Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą carat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 stycznia 2018

Yoon Jeonghan dla Hanae_Hatake

Dla Hanae_Hatake
Z kim; Yoon Jeonghan
Wytyczne: romans

            Tego wieczoru siedziałaś sama w domu, a to były twoje urodziny. Odkąd wyjechałaś do Korei, nie miałaś za wielu przyjaciół tam, bo nie potrafiłaś się jeszcze dogadywać do końca z mieszkańcami tego kraju. Inna mentalność, język i kultura tworzyła barierę. Tylko dzięki pracy w wytwórni Pledis zaczęłaś się otwierać i poznałaś tamtejszych trainee i zespołu. Jedyną osobą do której najbardziej się zbliżyłaś był Jeonghan. Chłopak o anielskim głosie i wyglądzie. Miałaś nadzieję, że w święta znajdzie trochę dla ciebie czasu, lecz on musiał je spędzać w wytwórni, tak samo było i z sylwestrem, więc nawet już nie wspominałaś mu o dniu swoich urodzin, bo nie liczyłaś, że w tym wszystkim znajdzie się dla ciebie czas.
            Jedyne życzenia jakie dostałaś należały do twojej rodziny, co było zrozumiałe. W swoim kraju nie zostawiłaś zbyt wielu bliskich ci osób, a tu nie mówiłaś nikomu o tym dniu, dlatego nikogo nie winiłaś za brak pamięci.
            Twój telefon zaczął wibrować, więc pospiesznie na niego zerknęłaś. Na ekranie zobaczyłaś nieznany numer, więc trochę się zaskoczyłaś. Odebrałaś mimo tego, że zazwyczaj nie robiłaś tego w takich przypadkach. Tym razem czułaś, że to coś ważnego i pożałujesz jak odrzucisz to połączenie.
— Hej, T/I! — Usłyszałaś wesoły okrzyk po drugiej stronie, wypowiedziany głosem, który doskonale znałaś. To był Jeonghan. Uświadomienie sobie tego sprawiło, że zrobiło ci się przyjemnie na sercu. W końcu dzwonił do ciebie akurat w twoje urodziny, choć pewnie nawet o nich nie miał pojęcia.
— Witaj, co się stało, że dzwonisz? — zapytałaś niepewnie i to nie tak, że byłaś niegrzeczna. Po prostu jeszcze tego nigdy nie robił, więc musiał tym razem mieć powód.
— Chcę ci życzyć wszystkiego co dobre w dniu twoich urodzin oczywiście!  — Zatkało cię na te słowa. Nie miałaś pojęcia jak on mógł się tego dowiedzieć. — I zapytać jak rozkręca się impreza? — Wtedy posmutniałaś, bo siedziałaś przecież w pustym mieszkaniu.
— Nikogo u mnie nie ma. I zastanawiam się skąd wiesz, kiedy mam urodziny. — Byłaś w takim szoku, że zamiast podziękować to głowiłaś się nad innymi rzeczami.
— Jak to sama? Przecież powinnaś mieć mnóstwo ludzi szalejących z tobą do białego rana! Na takie coś zasługujesz. — Ostatnie zdanie powiedział już bardziej przyciszonym tonem, a tobie znowu zrobiło się miło. Dawno nie słyszałaś takich słów, a na dodatek wypowiadał je on.
— Niestety nie mam tu jeszcze za wiele przyjaciół, a także nikomu nie mówiłam o tym, że dziś moje święto — wyjaśniłaś mu to delikatnie, a on zaczął cmokać i mogłaś sobie wyobrazić, że kręci przy tym głową na boki.
— Wiesz co ci powiem? Masz mnie i zaraz będę u ciebie. Wyślij mi adres w wiadomości.
            Nie zdążyłaś się sprzeciwić, bo oczywiście momentalnie się po tym rozłączył. Ogarnęła cię wewnętrzna euforia na myśl, że on postanowił się tobą zająć w ten dzień. Obawiałaś się, że zabierze ze sobą kogoś jeszcze i zrobi się zbyt duża impreza, ale uznałaś, że warto się poświęcić, by zobaczyć się z nim. Wtedy też uświadomiłaś sobie, że salon i kuchnia nie były w najlepszym stanie, a tym bardziej ty. Nikogo się nie spodziewałaś, więc chodziłaś w pidżamie z nieułożonymi włosami... Musiałaś się pospieszyć i ogarnąć, by nie wyjść na niechlujną dziewczynę.
***
            Udało ci się szybko pozbierać wszelkie śmieci, zmyć kilka nabrudzonych tego dnia naczyń i zrobić coś ze sobą zanim zadzwonił dzwonek do drzwi. W podskokach do niego podbiegłaś. Za drzwiami o dziwo ujrzałaś tylko Jeonghana uśmiechniętego szeroko. Wcale ci to nie przeszkadzało, że spędzicie sami czas, jedynie zaskoczyło cię to, że nikt inny nie chciał z nim przyjść. Zaczęłaś snuć dziwne podejrzenia, lecz szybko je rozwiałaś myślą, że najwidoczniej inni byli zajęci.
