Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kim. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2017

Kim Jongdae/Chen z EXO dla _miyunoriko_

Dla: _miyunoriko_
Z kim: Kim Jongdae/Chen z EXO
Wytyczne: słodkie, świąteczne, denerwowanie się na Chena itd


Zakupy świąteczne… Niby robienie ich według ustalonej listy nie powinno nikomu sprawić problemu. Oczywiście to nie tyczyło się twojego chłopaka. W torbach nie było połowy produktów, o które go prosiłaś oraz pełno takich, których nie potrzebowałaś. Zastanawiałaś się chwilę, czy to jest możliwe, by w sklepie zabrakło takich rzecz potrzebnych. Nic skomplikowanego nie było na twojej liście. Uznałaś, że musisz się od niego dowiedzieć, czemu zrobił to tak, a nie inaczej.
— Kim Jongdae! — krzyczałaś, by brzmieć głośno i wyraźnie, a po chwili słyszałaś już tupanie po schodach i wiedziałaś, że on schodzi do ciebie.
— Co się stało? — zapytał cię lekko przestraszony, a ty mierzyłaś go wrogim spojrzeniem. Wiedział już, że miał przechlapane.
— Czemu nie kupiłeś wszystkiego? Potrzebuję kapustę, nie mów, że jej nie było w sklepie.
On zaczął się drapać w tył głowy i odwrócił od ciebie wzrok. Znałaś go na tyle dobrze, by domyślić się, co to oznaczało. Myślał nad tym, jak przekazać ci coś, co pewnie cię zdenerwuje.  
— Widzisz, zagadałaś mnie jak wychodziłem na zakupy i nie wziąłem kartki z listą zakupów. Kupiłem to co pamiętałem…
Próbowałaś powstrzymać się od wybuchu na niego. Przecież mógł zadzwonić to podałabyś mu to co było na liście. Niestety on jak zwykle nie myślał o możliwych rozwiązaniach. Nie chcąc się z nim kłócić postanowiłaś uzupełnić sama zakupy, więc po prostu na nie wyszłaś zostawiając go zdezorientowanego.

***

W wigilię biegałaś już z kąta w kąt, by wszystko było zapięte na ostatni guzik, a Jongdae miał jedyne co za zadanie zrobić, to ubrać choinkę. Takie polecenie mu wydałaś i zniknął ci przynajmniej z kuchni, w której ci wcześniej okropnie przeszkadzał. Dzięki temu miałaś ciszę i spokój.
Po jakimś czasie uznałaś, że sprawdzisz, jak sobie radzi na szybko. Niestety okazało się, że choinka owszem stała w salonie, ale ozdób, ani twojego chłopaka w nim nie było. Zdziwiło cię to i zmartwiło, że znowu jest coś nie tak. Po chwili usłyszałaś dźwięk odkurzacza dochodzący z twojej sypialni. Zaniepokoiło cię to, więc tam zajrzałaś. Zrozumiałaś po jednym spojrzeniu wszystko. Na ziemi leżało pudełko z bombkami, jak się okazało z dwóch w nim brakowało, a Jongdae odkurzał dywan… Westchnęłaś głęboko na myśl, że je potrzaskał.
— Czy ty możesz coś zrobić bez wyrządzenia szkód?! — Musiałaś podnieść głos, bo zagłuszał cię dźwięk odkurzacza. On uświadamiając sobie, że jesteś w pomieszczeniu wyłączył go i spojrzał na ciebie przerażony.
— To było tak wysoko! Wyciągając jedno z pudełek poślizgnąłem się i prawie zrobiłem sobie coś spadając z krzesła. Bobmki potrzaskały się, ale ja jestem cały na szczęście! — Oburzył się na to, że dla ciebie liczyły się tak bardzo te rzeczy i nie przejęłaś się tym, czy cokolwiek nie stało się jemu.
— Powinieneś bardziej uważać… — skomentowałaś oschle i wróciłaś do kuchni podenerwowana.
Tam okazało się coś jeszcze gorszego. Twoje garnki kipiały, patelnia syczała i zaczęłaś znowu w głowie obwiniać siebie, że poszłaś sprawdzić jak sobie radzić twój chłopak. Skupiłaś się na opanowaniu sytuacji tak, by niczego nie stracić.

