czwartek, 4 maja 2017

Hotel godzien sześciu gwiazd: Rozdział 14

To opowiadanie właśnie przekroczyło ostatnio tysiąc wyświetleń na wattpadzie. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa i dziękuję wam za zwrócenie uwagi na nie. Gdyby nie wy i wasze komentarze, dawno straciłabym chęć pisania. Dziękuję wam, że jesteście tak aktywni.

Hotel godzien sześciu gwiazd
Rozdział 14


*Yeori*
        Ten dzień miałam znowu wolny od planów wspólnych z chłopakami, więc obiecałam Jaehwanowi, że będę mogła z nim wyjść gdzieś. Zgodziłam się, bo nie miałam podstaw tego nie robić. Lubiłam go, był dla mnie miły, a ostatnio nie lubiłam sama przesiadywać w pokoju. Na dodatek moja przyjaciółka odrzucała moje połączenia. Chciałam też spędzić jak najwięcej czasu z chłopakami zanim wyjadą, bo nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze się z nimi spotkam, choć oni deklarowali się inaczej, to nie mogłam przewidzieć co los pokaże.
        Siedziałam sobie na fotelu poczekalni. Były ładne. Kremowego koloru i skórzane. Codziennie dogłębnie czyszczone przez nasz personel. Dodatkowo były bardzo wygodne. Dziwne było tylko jedno. Jakiś czas czułam się obserwowana. Jednak na korytarzu przewijało się zbyt wielu ludzi bym mogłam dostrzec, kto na mnie intensywnie patrzy. Możliwym też było, że przez te tłumy mi się to wydawało.
        Kiedy zobaczyłam idącego w moją stronę Jaehwana uśmiechnęłam się szeroko do niego, bo on robił to samo i machał do mnie dość intensywnie. Chwile później już klapnął koło mnie i patrzyliśmy bez słowa na siebie. On cały czas z uniesionymi kącikami ust. W pewnym momencie poczułam skrępowanie i zaczęłam uciekać wzrokiem, na co on się zaśmiał.
- Yeori, jesteś taka urocza. - Oznajmił.
- Ja nie wiem co wy robicie, że potraficie mnie zawstydzić. - Powiedziałam troszkę dziecinnym tonem.
- Smutne jest to, że nie tylko ja tak na ciebie działam. - On także zaczął mówić podobnie co mnie z kolei rozbawiło.
- To gdzie idziemy? - Postanowiłam szybko zmienić temat.
- Jeść. Chodźmy coś zjeść. - Wyskoczył z wielkim zapałem.
- Co powiesz na pyszne burgery? - Zaproponowałam, bo miałam na nie smaka.
- Idealnie! - Krzyknął, może troszkę za głośno, jak na hol hotelu i kilka ludzi spojrzało na nas dziwnie, ale jakoś się tym nie przejęłam.
- Przepraszam, czy ja dobrze słyszałam? Idą państwo na burgery? - Zapytała kobieta, która wcześniej siedziała z mojej prawej strony.
        Była dziwnie zakumulowana, okulary słoneczne, chusta na głowie i kremowy płaszcz. Jak jakiś szpieg. Może była jakąś celebrytką kto wie. Takie osoby przewijały się często przez nasze hotele. Przytaknęłam jej w celu potwierdzenia, że się nie przesłyszała.
- Nie jestem stąd i z chęcią też bym coś takiego zjadła. Mogłabym pójść za panią i pani chłopakiem? - Drgnęłam na jej ostatnie pytanie. Z kilku powodów. Po pierwsze wzięła nas za parę, co chciałam jak najszybciej sprostować.
- Nie jesteśmy parą. - Oznajmiłam pospiesznie i poczułam rękę Jaehwana na moim ramieniu.
- Ale bardzo dobrze razem wyglądamy, czyż nie? - Dodał z wielkim uśmiechem na ustach. Oczywiście mnie zamurowało znowu i nie potrafiłam się odezwać.
- Oczywiście. - Rzekła rozpromieniona kobieta. - Pamiętaj chłopcze. W tych czasach młode dziewczyny tylko udają niedostępne. To ich broń, by dobrze zbadać faceta. Musisz ją dobrze podejść i będzie twoja. - Tym razem we mnie zakipiało. Co ta obca kobieta sobie myślała?
- Niech pani sobie nic nie wyobraża. Udaję niedostępną? Skąd pani może wiedzieć nawet mnie nie znając? - No i brawa dla mnie. Musiałam wybuchnąć na kogoś w hotelu.
- Co za brak wychowania. - Oburzyła się. - Ja tylko chciałam być miła.
- Trochę pani nie wyszło. Nie powinna pani się wtrącać, aż tak bardzo. Przepraszam, ale chcemy wyjść i niech lepiej pani za nami nie idzie. - Podsumowałam to wszystko i wstając pociągnęłam za sobą Kena za rękaw. Posłusznie za mną wyszedł nie komentując nic. Kiedy wyszliśmy z hotelu zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Był w niemałym szoku.
- Dlaczego to zrobiłaś? Tak naskoczyłaś na tę kobietę? - Spytał troszkę jakby speszony.
- Sama nie wiem. Jakoś coś mnie w niej zirytowało.  - Odpowiedziałam wzruszając ramionami. On się po chwili zaśmiał.
- Uwielbiam to, że jesteś taka nieprzewidywalna w niektórych momentach. - Rzekł i ruszyliśmy przed siebie. Szczerze to uznałam to za komplement. Lubiłam zaskakiwać ludzi.