            Na wejściu chłopak złożył ci dłuższe życzenia, przytulił cię do siebie, co wywołało u ciebie falę ciepła i dzięki temu poczułaś jego cudowne perfumy... Dodatkowo wręczył ci kwiaty u bombonierkę. Musiał je kupić w drodze do ciebie. Byłaś pod wrażeniem tego jak się starał. Okazało się, że zamówił też w drodze pizze i wziął ze sobą film, który uznał, że może ci się spodobać. Na szczęście nie znałaś tytułu, bo nie lubiłaś oglądać tych samych rzeczy po kilka razy.
            Dziwiło cię to, że spotkało cię takie szczęście. Przyglądałaś się uważnie Jeonghanowi, gdy ten już usiadł koło ciebie po włączeniu filmu. Zawsze zadziwiało cię to, jak potrafił wyglądać idealnie bez względu na porę dnia, czy sytuacje. Nawet gdy wychodził spocony z treningu miał coś w sobie przyciągającego twoją uwagę. Wtedy ona odwrócił się do ciebie, by coś ci powiedzieć na temat puszczonej przez niego produkcji, jednak zatkało go widząc, że gapisz się na niego. Patrzyliście się jeszcze jakiś czas. On zaskoczony, ty przestraszona. W pewnym momencie poczułaś, że pieką cię policzki i miałaś ochotę to jakoś ukryć, a nie miałaś pojęcia co robić, bo byłaś jak sparaliżowana.
— Lubię tą aktorkę — wyszeptał nagle, a następnie zauważyłaś, jak przełyka nerwowo ślinę.
— Którą? — wydukałaś i odwróciłaś wzrok na telewizor speszona.
— Jakbyś patrzyła na film, a nie na mnie, to wiedziałabyś. — Po tych słowach delikatnie zachichotał, a tobie zrobiło się bardzo głupio z tego powodu. Nie wiedziałaś co sobie mógł o tobie pomyśleć.
            Jak skończyliście film, który nie za bardzo cię zainteresował, postanowiliście pograć razem na konsoli. Wygłupialiście się przy wszelkich ruchowych grach z kontrolerami. Gdy wybraliście grę Just Dance, to przegrywałaś każdą piosenkę. W końcu on należał do zespołu, gdzie bardzo liczył się taniec, więc ciężko było ci go pokonać. Bardzo podobało ci się to, jak spędziliście razem czas.
            Niestety podczas jednego zakręcenia się Jeoghan się potknął i wpadł na ciebie przodem, przez co oboje opadliście na kanapę, ty byłaś do niej przygwożdżona przez niego, a wasze twarze prawie się stykały ze sobą. Jego przyśpieszony przez wysiłek oddech sprawiał, że czułaś dreszcze i wtedy zrobił coś nieoczekiwanego. Musnął twoje usta swoimi, po czym gwałtownie się od ciebie odsunął przerażony i wstał. Ty zaś zamarłaś w miejscu. Moment zetknięcia się waszych warg niby był krótkich, a sprawił, że twoje serce dostało palpitacji, a ty płonęłaś wręcz ze wstydu.
— Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać — powiedział to skruszony, a ty pragnęłaś dać mu do zrozumienia, że wcale nie masz mu tego za złe... Wręcz przeciwnie. To była dla ciebie pozytywna niespodzianka. Niestety nie wiedziałaś jak to zrobić. — Ja muszę ci się przyznać, że od dawna mi się podobasz... — Zaczął swoje wyznanie w ten sposób, a ty wstrzymałaś oddech, jakby bojąc się, że ten je zagłuszy.  — Wiem, że nie powinienem był żywić do ciebie uczucia, bo to na pewno będzie dla ciebie kłopotliwe. Wiele bym dał, żebyś była moją dziewczyną, jednak pewnie uznasz, że za słabo się znamy...
            Musiałaś go jakoś powstrzymać, bo te gadanie naprawdę nie miało sensu. Także go bardzo lubiłaś i podobał ci się pod wieloma względami. Zachwycałaś się nim na każdym kroku. Pragnęłaś tego co on, a nie umiałaś mu tego powiedzieć, bo głos ugrzązł ci w gardle. Wreszcie coś zrobiłaś, choć to pierwszy raz, gdy dostałaś takiego przejawu odwagi. Wstałaś i wpiłaś się w jego usta, by tym razem trochę dłużej trwał wasz niewinny pocałunek. Tym sposobem go uciszyłaś i jak się od niego odsunęłaś, zobaczyłaś jego rozszerzone ze zdziwienia oczy, a chwilę później on zmienił swój wyraz twarzy na uśmiech. Od tej pory wiedział, że odwzajemniasz wszystko, więc zawstydzona spuściłaś wzrok.
            W te pamiętne urodziny zostaliście parą. Szybko się do siebie przywiązaliście. Może momentami było ciężko, bo nie mogło za wiele osób o tym wiedzieć, skoro był idolem, a mimo to poczułaś się dzięki niemu uszczęśliwiona i miałaś w Korei kogoś, na kim ci mocno zależało.