***

Ogarniałaś jeszcze drobne rzeczy w salonie, gdy nagle poczułaś, jak ktoś owija ręce wokół twojego pasa. Wiedziałaś, że to Jongdae, bo nikogo innego tam nie było. Po chwili jeszcze oparł głowę na twoim ramieniu. Nie chciałaś go odganiać, bo było ci przyjemnie, ale miałaś jeszcze tak wiele do zrobienia, a tak mało czasu… Pragnęłaś mieć wszystko z głowy.
— Muszę jeszcze kilka rzeczy skończyć — powiedziałaś niechętnie, a on jeszcze mocniej cię ścisnął.
— Po co ci się tak spieszy? Chwila przytulania cię nie zbawi, a ja właśnie tego pragnę w tej chwili — wymruczał ci do ucha.
To delikatnie cię załaskotało w okolicach twojego narządu słuchu i wygięłaś się gwałtownie przez to. Potem wszystko stało się tak szybko. Twój odruch sprawił, że Jongdae wycofał się do tyłu i stracił równowagę, a chcąc się jeszcze uratować odruchowo chwycił gałązkę choinki i ta runęła razem z nim na ziemię. Towarzyszył temu okropny hałas trzaskających się bombek i twój pisk przerażenia.
— Nic ci nie jest? — Mówiąc to, uklęknęłaś przy Jongdae przygniecionym choinką.
Nie miałaś pojęcia jak to możliwe, by od twojego lekkiego szturchnięcia on upadł na ziemię. Miałaś ochotę też na skrzyczenie go za to, że akurat musiał złapać za choinkę, ale już nie miałaś na to siły. Nie chciałaś już się denerwować w święta, choć on stresował cię od rana na każdym kroku,
Pomogłaś mu później wydostać się z pułapki zastawionej przez drzewo. Postawiliście je z powrotem. Kilka uratowanych bombek zawisło na nim ponownie, a te zniszczone posprzątaliście wspólnie. Niestety choinka była bardziej uboga niż wcześniej, lecz już nie mogliście nic na to poradzić.
Po tym wydarzeniu miałaś wrażenie, że Jongdae unikał ciebie jak ognia. Może było mu głupio po tym wszystkim. Nie dziwiłaś mu się i robiło ci się go żal. Może rzeczywiście to wszystko było tylko jednym wielkim pechem i niepotrzebnie się na niego denerwowałaś. Mimo to, zawsze w takich sytuacjach człowiek wyżywał się na drugiej osobie, by dać upust emocjom.

***

Mieliście już zasiadać do kolacji wigilijnej. Cieszyłaś sie ogormine, że w końcu nadzszedł ten moment, w którym powinny zniknąć wszelkie zmartwienia i nerwy. Oczywiście przed ostatecznym odspanięciem musiało się coś jeszcze wydarzyć. W momencie, jak Jongdae zapalił lampki na choince to prąd w całym mieszkaniu zniknął. Zapadła ciemność, a ty próbowałaś nie wybuchnąć po raz kolejny.
— Idę sprawdzić korki — szepnął cichutko Jongdae i wyminął cię pospiesznie, jakby bojąc się, że jak zostanie dłużej, to będzie miał przechlapane.
Cierpliwie czekałaś, aż światło znowu rozświetli salon, a to nie następowało. Tupałaś w miejscu nerwowo nogą i już miałaś iść do przedpokoju, gdzie znajdowała się skrzynka z korkami, by zobaczyć, co tak długo zajmuje twojemu chłopakowi.
— Z korkami wszystko w porzadku! Nie wiem co się stało. — Usłyszałaś go z daleka i już miałaś dość… Jak w takich warunkach mieliście spokojnie spędzić kolację?  Przecież musiało się dać coś zrobić.
Do salonu wrócił Jongdae z telefonem przy uchu. Dziwiłaś się dokąd dzwonił, lecz zrozumiałaś o co mu chodziło, jak tylko zaczął mówić do urządzenia.
— Z tej strony sąsiad Jongdae. Może u was też nie ma prądu? — Nastąpiła chwila ciszy, bo pewnie słuchał co miał do powiedzenia ktoś po drugiej stronie. — Rozumiem, kiepska sprawa. Dziękuję za informację i przyjemnej kolacji życzę.
Po tym rozłączył się i spojrzał na ciebie uśmiechając się niepewnie.
— Musimy sobie poradzić i zjeść kolację przy świecach. Podobno to awaria w okolicy…
Na te słowa już nie wytrzymałaś i wybuchłaś niekontrolowanym śmiechem. To dla ciebie było za wiele. Wszystko było przeciw tobie tego dnia. On nie rozumiał już o co ci chodzi i obserwował cię podejrzliwie, aż nie wzięłaś się za szukanie po omacku świeczek.
Kolacja już przebiegła bez komplikacji. Dużo powspominaliście tego, co ten dzień wam przyniósł. Potem Jongdae poopowiadał ci różne dziwne przypadki z poprzednich świąt, czy z rodzicami, czy też w innym gronie spędzanych, które cię bawiły, choć pewnie jako uczestnik ich, też powściekałabyś się nieźle.
Potem daliście sobie prezenty, pośpiewaliście razem, bo kochaliście to robić i w końcu zasiedliście wtuleni w siebie na kanapie, by odpocząć po tym ciężkim dniu. Cieszyłaś się, że mieliście siebie.
Wtedy nagle wszystko się zaświeciło. Choinka, światła salonu i telewizor. Spojrzeliście się na siebie i zaśmialiście z tego. To były naprawdę dziwne i pełne przygód święta, a wiedziałaś, że kolejne dni też zapowiadały się ciekawie, bo mieliście jeden z nich spędzić z rodzicami Jongdae, a drugi z waszymi przyjaciółmi, którzy zawsze też poprawiali ci humor…