*Ken*
        W burgerowni wybraliśmy stolik i zaczęliśmy rozmawiać o głupotach. Z nią każdy temat był ciekawy i obszerny. Od telewizji, przez rodzinę, po święta i inne głupoty. Czas leciał, a my gawędziliśmy cały czas. Postanowiliśmy, po tym jak minęło sporo czasu od naszego burgerowego posiłku, wyjść w końcu stamtąd, bo robiło się powoli tłoczno i zajmowaliśmy niepotrzebne miejsca. Uznaliśmy, że zawsze możemy dokończyć rozmowę w jej pokoju. Tam też udaliśmy się po powrocie do hotelu.
- Rozgość się. Możesz usiąść gdzie chcesz. Łóżko, czy krzesło. Co wolisz. - Powiedziała na wstępnym, a mnie zapaliła się lampeczka żartownisia.
        Usiadłem, a raczej prawie położyłem się na łóżku, udając uwodzicielską pozę.
- Myślę, że możemy spędzić ten czas we dwoje w twoim łożu. - Rzekłem w jej stronę, a ona wybuchła śmiechem. Na szczęście zrozumiała, że to kawał, a nie namawiałem ją do jakiś dziwnych rzeczy.
        Pośmialiśmy się jeszcze chwile, a potem usiedliśmy i zaczęliśmy znowu rozmowę. Postanowiłem dowiedzieć się kilku rzeczy. Może nie powinienem o to pytać, ale zżerała mnie ciekawość. Chciałem wiedzieć czy moja szansa rośnie, czy też maleje.
- Czy Hyuk odwalał coś ostatnio? - Zapytałem niepewnie.
- Nie. - Odpowiedziała automatycznie. - Tylko się lekko z nim posprzeczałam, ale to on miał rację, nie ja. I to nie miało związku z tym co do mnie czuje.
- Myślisz, że on czuje coś więcej? - Chciałem znać jej zdanie bardziej na mój temat, jednak bałem się zadawać takie pytania.
- Nie mam pojęcia na ile mnie lubi. Ciężko mi to stwierdzić... - Widać było po niej, że była w tym temacie szczera. Dziwne, że takiej rozmowy, aż tak się nie krępowała.
- Mam nadal szansę? Nie zaczął ci się podobać ktoś inny? - Postanowiłem zadać te pytania jako ostatnie w tym temacie.
- Widzisz... - Westchnęła głęboko. - Nie ma nikogo innego. Sama nie wiem, jakich chłopaków lubię. Byłam w kilku związkach, tylko że to były błędy i nie do końca potrafię dobrze dobrać się uczuciowo. Jak do tej pory to oni chcieli czegoś więcej, a ja byłam z nimi, by spróbować. - Zasmuciło mnie to trochę. Wiedziałem, że Yeori na pewno potrafi kochać, jednak dziwnie, że już miała kilka okazji i podczas żadnej z nich nic nie poczuła.
- Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. - Wysłałem jej pokrzepiający uśmiech i odruchowo zbliżyłem się do jej twarzy. Zapragnąłem pocałować ją tym razem na trzeźwo. Nie dane mi to jednak było, bo się wycofała.
- Proszę, nie róbmy takich rzeczy dopóki się na nic nie zdecyduję. - Oznajmiła cała zarumieniona, co troszkę mnie zawiodło, mimo iż zrozumiałem jej aluzję. Faktycznie troszkę to byłoby przegięciem, jakbyśmy co chwilę ją całowali z Hyukiem.
- Czy przed naszym zespołem uwielbiałaś jakiś inny? - Postanowiłem zmienić temat. Nie chciałem niezręcznej ciszy, ani też wychodzić od niej.
- To dość długa historia. Ale z chęcią ci ją opowiem. - Powiedziała to radośnie, co oznaczało, że wybrałem temat idealny. Przytaknąłem, by kontynuowała. - Lubiłam chodzić na konkursy muzyczne szkolne. Śpiewałam może nie najwybitniej, dlatego lubiłam to ćwiczyć. Traktowałam to zaledwie jako hobby, bo w końcu od dziecka wiedziałam, że będę starała się przejąć hotel. Na jednym z takich konkursów na skalę krajową... Poznałam jego. Był w innej grupie wiekowej. Podczas występu mojego przedziału siedział na widowni. Po moim śpiewie wszedł za kulisy i uśmiechnął się szeroko w moją stronę. Oznajmił, że bardzo dobrze mi szło i mam bardzo ładną barwę głosu. Przedstawił się jako Seo Inguk. - Wytrzeszczyłem oczy w jej stronę, co widać, że ją delikatnie rozbawiło. - Wtedy był tylko dla mnie nieznajomym poznanym przypadkowo. Porozmawialiśmy jeszcze chwile o tym czemu śpiewamy. Nie chcieliśmy kontynuować tej znajomości, albo oboje wstydziliśmy się to zaproponować. Po jakimś czasie usłyszałam, że wziął udział w nowym programie Superstar K1. Myślę, że wtedy stał się moim pierwszym ulubieńcem. Zachwycałam się jego każdym występem. Jak zadebiutował jako piosenkarz byłam z niego dumna. Każda jego piosenka, teledysk były dla mnie wielkim wydarzeniem. Spotkałam się z nim na fanmeetingu i powiedział mi kilka ciepłych słów, które dały mi do zrozumienia, że pamiętał mnie. Cieszyło mnie to ogromnie. Mimo to, jak pojawiliście się wy, w przybliżonym wieku bardziej do mojego, w tej samej wytwórni co on, coś we mnie się zmieniło. Zaczęłam wami bardziej się zachwycać, waszymi głosami, wyglądem, wszystkim. I tym sposobem... odszedł tak jakby na dalszy plan. Będę zawsze pamiętać ile dla mnie znaczyły jego słowa za kulisami konkursu. Jednak serce nie sługa i wy je mi skradliście. - Zachichotała na koniec w uroczy sposób.
        Ta historia bardzo mnie zdziwiła i zaciekawiła. Pewnie gdyby nie znała Seo Inguka w ten sposób, nie zainteresowała się by nami za szybko, jeżeli wcale. Mogłaby zauważyć inny zespół i zakochać się. Wiele było takich, którym także talentu nie brakowało. Mimo to byliśmy to my i dziwnym trafem przesiadywaliśmy chwilowo w hotelu jej ojca. Ona to miała jakieś szczęście. Wiele fanek chciałoby być na jej miejscu. Jeszcze na dodatek okazała się tak wspaniała, że przykuła uwagę kilku z nas w głębszy sposób.
- A jak teraz twoje relację z Taekwoonem? - Poczułem się dziwnie o to pytając. Jego obawiałem się najbardziej. Skoro tak bardzo go wielbiła, że wbił się na miejsce Seo Inguka, którego podziwiała wcześniej, bardzo łatwo mogła się w  nim zakochać.
- Jest już dobrze. Swobodnie mogę z nim porozmawiać. Przeprosił mnie za to co było wcześniej. Mimo to... Ja się przy nim strasznie krępuję. To tak jakbym spotkała kogoś, kto istnieje tylko w bajkach. Jest zbyt idealny według mnie.
        Nie miałem pojęcia, czy był to dobry znak. Jakoś cieszyło mnie to, bo czułem, że zbyt wiele ich dzieliło mimo tego wszystkiego. Może się myliłem i tak tylko pocieszałem. Oby nie.