Ten shot jest dodany później do świątecznych zamówień, bo dziewczyna prosiła o taką datę ze względu na jej urodziny. :)

sobota, 23 grudnia 2017

Kim Jisoo/Joshua z Seventeen dla Sleepy-senpai

Dla: Sleepy-senpai
Z kim: Joshua/ Kim Jisoo z Seventeen
Wytyczne: kiedy myślisz, że nie spędzisz z nim świąt, a on robi ci niespodziankę

Siedziałaś właśnie z Jisoo przed telewizorem rozmyślając o nadchodzących świętach. W głowie układałaś sobie już jak mogłyby wyglądać ten czas, gdyby on spędzał go z tobą. Chciałaś mu to zaproponować, choć myślałaś o tym, że pewnie wytwórnia już coś wymyśliła dla tych, którzy nie jechali na święta do rodziny, bo mieli za daleko. Mimo to, pragnęłaś, by on miał w tym czasie możliwość przyjścia do ciebie. Byłaś sama w obcym dla ciebie kraju i święta w pustym mieszkaniu nie bawiły cię.
— Muszę ci coś niesamowitego powiedzieć! — wykrzyczał Joshua, a ty aż podskoczyłaś w miejscu. — Wytwórnia zaproponowała mi spędzenie świąt z rodzicami. Od tylu lat nie dostałem takiej możliwości!
Mimo, że chciałaś cieszyć się jego radością, to momentalnie posmutniałaś. To oznaczało, że nie tylko będzie od ciebie daleko na wigilii, a także w całe święta. Dobiła cię ta wiadomość, choć powinnaś jako przyjaciółka go wspierać w takim momencie i rozumieć go. Nie widywał rodziców za często, a był bardzo z nimi zżyty.
— Doskonała wiadomość. — Ledwo to wydukałaś z siebie i nie wiedziałaś, jak przed nim ukryć twój żal.
— Może w ten sposób chcieli nagrodzić nas za trudny w tym roku, kto wie. To bardzo kochane z ich strony.
Nie mogłaś poprzeć jego zdania. Byłaś bardzo zawiedziona tą sytuacją, bo naprawdę nie wyobrażałaś sobie spędzać świąt w samotności… Milczałaś przez resztę pobytu Jisoo, udając, że skupiłaś się na tym co oglądaliście. Nie chciałaś mu zrobić przykrości tym, że myślałaś tak bardzo o sobie w tym momencie.
Kiedy Jisoo miał już wchodzić, przytulił cię jak zwykle na pożeganie, a ty ścisnęłaś go mocniej niż zwykle już wobrażając sobie, jak bardzo będziesz za nim tęsknić, gdy już pojedzie na te święta.
— Co się tak do mnie przyssałaś? Przecież jeszcze się zobaczymy jutro w pracy.
Puściłaś go od razu po tych słowach speszona, by nie wzbudzać jakiś niepotrzebnych podejrzeń. W końcu nie chciałaś, by Jisoo wiedział, jak bardzo go lubiłaś. To była twoja mała tajemnica przed nim i całym światem.
— Niby wiem, ale zapragnęłam przytulić się mocniej.