Wiem, że jakoś dziwnie to napisałam. Takie krótkie perypetie świąteczne z niezdarnym Chenem, Mam nadzieję, że może być. Przyznaję, że ten scenariusz pisałam w sobotę jako ostatni już robiłam to wypruta z weny i sił. ;; Bałam się, że wcale już go nie napiszę, ale udało mi się coś uklecić. Przepraszam, jeżeli jest słabe. ;-; Dla ciebie chciałam postarać się najbardziej, ale jakoś mi to nie wyszło i smutno mi z tym. ;-;

Kim Minseok/Xiumin z EXO dla Wolf_Eyes888

Dla: Wolf_Eyes888
Z kim: Xiumin/Kim Minseok z EXO
Wytyczne: świąteczny Xiumin plus jemioła


Twoi rodzice byli zabiegani przygotowując kolację wigilijną i nie pozwolili ci nawet nic pomóc, bo według nich mogłaś coś zepsuć. Jak się potem okazało, mieliście mieć na niej gościa i dlatego chcieli, by wszystko wyszło perfekcyjnie. Dziwiło cię to, bo nic wcześniej ci nie powiedzieli. Nie byłaś gotowa na nikogo. Próbowałaś za wszelką cenę dowiedzieć się o kogo chodzi, a byłaś tylko zbywana.
Denerwowało cię to powoli. Zamknęłaś się później w pokoju, mając zamiar przeczekać tam do kolacji. Nie wiedziałaś już jak się na nią ubrać. A co jak miał przyjść jakiś przystojny chłopak? Może powinnaś się była wystroić. Pokręciłaś tylko głową na te myśli. To były święta, a ty jak zwykle myślałaś o tym jak czułaś się samotna… Była jedna osoba na której ci zależało, odkąd mieszkałaś w Seulu. Mimo to, uważałaś, iż on nie zwraca na ciebie uwagi… Zresztą nie było w tym nic dziwnego, skoro był idolem dla milionów dziewczyn. Nadal nie wierzyłaś, że twoi rodzice zamieszkali koło niego razem z tobą i na dodatek zaprzyjaźnili się z jego rodzicami, a potem poznali was ze sobą. Od tamtej pory zakochiwałaś się w nim krok po kroku i starałaś się dobrze to ukrywać, by nie zrazić go do siebie.
Jak na zawołanie on wszedł do twojego pokoju. Jak zwykle robił to bez pukania, tylko delikatnie wyglądał zza drzwi. Zaskoczył cię trochę, lecz potem myślałaś, iż może jego rodzice coś kazali mu przekazać dla twoich i postanowił ci złożyć życzenia osobiście. Spojrzałaś na niego wyczekująco.
— Twoja mama prosiła, żebym cię zawołał i pomógł ci ubrać choinkę — oznajmił cichutko, a ty zaczęłaś nabierać dziwnych podejrzeń. Czemu miałby to z tobą robić?  Pewnie miał swoją choinkę do przygotowania… Chyba, że to on był tym gościem? Nie pasował ci do tego, lecz musiałaś się upewnić, czy tak czasem nie było.
— A co z twoją choinką? Kto ci z nią pomoże? — zapytałaś niepewnie, a on spojrzał zaskoczony.
— Jak to kto? Ty. Ja pomagam tobie, a ty mi — mówił to jakby to było bardzo oczywiste.
Zdziwiłaś się trochę na to, jednak nie chciałaś protestować, bo byłaś szczęśliwa już na spędzenie czasu z chłopakiem w ten świąteczny dzień. Tak wiele osób ci zapewne by zazdrościło, a koreańskie fanki, mogłby być zdolne cię za to skrzywdzić nawet.