*Yeori*
        Kiedy Jaehwan wyszedł z mojego pokoju poczułam się jakoś samotnie. Miło spędziłam z nim ten dzień. Było wesoło i przyjemnie i nie chciałam chyba zostawać sama w pokoju. Miałam ochotę usiąść i popatrzeć na ścianę. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Miałam nadzieję, że to znowu któryś z chłopaków, a to była ta strachliwa pokojówka. Uśmiechnęłam się do niej troszkę wymuszenie, bo myślałam, że zajmie mi tylko chwilkę, a ja pragnęłam czymś się zająć do wieczora.
- Przepraszam bardzo, ale mam małe problemy na studiach. Słyszałam, że niedawno pani skończyła naukę z dobrymi wynikami. Czy dałaby pani radę po godzinach mojej pracy coś wyjaśnić mi z matematyki? To dla mnie za skomplikowane, a nie stać mnie na korepetycje. Dodatkowo nie mam przyjaciół... - To było to czego potrzebowałam, jakieś zajęcie. Miałam ochotę ją uściskać, za to, że się pojawiła.
- Z wielką chęcią. - Przerwałam jej pospiesznie, a ona spojrzała na mnie najpierw szeroko otwartymi oczami, a za chwilę uśmiechnęła się bardzo szeroko.
- Dziękuję. Nie wiem jak się odwdzięczę... - Musiałam znowu ją zatrzymać, chyba miała słowotok nerwowy, bo widziałam jak się stresowała, a mówiła do tego bardzo szybko.
- Nie ma sprawy i tak się nudzę. Jak skończysz to tu zapukaj.
- Dobrze. - Kiwnęła mi pospiesznie i pobiegła gdzieś.
        Zdziwiłam się troszkę, że przyszła do mnie z takim czymś. Może po ostatnim incydencie zorientowała się, że byłam miła? Kto wie... Postanowiłam grzecznie na nią poczekać. Nie trwało to długo, bo najwidoczniej przyszła zapytać pod koniec swojej pracy. Kiedy otworzyłam drzwi prawie jej nie poznałam. Rozpuściła włosy, które były bardzo długie i kruczoczarne. Twarz za to miała jakąś dziwnie bladą, ale dodawało jej to uroku. Drobna i słodka dziewczynka można by rzec, a była ledwo troszkę ode mnie młodsza. Wpuściłam ją do środka i zasiadłyśmy przy stoliku. Zaczęłyśmy tłumaczenie tego co nie potrafiła. Nie było źle. Po prostu wykładowca musiał troszkę źle im tłumaczyć ten temat i trudno jej było go przyswoić, a jak zrobiłam to po swojemu od razu zaczęła pojmować.
- Yah! A ja tak się głowiłam o co w tym wszystkim chodzi. Oświeciła... mnie pani. - Zawahała się na końcówce.
- Jaka pani? Proszę cię. Jestem Yeori, a ty Sulli i tak mamy się do siebie zwracać, jasne? Ewentualnie możesz wołać na mnie Unnie. - Dodałam radośnie, bo naprawdę bardzo zdążyłam ją polubić. Była spokojnym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jednak ona się jakoś dziwnie zakłopotała.
- Ja przepraszam, ale jestem od ciebie dwa lata starsza. - Oznajmiła, co sprawiło, że o mało nie zleciałam z krzesła, bo się na nim huśtałam. - Musiałam opuścić dwa lata nauki, bo troszkę chorowałam. - Dodała w celu wyjaśnienia. Zrobiło mi się jej żal. Nie miała łatwego życia. To pewne.
        Zaskoczyło nas pukanie do drzwi. Na szczęście zdążyła już wszystko pojąć, więc spokojnie mogłyśmy przerwać naukę, ale nie wiedziałam kogo się spodziewać i bardzo zaskoczyłam się, kiedy ujrzałam Leo z piłką nożną w ręce i w sportowych ciuchach. Czułam, że Sulli stanęła tuż za moimi plecami, by ukradkiem widzieć kto przyszedł i powstrzymała się od pisknięcia na jego widok. Pewnie także była fanką.