Po wyjaśnieniu tego pożegnaliście się i wyszedł z twojego mieszkania. Momentalnie dopadły cię smutne myśli, że tak samo jak w tamtej chwili zrobiło się cicho w tym pomieszczeniu, tak też miało być w nim w święta.

***

Byłaś bardzo zalatana tego dnia w pracy, więc nie było czasu na rozmowę z Jisoo, a pragnęłaś spędzić z nim jak najwięcej czasu przed świętami. Niestety nie mogłaś sobie pozwolić nawet na przerwę. To było słabo pocieszające.
Po jakimś czasie w końcu zarządzono piętnastominutowy oddech. Pobiegłaś w momencie do sali, w której powinno się znajdować Seventeen. Jaka byłaś zawiedziona, gdy okazało się, że ich tam nie było. Patrzyłaś na pustą salę z żalem. Zaczęłaś powoli myśleć, że zbliżały się dla ciebie najgorsze święta, a wszystko przecież miało być tak kolorowo, gdy wyjedziesz do Korei…
Wybiegłaś z pomieszczenia ze łzami w oczach. W ten sposób wpadłaś na swojego Jisoo. Twój wzrok został na jego torsie, bo bałaś się pokazać mu, iż płaczesz. Po chwili jednak nie wytrzymałaś i zaczęłaś szlochać, bijąc go swoimi piąstkami. On chwycił jedną w swoją dłoń bardzo delikatnie ją masując.
— Gdzie ty się podziewasz? — wygarnęłaś mu przez łzy, a on złapał cię za podbródek i uniósł twoją głowę, by przyjrzeć się tobie.
Zobaczyłaś ogromne zmartwienie w jego oczach i było ci tak głupio, że do tego doprowadziłaś. Niestety nie potrafiłaś już powstrzymać swoich emocji. Jednym kciukiem otarł twoje lico i przechylił delikatnie swoją głowę, jakby to mogło pomóc mu zgadnąć co cię trapi.
— Co się stało, T/I? — zapytał zaniepokojony, a ty miałaś mu ochotę powiedzieć wszystko co leży ci na sercu. Nie miałaś jednak do tego prawa. On ogromnie cieszył się na wizytę u swoich rodziców…
— Tak bardzo tęskniłam, a ciebie tam nie było. Bałam się, że ciebie nie zobaczę już dziś. — Próbowałaś w ten sposób wybrnąć od szczerej odpowiedzi.
— Mnie w ten sposób nie oszukasz. Za dobrze cię znam. Coś się z tobą dzieje od wczoraj. Czegoś mi nie mówisz — mówił to bardzo szybko i jąkając się przy tym. Widziałaś, jak bardzo był przejęty. Nie mogłaś mu dołożyć przecież kłopotu, mówiąc, że bałaś się sama zostać w święta. — Jak nie powiesz mi, co takiego jest nie tak, to ja nie powiem ci czegoś miłego! — Oburzył się, a ty nie wiedziałaś jak z tego wybrnąć. Dodatkowo zaciekawił cię, co takiego miał do powiedzenia.
— T/I! Koniec przerwy! — krzyknął w oddali ktoś z twoich współpracowników przechodzących korytarzem. Zasmuciło cię to, jednak musiałaś wrócić do obowiązków, zostawiając Jisoo, który odprowadził cię zmartwionym spojrzeniem….