***

Wyciągałaś z pudełek zakurzone bombki i polerowałaś je delikatnie ścierką, a następnie podawałaś Minseokowi. Uśmiechaliście się i wygłupialiście przy tym dużo. Co jakiś czas czułaś skrępowanie, gdy przypadkiem wasze dłonie się stykały, albo byliście za blisko siebie i coraz trudniej było ci nad tym panować. Kiedy już zwiesiliście łańcuchy, oznajmiłaś mu, że idziesz się przebrać, by móc tym razem iść do niego ubierać choinkę. On jednak cię zatrzymał chwytając twoją dłoń i przyciągnął cię bliżej siebie, jak na twoje oko, to trochę za blisko. Przez to twoje serce zaczęło bardzo szybko bić,
Wtedy on wyciągnął rękę w twoją stronę i coś zdjął z twojej grzywki błyszczącego. Muśnięcie twojego czoła jego palcami przyprawiło cię o przyjemne dreszcze. Jak odrzucił to co przeszkadzało w twoich włosach, ponownie wyciągnął rękę w twoją stronę i dał ci kosmyk za ucho. Patrzył w twoje oczy jakimś innym spojrzeniem niż na codzień. Czułaś, że twoje policzki zaczynają płonąć i jakoś odruchowo przygryzłaś wargę, wtedy zauważyłaś, iż jego twarz zbliża się do twojej i zaczęłaś powoli myśleć, że to musi być sen, bo przecież to nie mogło być prawdą, że taki ktoś jak on odwzajemniłby twoje uczucia.
— Co robicie dzieciaki? — zapytała twoja mama głośno, ewidentnie wchodząc do salonu, co sprawiło, że momentalnie odskoczyliście od siebie, jak poparzeni.
— Skończyliśmy już stroić choinkę — rzekł zakłopotany Minseok, drapiąc się przy tym w tył głowy.
— W takim razie powoli nakryjcie do stołu — zaproponowała kładąc obrus na wspomnianym meblu, a ty najpierw przytaknęłaś grzecznie,a  za chwilę zaczęłaś się zastnawiać nad czymś…
— A co z choinką Minseoka? On też powinien pomóc swoim rodzicom… — Zaznaczyłaś delikatnie, a sam zainteresowany prychnął delikatnie.
— Głuptasie — zaczął — przecież to logiczne, że spędzam z wami święta. Podobno twoi rodzice wspomnieli, że będziecie mieć gościa, a ja się pojawiłem. Nie zastanowiło cię to? Żartowałem z tą choinką. — Po tych słowach delikatnie zachichotał, a ty zawstydziłaś się, że nie domyśliłaś się tak logicznej oczywistości. Po co w innym przypadku miałby wam pomagać?
— To w takim razie co z twoimi rodzicami? — dopytałaś, by wszystko już stało się jasne.
— Oni chcieli spędzić te święta we dwójkę i wyjechali w tym celu. Wiesz, jednocześnie obchodzą swoją rocznice ślubu, bo brali go dwudziestego siódmego grudnia, a twoi rodzice zaproponowali mi, bym spędził z wami ten czas — wyjaśnił ci to dogłębnie, a ciebie rozpierała wewnętrzna radość. Święta z Minseokiem były dla ciebie jak spełnienie marzeń.