- Yeori... Może chcesz z nami pójść pograć w piłkę? - Spojrzałam na niego zdziwiona. On za to chyba troszkę zestresowany zaczął drapać się w tył głowy.
- Przecież jest was parzyście. - Zasugerowałam na co on pokręcił głową.
- Już nie. Bo Wonsik zagadał do jednego z lokai i ten wyraził chęć grania po skończonej pracy. Nie pytaj. Nie wiem czemu, jak i po co z nim gadał. - Zaśmiałam się lekko na ten ostatni komentarz.
- Ale ja nie lubię za bardzo piłki nożnej. - Przeciągnęłam, bo nie chciałam ich zawieść.
- A ja lubię. - Usłyszałam szept za mną, którego Leo prawdopodobnie nawet nie usłyszał. - Przepraszam, powinnam już wracać do domu i nie przeszkadzać. Wkrótce zrobi się ciemno. Dziękuję za pomoc i już się zbieram. - Wtedy coś się we mnie obudziło.
- Zaczekaj. - Oznajmiłam odwracając się do niej, a zanim to zrobiłam, widziałam kątem oka, że Taekwoon badał mnie wzorkiem. - Słuchaj. Któryś z chłopaków odprowadzi cię po wszystkim do domu. Co ty na to? Na pewno będziesz się dobrze bawić. - Zasugerowałam, na co ona zmieniła wyraz twarzy na wystraszony.
- Yeori ma rację. Będzie fajnie. - Dodał Leo, który podszedł bliżej, pewnie by zobaczyć wystraszoną Sulli.
        Kiedy na niego spojrzałam zauważyłam, że obserwował dziewczynę w dziwny sposób... Nie wyglądał jak on. Patrzył na nią z jakimś przyjemnym odczuciem. Może mu się spodobała? Możliwe, że Taekwoon lubił słodkie dziewczynki. Na pewno też nie miał pojęcia, ile lat miała. Coś mnie lekko zakuło. Na mnie spojrzał krytycznie, jak dowiedział, że jestem jego fanką. Ona od razu wyglądała na nią na pierwszy rzut oka, a od razu był miły. Mógł zmienić co prawda nastawienie, ucząc się na błędach popełnionych w moją stronę, jednak poczułam się gorsza w jakimś stopniu od niej. Nie zazdrościłam jej mimo to. To był mój ulubieniec z wszystkich artystów, nie byłam w nim zauroczona czy coś. Taką miałam nadzieję.
- Zgoda. - Wydukała wreszcie dziewczyna, a ja postanowiłam, że pójdę popatrzeć i ewentualnie posędziować. Chciałam też pożyczyć Sulli jakiś strój do gry, więc wygoniłyśmy Leo z pokoju, by móc się wyszykować. Czułam, że wydarzy się coś ciekawego.
        Po jego wyjściu postanowiłam się wywiedzieć, czy była ich fanką i w jakim stopniu, więc do niej w tym temacie zagadałam.
- Długo słuchasz VIXX? - Zapytałam, a ona spojrzała na mnie z niezrozumieniem.
- VIXX? Ten zespół? Coś tam kiedyś słuchałam, ale nie mam na to czasu i nie stać mnie na telefon, telewizję, radio, więc nie mam za bardzo gdzie słuchać. - Odpowiedziała poważnie, a mnie zamurowało. Ona wcale się nie zorientowała, że Leo jest z zespołu.
- Czyli nie wiesz, że było to Leo z VIXX? Czyli Taekwoon? - Zwróciłam się do niej, a ona znowu doznała szoku.
- Ja po prostu myślałam, że to jeden z tych przystojnych bogaczy! - Krzyknęła podekscytowana. - Ja nie patrzę na kasę, tylko tak mówię, bo tu sami bogacze nocują... - Znowu nerwowo się tłumaczyła, co mnie zaczynało powoli bawić.
- Też uważasz, że jest przystojny? - Zaśmiałam się, a ona pobladła.
- Jeżeli go lubisz to przepraszam, nie chciałam...

