tego mówić.
- Nie obchodzi mnie to. Widzisz… Byłaś strasznie nienawidzona przez jego fanki. Na dodatek pojawił się Woohyun, który wyznał, że cię kocha i był w ustawionym związku z tobą. Stwierdził, że lepiej będzie jak powierzy cię jemu. Kochał cię. Niestety bał się, że fanki i tak się dowiedzą, nawet jeśli będzie się ukrywać. Nie chciał, byś dłużej cierpiała z jego powodu. Wiedział też, że jeżeli poda ci prawdziwy powód nie zgodzisz się z nim, dlatego nie podał żadnego.
- Naprawdę? – W moich oczach pojawiły się łzy.
- Ja nigdy nie kłamię w takich sprawach. Nie podoba mi się to jaki jest teraz załamany. Odkąd zerwał cały czas udawał uśmiech na twarzy. Potem obwiniał się za twój wypadek. Twierdził, że to przez to, iż już cię nie chronił. Dlatego postanowił cię odzyskać. Bał się, bo nie wiedział od czego ma zacząć. Starał się ci pomóc. A na końcu i tak wszystko się posypało.
- Nie wiedziałam..
- Mimo to, powinnaś była go wysłuchać. Myślę, że musisz wszystko przemyśleć. Mam nadzieję, że zobaczymy cię w tym tygodniu w wytwórni. I jeszcze jedno. Uważaj na Woohyuna, bo się troszkę wściekł na ciebie.
- Rozumiem. Dziękuję za wszystko.
- Ale wy przynudziliście. Chodźmy już. Muszę zrobić coś szalonego, bo umrę. – Podsumował Eunhyuk.