***

Po kolacji Minseok wyszeptał do ciebie, żebyś za chwilę wyszła do niego przed swój dom. Skinęłaś mu na to i jednocześnie zaczęłaś rozmyślać, o co mogłoby mu chodzić. Wiedziałaś, iż sypało za oknem i było tam zapewne bardzo zimno, więc jak on wyszedł ubrałaś swój ciepły płaszcz, gruby szal i naciągnęłaś czapkę dobrze na uszy. Potem wciągnęłaś nogi w zimowe kozaki i wreszcie mogłaś wyjść.
Na zewnątrz tak śnieżyło, że musiałaś mrużyć oczy, by coś dostrzec. Minseok stał w bramce swojego domu po przeciwnej stronie ulicy i machał do ciebie, byś podeszła do niego, co wykonałaś pospiesznie i z wielkim uśmiechem
Kiedy już stałaś przed nim, myślałaś, że będzie chciał z tobą wejść do siebie, a on chwycił twoje ręce i przyciągnął cię znowu tak blisko siebie, jak wtedy w salonie, tylko tym razem trochę gwałtowniej. Chciałaś już pytać o co chodzi, lecz nie zdążyłaś, bo już wkrótce poczułaś muśnięcie jego zimnych warg na swoich. Znowu twoje serce zaczęło walić jak szalone, a czas stanął w miejscu. Szybko ten gest przerodził się w pocałunek pełen ciepłych uczuć, więc pomimo otaczającego was wokół śniegu robiło ci się gorąco. Po chwili spojrzałaś mu w oczy, bo przerwaliście ten piękny moment. On wtedy wskazał ci palcem, byś zerknęła w górę. Zrobiłaś to posłusznie i zauważyłaś, że nad wami była jemioła wplątana w łuk bramy w której staliście.
— Musiałem zadbać o szczegóły wyznając ci uczucia. Kocham cię! — po wykrzyknięciu tych słów przez niego, zamurowało cię.
Naprawdę tak było? Nigdy po nim tego nie zauważyłaś, a on uważał, że cię kochał! To było dla ciebie tak wiele, że nie mogłaś tego zaakceptować jakoś. Wydawało ci się, że zawsze traktował cię jako zwykłą znajomą, a nawet jak mu byś się spodobała to nie wyzna ci tego, bo jako idol nie może takich rzeczy robić. On za to zrobił to bez najmniejszej krępacji.
— Rozumiem, że nie czujesz tego samego… — rzekł to udając smutną minkę, a ty pospiesznie pokręciłaś głową na boki i nie wiedziałaś jak mu odpowiedzieć, by twoje wyznanie zabrzmiało równie szczerze. — To chyba się nie obrazisz jak znowu to zrobię?
Po tym pytaniu ponownie cię pocałował, jeszcze namiętniej niż wcześniej, jakby teraz miał ku temu więcej odwagi, bo zaakceptowałaś jego uczucia.

Mam nadzieję, że może tak być. Boję się, że za słabo to napisałam. ;-; Oby się spodobało choć trochę. ^^”

Kim Jisoo/Joshua z Seventeen dla Sleepy-senpai

Dla: Sleepy-senpai
Z kim: Joshua/ Kim Jisoo z Seventeen
Wytyczne: kiedy myślisz, że nie spędzisz z nim świąt, a on robi ci niespodziankę