- Spokojnie. - Coś czułam, że często będę przerywać jej wypowiedzi. - Jest moim idolem i nie czuję do niego głębszego uczucia. Jest przystojny, miły i ma cudowny głos. To wszystko. - Przytakiwała mi, by okazać zrozumienie. Pomyślałam nawet, że jeżeli rzeczywiście spodobała by się Leo, to mogłabym im dopingować. Byliby na pewno uroczą parą. To jak na nią spojrzał wcześniej było naprawdę imponujące.


środa, 3 maja 2017

Rok pełen zmian: DRUGA CZĘŚĆ!

Rok pełen zmian 2



Kontynuacja Roku pełnego zmian. Nic więcej nie będę dodawać. :D 

Gatunek:  Romans, Hetero, Fanfik, Korea, Kpop
Gwiazdy występujące: Kim Jisoo, Seo Kangjoon
Ilość rozdziałów: (12)
Dnia w których będą dodawane rozdziały: Niedziela





Tadam! Wreszcie mamy kontynuację Roku pełnego zmian. Ktoś tęsknił? Od niedzieli ruszamy, a tymczasem udostępniam postaci, bo trochę ich więcej w tej części. :D 

Główne:

1. Ha Ganeul (Kim Soohyun)

2. Seo Kangjoon

3. Kim Jisoo

4. Park Chanmi (Kang Minyoung)

Drugoplanowa:

1. Choi Jayoung (BOA)


Dodatkowa postać:

1. Park Dayoung (Jo Jung Suk)



poniedziałek, 1 maja 2017

Miłość: Level Up!: Rozdział 10




Mam okrągły rozdzialik. :D Ale tak na szybko go udostępniam, więc tylko życzę wam miłego czytania. :D