***

Wigilia, a ty zapłakana siedziałaś w kuchni i nie mogłaś się zabrać za przygotowanie potraw. Twój smutek sie pogorszył, bo poczułaś, iż Jisoo był na ciebie obrażony, że nie wyjawiłaś mu wtedy powodów swojego dziwnego zachowania. Nawet nie pożegnał się z tobą przed wyjazdem do rodziny i nie złożył żadnych życzeń. Było ci strasznie przykro i serce łamało ci się na małe kawałeczki. Gdyby on wiedział, jak się czułaś w tym momencie przez niego.
Nagle zadzwonił dzwonek do twoich drzwi, więc pospiesznie podbiegłaś do nich. Nie spodziewałaś się nikogo w wigilię, więc to było dla ciebie bardzo dziwne, a jeszcze bardziej byłaś zaskoczona, gdy przez wizjer ujrzałaś na dworze Jisoo. Szybko otworzyłaś mu, a on tak cudownie uśmiechał się w twoją stronę.
— Gotowa? — zapytał, a ty nie wiedziałaś o co mu chodziło. Zaczynałaś powoli myśleć, że to ci się śni, a on jest nadal gdzieś daleko od ciebie.
— Na co? — niepewnie zwróciłaś się do niego, a on pokręcił głowa na boki jakby z niedowierzaniem.
— Raz, jak po imprezie wytwórni byłaś pijana, prosiłaś, żebym nie zostawiał cię samej w święta. Wiedziałem, że nie będziesz tego pamiętać, ale obiecałem tobie, że zabiorę cię na kolację wspólną wytwórni, choć staf tam nie ma wstępu, to załatwiłem ci tam miejsce. — Wytrzeszczyłaś na niego oczy przez te słowa. Rzeczywiście nie pamiętałaś tej sytuacji. Było ci bardzo głupio w tamtym momencie, ale jednocześnie rozpierało cię niesamowite szczęście, że on o tobie pamiętał. — Widzę, że niespodzianka się udała, to zaskoczę cię czymś jeszcze.
Teraz już całkowicie nie wiedziałaś, czego możesz się po nim spodziewać i jednocześnie uważałaś, że bardziej cię już nie zszokuje, a tak bardzo się z tym myliłaś. Nachylił się w twoją stronę i delikatnie cię pocałował, co przyprawiło cię momentalnie o szybsze bicie serca.
— Teraz już wiesz, że nie żywisz do mnie jednostronnego uczucia — powiedział to nieśmiało, a ty miałaś ochotę zapaść się pod ziemię, bo uświadomiłaś sobie, iż musiałaś to także mu wyznać po pijanemu… Uznałaś mimo to, że upijanie się nie jest takie złe. Dzięki temu Joshua został z tobą w święta oraz wyznał ci uczucia. Rozpierało cię z radości, jaką w tobie obudził.Wiedziałaś, że już nic nie zepsuje twojego humoru. Twój Jisoo, stał się naprawdę twoim Jisoo w święta i poświęcił się dla ciebie bardzo.


Taki tam uroczy Joshua. Może być? :D  Nie wiem, ale większość z tych shotów chyba wyszła za słabo. ;; Oby się choć trochę spodobało. ;-;