Siedziałaś właśnie z Jisoo przed telewizorem rozmyślając o nadchodzących świętach. W głowie układałaś sobie już jak mogłyby wyglądać ten czas, gdyby on spędzał go z tobą. Chciałaś mu to zaproponować, choć myślałaś o tym, że pewnie wytwórnia już coś wymyśliła dla tych, którzy nie jechali na święta do rodziny, bo mieli za daleko. Mimo to, pragnęłaś, by on miał w tym czasie możliwość przyjścia do ciebie. Byłaś sama w obcym dla ciebie kraju i święta w pustym mieszkaniu nie bawiły cię.
— Muszę ci coś niesamowitego powiedzieć! — wykrzyczał Joshua, a ty aż podskoczyłaś w miejscu. — Wytwórnia zaproponowała mi spędzenie świąt z rodzicami. Od tylu lat nie dostałem takiej możliwości!
Mimo, że chciałaś cieszyć się jego radością, to momentalnie posmutniałaś. To oznaczało, że nie tylko będzie od ciebie daleko na wigilii, a także w całe święta. Dobiła cię ta wiadomość, choć powinnaś jako przyjaciółka go wspierać w takim momencie i rozumieć go. Nie widywał rodziców za często, a był bardzo z nimi zżyty.
— Doskonała wiadomość. — Ledwo to wydukałaś z siebie i nie wiedziałaś, jak przed nim ukryć twój żal.
— Może w ten sposób chcieli nagrodzić nas za trudny w tym roku, kto wie. To bardzo kochane z ich strony.
Nie mogłaś poprzeć jego zdania. Byłaś bardzo zawiedziona tą sytuacją, bo naprawdę nie wyobrażałaś sobie spędzać świąt w samotności… Milczałaś przez resztę pobytu Jisoo, udając, że skupiłaś się na tym co oglądaliście. Nie chciałaś mu zrobić przykrości tym, że myślałaś tak bardzo o sobie w tym momencie.
Kiedy Jisoo miał już wchodzić, przytulił cię jak zwykle na pożeganie, a ty ścisnęłaś go mocniej niż zwykle już wobrażając sobie, jak bardzo będziesz za nim tęsknić, gdy już pojedzie na te święta.
— Co się tak do mnie przyssałaś? Przecież jeszcze się zobaczymy jutro w pracy.
Puściłaś go od razu po tych słowach speszona, by nie wzbudzać jakiś niepotrzebnych podejrzeń. W końcu nie chciałaś, by Jisoo wiedział, jak bardzo go lubiłaś. To była twoja mała tajemnica przed nim i całym światem.
— Niby wiem, ale zapragnęłam przytulić się mocniej.
Po wyjaśnieniu tego pożegnaliście się i wyszedł z twojego mieszkania. Momentalnie dopadły cię smutne myśli, że tak samo jak w tamtej chwili zrobiło się cicho w tym pomieszczeniu, tak też miało być w nim w święta.

***

Byłaś bardzo zalatana tego dnia w pracy, więc nie było czasu na rozmowę z Jisoo, a pragnęłaś spędzić z nim jak najwięcej czasu przed świętami. Niestety nie mogłaś sobie pozwolić nawet na przerwę. To było słabo pocieszające.
Po jakimś czasie w końcu zarządzono piętnastominutowy oddech. Pobiegłaś w momencie do sali, w której powinno się znajdować Seventeen. Jaka byłaś zawiedziona, gdy okazało się, że ich tam nie było. Patrzyłaś na pustą salę z żalem. Zaczęłaś powoli myśleć, że zbliżały się dla ciebie najgorsze święta, a wszystko przecież miało być tak kolorowo, gdy wyjedziesz do Korei…
Wybiegłaś z pomieszczenia ze łzami w oczach. W ten sposób wpadłaś na swojego Jisoo. Twój wzrok został na jego torsie, bo bałaś się pokazać mu, iż płaczesz. Po chwili jednak nie wytrzymałaś i zaczęłaś szlochać, bijąc go swoimi piąstkami. On chwycił jedną w swoją dłoń bardzo delikatnie ją masując.
— Gdzie ty się podziewasz? — wygarnęłaś mu przez łzy, a on złapał cię za podbródek i uniósł twoją głowę, by przyjrzeć się tobie.
Zobaczyłaś ogromne zmartwienie w jego oczach i było ci tak głupio, że do tego doprowadziłaś. Niestety nie potrafiłaś już powstrzymać swoich emocji. Jednym kciukiem otarł twoje lico i przechylił delikatnie swoją głowę, jakby to mogło pomóc mu zgadnąć co cię trapi.
— Co się stało, T/I? — zapytał zaniepokojony, a ty miałaś mu ochotę powiedzieć wszystko co leży ci na sercu. Nie miałaś jednak do tego prawa. On ogromnie cieszył się na wizytę u swoich rodziców…
— Tak bardzo tęskniłam, a ciebie tam nie było. Bałam się, że ciebie nie zobaczę już dziś. — Próbowałaś w ten sposób wybrnąć od szczerej odpowiedzi.
— Mnie w ten sposób nie oszukasz. Za dobrze cię znam. Coś się z tobą dzieje od wczoraj. Czegoś mi nie mówisz — mówił to bardzo szybko i jąkając się przy tym. Widziałaś, jak bardzo był przejęty. Nie mogłaś mu dołożyć przecież kłopotu, mówiąc, że bałaś się sama zostać w święta. — Jak nie powiesz mi, co takiego jest nie tak, to ja nie powiem ci czegoś miłego! — Oburzył się, a ty nie wiedziałaś jak z tego wybrnąć. Dodatkowo zaciekawił cię, co takiego miał do powiedzenia.
— T/I! Koniec przerwy! — krzyknął w oddali ktoś z twoich współpracowników przechodzących korytarzem. Zasmuciło cię to, jednak musiałaś wrócić do obowiązków, zostawiając Jisoo, który odprowadził cię zmartwionym spojrzeniem….