Miłość: Level Up!
Rozdział 10


*Rika*


        Kiedy zadzwoniliśmy dzwonkiem w drzwi dormu chłopaków, zestresowałam się już nie na żarty. Zaraz miałam spędzić czas na żywo z dwunastoma chłopakami, z czego znałam osobiście zaledwie trzech. Trzymałam się rękawa kurtki mojego brata, jak przestraszone małe dziecko. Jak zwykle opuściłam głowę w dół, bo bałam się komukolwiek spojrzeć w oczy. Choć miałam nadzieję, że to Chanyeol nam otworzy, bo przy nim czułam się już swobodnie... No dobra... Czułam się dopóki mnie nie pocałował. Tym razem ktoś nie wysłuchał mojej niemej prośby.
- Witaj Sehun! - Krzyknął radośnie Sungyoon.
        Ja tylko ukradkiem przechyliłam głowę, by na niego spojrzeć. Tak by nie zdążył tego dostrzec nawet. Wyglądał jeszcze lepiej niż w telewizorze. Ostre rysy twarzy. I te jego przymrużone oczy! Musiałam szybko się odwrócić od niego, bo właśnie chciał spojrzeć w moją stronę.
- Ty jesteś Rika? - Widziałam jego stopy przed sobą. Podszedł widocznie się przywitać. Delikatnie uniosłam wzrok. Był uśmiechnięty od ucha do ucha do mnie. Przytaknęłam mu. - Chodź ze mną do kuchni. Właśnie robiłem tam coś z Baekhyunem, poznamy się bliżej. - Powiedział to tak ochoczo, że głupio było mi odmówić i podążyłam za nim.
        Rozglądałam się po drodze za Chanyeolem. Zauważyłam go stojącego z Tao, jeśli dobrze pamiętałam imię. Nie zwracał nawet na mnie uwagi. Chyba tak bardzo nie zależało mu na moim przyjściu. A czego ja się spodziewałam? Przecież byłam tylko zwykłą szarą dziewczyną, która może i zaczęła go lubić, lecz na pewno nie interesowałam go w ten sposób. Ten wcześniejszy pocałunek.. Może to był tylko jakiś impuls. Z przemyśleń wyrwał mnie Sehun. Zaczął mi coś gadać o tym co przygotowywał Baekhyun do jedzenia. Nie interesowało mnie to zbytnio, bo przez stres nie przegryzłabym niczego.
- A właśnie. Słyszałem, że bardzo lubisz grać! - Wyskoczył nagle z całkowicie innym tematem. - Bo ja też często to robię... Oczywiście jak mamy na to czas.
- Ja nawet tworzę gry. - Dodałam niepewnie.
- Wow! Jesteś cudowną dziewczyną! - Zachwycał się, jakbym była kimś naprawdę niezwykłym. - Musisz mi o tym opowiedzieć.
        Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. To wcale nie było tak ciekawe, jak mu się pewnie zdawało. Pełno głupich kodów do wpisywania, zapamiętywania. Nudne ciągi znaków, nic więcej. Mimo to, podobał mi się jego entuzjazm towarzyszący każdemu jego zdaniu. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam się śmiać z jakiejś jego wypowiedzi. Mówił naprawdę zabawnie.
        Coś jednak przerwało sielankę przełamywania pierwszych lodów. A  raczej ktoś chwytający mnie za rękę i wyciągający z pomieszczenia. Chanyeol. Wyglądał na wściekłego. Coś nie tak zrobiłam? Ktoś inny go zdenerwował i się na mnie zamierzał wyżyć, czy jak? Bałam się szczerze. Nie widziałam u niego jeszcze takiej miny, jak miał w tamtej chwili.
- Co ty robisz? - Zaskoczył nas pojawiający się tuż przed nami Kyungsoo z wytrzeszczonymi ogromnymi oczami. On je miał okropnie wielkie!
- Muszę z nią pogadać! - Oburzył się Chanyeol, że ktoś raczył go zatrzymać.
- Robisz jej przecież krzywdę. - Spojrzał na mnie brunet z troską w oczach i wtedy Yeol zdecydował się puścić mój nadgarstek, który zaczęłam momentalnie masować, bo faktycznie to bolało. - Widzisz? Pomyśl czasem. I po co ją ciągniesz do pokoju? Miała nas poznać. Ciebie już zna. Później sobie możecie gdzieś iść.
        Po tych słowach zarzucił mi swoją rękę na ramiona i wprowadził mnie do pomieszczenia wyglądającego na salon. Zostawiliśmy w tyle zdezorientowanego Chana. Ja sama nie wiedziałam co się dzieje. Czułam się jakbym grała w jakimś filmie. Tylko ktoś zapomniał dać mi scenariusza. Fajnie byłoby wiedzieć, jak się zachowywać w takiej sytuacji.
        W pokoju już siedziało kilka osób. Większość z nich wlepiła we mnie wzrok uśmiechając się przy tym. Zatkało mnie i nie wiedziałam, co powinnam była zrobić.
- Chłopcy. To jest Rika. - Oznajmił mój wybawiciel. - Siostra Sungyoona, jakby ktoś jeszcze był nie w temacie. - Po tym spojrzał na mnie, jakby sprawdzając, czy go słucham. - Tam na kanapie siedzą Yixing, lecz możesz mówić na niego Lay, Junmyeon i Minseok i radziłbym ci koło nich właśnie usiąść, bo są najsympatyczniejsi. - Każdy z nich po kolei machał do mnie, jak wypowiadane było jego imię, a ja starałam się im posłać uśmiech, który pewnie był skwaszony przez moją nieśmiałość. Niestety nie potrafiłam lepiej.
- Ej co to za segregowanie nas, czy jesteśmy sympatyczni, czy też nie? Wszyscy przecież się staramy zawsze. - Oburzył się ktoś na fotelu. Jego nie pamiętałam jakoś imienia z tego programu.
- Ten upominający się o uwagę to Jongin. Nie stresuj się nim. Jeszcze tylko brakuje Luhana, Krisa i Jongdae. Oni będą później, bo są na zakupach. - Wyjaśnił mi. Troszkę mi ulżyło, że poznam ich stopniowo.
        Usiadłam według polecenia Kyungsoo koło Minseoka. Rzeczywiście jego uśmiech był bardzo uprzejmy i od razu poczęstował mnie herbatą oraz zaczynał do mnie miło zagadywać. Podobało mi się to. Czułam się taka normalna. Czy oni byli jacyś wyjątkowi, że mnie rozumieli, czy może do tej pory trafiałam na problemowych ludzi? Junmyeon często się mu wtrącał w słowa i opowiadał jakieś nieśmieszne kawały, ale chichotałam z nich, bo mnie bawiła jego mimika i usposobienie. Lay tylko kiwał i wyglądał cały czas na zamyślonego.
        W pewnym momencie poczułam jakiś intensywnie wlepiony we mnie wzrok. To był Chan, który zajął miejsce Jongina w fotelu naprzeciw mnie. Patrzył jakby obrażony w moja stronę. Naprawdę nic nie rozumiałam. Za niedługo pojawiła się reszta. Jednocześnie Baekhyun i Sehun wnieśli jedzenie na stoły. Były to przeróżne przekąski. Ci co byli na zakupach wyłożyli chipsy i paluszki oraz wszelkie inne smakołyki.
        Mimo tłoku czułam się dobrze w takim towarzystwie. W pewnym momencie na rogu kanapy przycapnął Sehun i zaczął do mnie zagadywać. Znowu śmiałam się z nim. Był naprawdę ciekawy. Mógłby być dobrym kumplem do gier i poprawiania humoru. Zapytał mnie, czy zechcę się z nim przejść, czym mnie troszkę zaskoczył. Zgodziłam się. Stwierdziłam, ze krótki spacer dobrze mi zrobi.