***

Wigilia, a ty zapłakana siedziałaś w kuchni i nie mogłaś się zabrać za przygotowanie potraw. Twój smutek sie pogorszył, bo poczułaś, iż Jisoo był na ciebie obrażony, że nie wyjawiłaś mu wtedy powodów swojego dziwnego zachowania. Nawet nie pożegnał się z tobą przed wyjazdem do rodziny i nie złożył żadnych życzeń. Było ci strasznie przykro i serce łamało ci się na małe kawałeczki. Gdyby on wiedział, jak się czułaś w tym momencie przez niego.
Nagle zadzwonił dzwonek do twoich drzwi, więc pospiesznie podbiegłaś do nich. Nie spodziewałaś się nikogo w wigilię, więc to było dla ciebie bardzo dziwne, a jeszcze bardziej byłaś zaskoczona, gdy przez wizjer ujrzałaś na dworze Jisoo. Szybko otworzyłaś mu, a on tak cudownie uśmiechał się w twoją stronę.
— Gotowa? — zapytał, a ty nie wiedziałaś o co mu chodziło. Zaczynałaś powoli myśleć, że to ci się śni, a on jest nadal gdzieś daleko od ciebie.
— Na co? — niepewnie zwróciłaś się do niego, a on pokręcił głowa na boki jakby z niedowierzaniem.
— Raz, jak po imprezie wytwórni byłaś pijana, prosiłaś, żebym nie zostawiał cię samej w święta. Wiedziałem, że nie będziesz tego pamiętać, ale obiecałem tobie, że zabiorę cię na kolację wspólną wytwórni, choć staf tam nie ma wstępu, to załatwiłem ci tam miejsce. — Wytrzeszczyłaś na niego oczy przez te słowa. Rzeczywiście nie pamiętałaś tej sytuacji. Było ci bardzo głupio w tamtym momencie, ale jednocześnie rozpierało cię niesamowite szczęście, że on o tobie pamiętał. — Widzę, że niespodzianka się udała, to zaskoczę cię czymś jeszcze.
Teraz już całkowicie nie wiedziałaś, czego możesz się po nim spodziewać i jednocześnie uważałaś, że bardziej cię już nie zszokuje, a tak bardzo się z tym myliłaś. Nachylił się w twoją stronę i delikatnie cię pocałował, co przyprawiło cię momentalnie o szybsze bicie serca.
— Teraz już wiesz, że nie żywisz do mnie jednostronnego uczucia — powiedział to nieśmiało, a ty miałaś ochotę zapaść się pod ziemię, bo uświadomiłaś sobie, iż musiałaś to także mu wyznać po pijanemu… Uznałaś mimo to, że upijanie się nie jest takie złe. Dzięki temu Joshua został z tobą w święta oraz wyznał ci uczucia. Rozpierało cię z radości, jaką w tobie obudził.Wiedziałaś, że już nic nie zepsuje twojego humoru. Twój Jisoo, stał się naprawdę twoim Jisoo w święta i poświęcił się dla ciebie bardzo.


Taki tam uroczy Joshua. Może być? :D  Nie wiem, ale większość z tych shotów chyba wyszła za słabo. ;; Oby się choć trochę spodobało. ;-;