*Chanyeol*


        Kiedy ujrzałem, że Rika wychodziła z Sehunem we mnie coś zawrzało. Zazdrość. To było na pewno to. Ja wiedziałem, że to złe uczucie. Tylko nie przypuszczałem, że nie da jej się kontrolować łatwo. Nikt nawet nie zauważył, jak ciężkim krokiem wyszedłem z salonu. Udałem się do przedpokoju, gdzie postanowiłem czekać na dwójkę uciekinierów. Nie miałem pojęcia na ile wyszli. I co z tego? Mogłem czekać do nocy. Musiałem koniecznie powiedzieć Rice co mi leży na sercu. Nie wytrzymałbym ani chwili dłużej. Tym bardziej, że nasze ostatnie spotkanie było wypełnione niepewnością i krępującymi momentami. Chciałem się wywiedzieć co ona o tym wszystkim myślała i uświadomić ją w kilku sprawach.
        Ku mojemu szczęściu wrócili dość szybko. Byli bardzo roześmiani i mieli lizaki w dłoniach. Rika oczywiście spojrzała z szokiem wypisanym na twarzy w moją stronę. Pewnie wyglądałem w tamtym momencie groźnie. Nic dziwnego. Nawet porządnie się ze mną nie przywitała. Spędzała czas tylko z Sehunem. Nie mogłem przecież zapomnieć, że to on jako kolejny podobał jej się w Exo Showtime. To niby tylko telewizja. Ale on wcale taki inny przed kamerami nie był niż w rzeczywistości. Ta głupia zazdrość dała górę nade mną.
- Coś nie tak Hyung? - Zapytał niepewnie młodszy.
- Chcę porozmawiać z Riką. - Od razu posmutniała. Wolała teraz go, czy jak?
- To ja was zostawię. - Dzięki bogu stwierdził to i zniknął w salonie.
- Pójdziemy do mojego pokoju, by nas nikt nie podsłuchiwał? - Zaproponowałem, a ona na to tylko przytaknęła.
        Wyminąłem ją stanowczo i miałem nadzieję, że podąży za mną. Zrobiła to, bo słyszałem jej leciutkie kroczki. Kiedy byliśmy już w moim pokoju usiadłem na łóżku i poklepałem miejsce koło mnie. Zasiadła na nim dość niepewnie. Czy ona się trzęsła? Bała się mnie?  Co ja narobiłem?
- Proszę nie krzywdź mnie. - Wyszeptała, a ja przeraziłem się sam siebie. Chyba przegiąłem.
- Przepraszam, że tak się zachowuję. - Zacząłem tłumaczenie. - Ja po prostu... Boję się, że polubisz tych idolów bardziej niż mnie. - Na te słowa uniosła głowę i spojrzała na mnie z zaskoczeniem wypisanym na twarzy. Słodko wytrzeszczyła oczka.
- Ja myślałam, że jesteś na mnie zły za tamten dzień. - Nadal mówiła cichutko.
- Nie jestem zły. No chyba, że na siebie. Speszyłem cię, wprowadziłem w ciebie niepewność. Nie powinienem był tego robić tak nagle... - Mówiłem chaotycznie, bo chciałem wszystko na raz wyrazić w moich słowach.
- Jednak patrzyłeś jakbyś miał mnie zabić. - Stwierdziła słusznie.
- Nie na ciebie, tylko na tego idiotę. - Skłamałem. Nie chciałem wyjść na tego denerwującego się o wszystko.
- Nieprawda. Nie było go przy mnie jak siedziałam na kanapie i na pewno wtedy mi się przyglądałeś, a nie komuś obok. - Była zbyt spostrzegawcza. W końcu nauczyła się pewnie tego przez gry.
- Yah! Zamyśliłem się i wyobrażałem sobie go przed sobą. - Ja to naprawdę potrafiłem się wykręcać.
- Niech ci będzie, że nie byłeś na mnie wściekły. Mimo to i tak nie popieram twojego zachowania. To przy tobie czuję się najswobodniej, a ty od wejścia nawet nie podszedłeś do mnie. Dopiero jak chciałeś mnie wyszarpać z kuchni i przestraszyłeś mnie tym samym. Wiesz jak się czułam? Jakbym zrobiła coś złego i traciła cię. - Coś czułem, że tego ostatniego nie chciała powiedzieć, bo zaraz odwróciła się przeklinając pod nosem po japońsku. Zabawna jak zwykle, ale nie było na to odpowiedniej chwili by się z niej nabijać.
- Słuchaj. Ja przepraszam za moje okropne zachowanie...
- A dlaczego od kilku dni się nie odzywasz? Chyba nie tylko przez brak czasu? Słyszałam jak kilka razy rozmawiałeś z Sungyoonem przez telefon. - Wygarnęła mi. Zapomniałem o tym, że do niego dzwoniłem.
- Bo ja się bałem... Że nawaliłem. - Postanowiłem postawić na szczerość.
- Głupek. Najpierw mnie pytaj, czy coś jest nie tak, a potem się możesz przestać odzywać. Ja też myślałam, że coś popsułam! Obwiniałam się.
        Zrobiło mi się głupio. To ja tu wszystko psułem. A miałem jej pomóc się otworzyć. Akurat. Jeszcze trochę, a pogorszyłbym sytuację. Dałem jej nadzieję na pozytywną relację, a potem ją zdeptałem prawie swoim bezmyślnym zachowaniem. Sungyoon powinien mnie powiesić za takie traktowanie jego siostry.
- Zapomnijmy o tym co się wydarzyło. Wróćmy do momentu przed wyjściem do kina razem. Dobrze? - Wyskoczyła z propozycją, na którą nie do końca chciałem przystać. Miałem zapomnieć o pocałunku?!
- Nie zgadzam się. - Sam siebie przeraziłem swoją postawą, ale nie do końca chciałem wracać do punktu wyjścia.
- Musimy! Tak będzie dla nas lepiej. Chyba, że już nie chcesz w ogóle się ze mną przyjaźnić. Wtedy owszem... Możesz sobie pamiętać i odejść. - Zdenerwowała mnie. Zachowała się tak, jakby już jej nie zależało. Oczywiście to znowu wzbudziło we mnie bardzo impulsywne zachowanie.
- W takim razie... Skoro tak jesteś mądra to zapomnij o tym.
        Po tych słowach przyciągnąłem ją do siebie chwytając ja z jej szczupłe ręce w łokciach. Wpiłem się gwałtownie w jej słodkie i małe usta. Zamieniłem to w namiętny pocałunek. Chciałem nim pokazać co czuję. Chciałem by w końcu pojęła dlaczego ostatnio szaleję. Ona albo udawała, albo naprawdę nie miała pojęcia co się między nami działo. Nie zamierzałem ją krzywdzić, pragnąłem jej szczęścia, jednak u mojego boku. Zwariowałem na jej punkcie jak podejrzewał Baekhyun... Głupi jasnowidz.
        Zaskoczyłem się nie na żarty, kiedy odepchnęła mnie lekko, lecz przez brak siły na nic się to by zdało. Nie chcąc jej zmuszać do niczego odsunąłem się szybko i spojrzałem z pytającym wzrokiem na nią.
- Spróbuję zapomnieć, a ty zapomnij o tamtym dniu proszę i naszej kłótni. Zacznijmy ponownie jako przyjaciele. - Poczułem się dotknięty. Nie pomyślałem chyba o tym, że ona mogła naprawdę nic do mnie nie czuć. Wkopałem się w jednostronne uczcie?
        Nie odpowiadałem. Pokiwała na boki głową z zażenowania i po prostu wyszła z mojego pokoju. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, więc zostałem już w nim do końca dnia. Nawet nie interesowało mnie co działo się na dole i czy dobrze się bawiła. Po prostu się załamałem.